Gość (37.30.*.*)
Pytanie o to, dlaczego jedni z nas naturalnie przejmują ster w grupie, a inni wolą trzymać się w cieniu, fascynuje psychologów od dekad. Czy rodzimy się z „genem przywódcy”, czy może to życie uczy nas, jak łokciami przecierać sobie drogę? Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku i jest mieszanką biologii, wychowania oraz naszych własnych doświadczeń. Dominacja i uległość to nie tylko etykiety, ale złożone mechanizmy, które pomagają nam odnaleźć się w społeczeństwie.
Zanim jeszcze zaczniemy świadomie kształtować swój charakter, nasza biologia ma już sporo do powiedzenia. Badania sugerują, że skłonność do dominacji może być powiązana z poziomem hormonów i neuroprzekaźników. Kluczową rolę odgrywa tutaj testosteron, który często kojarzony jest z pewnością siebie i chęcią rywalizacji. Co ciekawe, nie chodzi tylko o jego wysoki poziom, ale o stosunek do kortyzolu (hormonu stresu). Osoby o wysokim testosteronie i niskim kortyzolu zazwyczaj wykazują cechy liderów – są odporne na stres i gotowe do podejmowania ryzyka.
Z kolei uległość może wiązać się z wyższą wrażliwością układu nerwowego. Osoby uległe często wykazują wyższy poziom empatii i silniejszą reakcję na sygnały społeczne, co sprawia, że wolą unikać konfliktów dla dobra ogółu. Nie jest to słabość, lecz ewolucyjna strategia dbania o spójność grupy.
To, jak traktowali nas rodzice i rówieśnicy w dzieciństwie, kładzie fundamenty pod naszą dorosłą postawę. Psychologia wskazuje na kilka kluczowych czynników:
Warto pamiętać, że mało kto jest w 100% dominujący lub uległy w każdej sytuacji. Psychologia mówi o tzw. dominacji sytuacyjnej. Możesz być twardym szefem w korporacji, który podejmuje kluczowe decyzje w ułamku sekundy, a po powrocie do domu z radością oddawać decyzyjność partnerowi lub partnerce, ciesząc się chwilą spokoju. Nasze zachowanie jest elastyczne i dostosowuje się do roli, jaką w danym momencie pełnimy.
Jeśli zastanawiasz się, gdzie leży Twój punkt na skali dominacji, psychologia oferuje kilka rzetelnych narzędzi. Zapomnij o szybkich quizach z kolorowych magazynów – jeśli szukasz prawdy, warto przyjrzeć się uznanym modelom:
To jedno z najpopularniejszych narzędzi stosowanych w biznesie i rekrutacji. Skrót pochodzi od czterech typów osobowości:
To model naukowy, który mierzy m.in. Ekstrawersję i Ugodowość. Osoby o wysokiej ekstrawersji i niskiej ugodowości zazwyczaj przejawiają silne cechy dominujące. Wysoka ugodowość jest z kolei silnie skorelowana z postawami uległymi i kooperacyjnymi.
To profesjonalny kwestionariusz osobowości, który pozwala na bardzo szczegółowy wgląd w nasze cechy, w tym asertywność i skłonność do przewodzenia. Jest on jednak zazwyczaj przeprowadzany pod okiem psychologa.
Czy wiesz, że o tym, jak postrzegają nas inni, decydują ułamki sekund? Osoby dominujące zazwyczaj zajmują więcej przestrzeni fizycznej (tzw. power posing), utrzymują dłuższy kontakt wzrokowy i mówią niższym, spokojniejszym głosem. Osoby uległe częściej wykonują gesty uspokajające (np. dotykanie szyi), unikają wzroku i starają się „zmniejszyć”, by nie prowokować konfrontacji. Co ciekawe, świadoma praca nad postawą ciała może faktycznie wpłynąć na to, jak pewnie się czujemy – to sprzężenie zwrotne między ciałem a umysłem.
Osobowość nie jest wykuta w kamieniu. Choć mamy pewne biologiczne predyspozycje, dzięki neuroplastyczności mózgu i treningom (np. trening asertywności), osoba naturalnie uległa może nauczyć się zachowań dominujących, gdy wymaga tego sytuacja. I odwrotnie – dominujący liderzy mogą uczyć się empatii i oddawania pola innym, co często czyni ich jeszcze lepszymi przywódcami. Kluczem jest samoświadomość i zrozumienie, że obie te cechy są potrzebne do sprawnego funkcjonowania społeczeństwa.