Gość (37.30.*.*)
Często zastanawiamy się, dlaczego postępujemy w określony sposób, nawet gdy nikt na nas nie patrzy. Dlaczego czujemy wyrzuty sumienia, gdy złamiemy niepisaną zasadę, albo dlaczego pewne wartości wydają nam się tak naturalne, jak oddychanie? Odpowiedzią na te pytania jest proces internalizacji. To fascynujący mechanizm, dzięki któremu to, co zewnętrzne – zasady, normy czy wiedza – staje się integralną częścią naszej osobowości.
Internalizacja to, najprościej mówiąc, proces przyswajania. W psychologii i socjologii oznacza on uznanie zewnętrznych wartości, norm, poglądów czy zasad za własne. Nie jest to zwykłe naśladownictwo czy uleganie presji (konformizm), gdzie robimy coś tylko po to, by uniknąć kary lub zdobyć nagrodę. Internalizacja idzie znacznie głębiej – to moment, w którym przestajemy potrzebować „policjanta” nad głową, ponieważ sami stajemy się dla siebie strażnikami.
Wyobraź sobie dziecko, które uczy się, że nie wolno kłamać. Na początku nie kłamie, bo boi się gniewu rodziców. Z czasem jednak zaczyna wierzyć, że uczciwość jest wartością samą w sobie. Wtedy właśnie następuje internalizacja – norma „nie kłam” staje się częścią jego wewnętrznego kompasu moralnego.
Choć najczęściej o internalizacji mówimy w kontekście wychowania, pojęcie to funkcjonuje również w innych obszarach:
Internalizacja nie jest tylko suchym procesem psychologicznym – pełni ona szereg kluczowych funkcji, które pozwalają nam sprawnie funkcjonować w grupie i budować własną tożsamość.
Dzięki internalizacji nie musimy za każdym razem zastanawiać się, jak się zachować. Posiadanie wewnętrznego systemu wartości daje nam poczucie stałości i integralności. Wiemy, kim jesteśmy i co jest dla nas ważne, co ułatwia podejmowanie trudnych decyzji życiowych.
To jedna z najważniejszych funkcji z punktu widzenia społeczeństwa. Internalizacja sprawia, że ludzie przestrzegają prawa i norm moralnych nie ze strachu przed więzieniem, ale dlatego, że uważają to za słuszne. To znacznie skuteczniejszy i tańszy mechanizm niż jakakolwiek zewnętrzna kontrola. Gdyby każdy obywatel wymagał osobistego nadzorcy, społeczeństwo przestałoby funkcjonować.
Kiedy większość członków grupy internalizuje te same normy, życie staje się przewidywalne. Wiemy, czego spodziewać się po innych, a oni wiedzą, czego spodziewać się po nas. To buduje zaufanie, które jest fundamentem każdej zdrowej relacji – od przyjaźni po wielkie korporacje.
Przyjęcie norm grupy, w której żyjemy, daje nam poczucie bezpieczeństwa. Czujemy się częścią wspólnoty, co zaspokaja jedną z podstawowych potrzeb ludzkich. Internalizacja pozwala nam uniknąć dysonansu poznawczego – stanu napięcia, który pojawia się, gdy nasze zachowanie jest sprzeczne z naszymi przekonaniami.
Warto wiedzieć, że w psychoanalizie Zygmunta Freuda internalizacja odgrywa kluczową rolę w tworzeniu Superego. To ta część naszej psychiki, która pełni rolę sumienia. Ciekawym, choć czasem bolesnym zjawiskiem, jest identyfikacja z agresorem. To specyficzny rodzaj internalizacji, w którym osoba poddana przemocy przejmuje cechy lub poglądy swojego oprawcy, aby poradzić sobie z paraliżującym lękiem i poczuć namiastkę kontroli nad sytuacją.
Zrozumienie procesu internalizacji pomaga nam spojrzeć krytycznie na własne przekonania. Warto czasem zadać sobie pytanie: „Czy to, w co wierzę, jest naprawdę moje, czy może po prostu zinternalizowałem to w dzieciństwie lub pod wpływem otoczenia?”. Świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok do budowania autentycznego życia, opartego na wartościach, które świadomie wybieramy, a nie tylko bezrefleksyjnie przyjmujemy.