Gość (37.30.*.*)
Słowo „otaku” przeszło fascynującą drogę – od grzecznościowego zwrotu, przez stygmatyzujące określenie dla wyrzutków, aż po dumny tytuł noszony przez miliony fanów popkultury na całym świecie. Choć w Polsce najczęściej kojarzymy je z osobami zafascynowanymi japońską animacją i komiksem, termin ten kryje w sobie znacznie głębszą treść i specyficzny styl życia. Bycie otaku to nie tylko oglądanie bajek, to przede wszystkim pasja, która potrafi zdominować wolny czas, budżet i sposób postrzegania rzeczywistości.
Etymologia tego słowa jest dość nietypowa. W języku japońskim „otaku” (お宅) dosłownie oznacza „twój dom” lub jest bardzo uprzejmym sposobem zwracania się do kogoś obcego. Jak więc stało się nazwą subkultury? W latach 80. XX wieku młodzi fani mangi i anime, spotykając się na konwentach, używali tego przesadnie grzecznego zwrotu, aby zachować dystans, a jednocześnie podkreślić swoją przynależność do grupy „wtajemniczonych”.
Niestety, w 1989 roku termin ten nabrał bardzo negatywnego wydźwięku w Japonii z powodu głośnych spraw kryminalnych, z którymi media niesłusznie powiązały fanów popkultury. Przez lata otaku był postrzegany jako osoba aspołeczna, zamknięta w pokoju pełnym figurek, mająca trudności z nawiązywaniem relacji w „prawdziwym” świecie. Na szczęście te czasy odeszły do lamusa, a dzisiejszy otaku to często dusza towarzystwa, która swoją pasją potrafi zarażać innych.
Głównym wyznacznikiem bycia otaku jest intensywność zainteresowań. To nie jest niedzielny widz, który obejrzy jeden odcinek serialu przy kolacji. Otaku to ekspert w swojej dziedzinie. Oto kilka kluczowych cech, które wyróżniają przedstawicieli tej subkultury:
Warto wiedzieć, że w samej Japonii termin otaku jest znacznie szerszy. Można być „densha otaku” (pasjonatem pociągów), „gunji otaku” (miłośnikiem militariów) czy „idol otaku” (fanem japońskich grup muzycznych). W zachodnim kręgu kulturowym przyjęło się jednak, że otaku to przede wszystkim fan japońskiej popkultury – anime, mangi oraz gier wideo typu JRPG czy visual novel.
Przez lata narosło wiele mitów wokół tej grupy. Najpopularniejszy z nich to obraz „piwniczaka”, który nie dba o higienę i boi się światła słonecznego. Dzisiejsza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dzięki platformom streamingowym, takim jak Netflix czy Crunchyroll, anime stało się mainstreamem.
Współczesny otaku to często student, programista, lekarz czy artysta. Pasja ta pomaga w rozwijaniu kreatywności – wielu fanów zajmuje się cosplayem (tworzeniem kostiumów postaci), rysowaniem własnych komiksów czy nauką języka japońskiego. To hobby, które buduje mosty między kulturami i uczy otwartości na świat.
Jeśli kiedykolwiek odwiedzisz Tokio, Twoim punktem obowiązkowym musi być Akihabara. To dzielnica, która jest światową stolicą otaku. Znajdziesz tam wielopiętrowe sklepy z elektroniką, salonami gier (arcade), kawiarnie tematyczne (maid cafes) oraz niezliczone sklepy z używanymi figurkami i grami retro. To miejsce, gdzie bycie otaku jest celebrowane na każdym kroku.
Bycie częścią tej subkultury daje przede wszystkim poczucie przynależności do ogromnej, globalnej społeczności. To hobby, które nigdy się nie nudzi, bo japoński rynek rozrywkowy produkuje setki nowych tytułów każdego roku. Niezależnie od tego, czy interesują Cię mroczne thrillery, epickie bitwy fantasy, czy urocze historie o codziennym życiu, w świecie anime i mangi zawsze znajdziesz coś dla siebie.
Pamiętaj, że bycie otaku to przede wszystkim radość z odkrywania niesamowitych historii i dzielenia się tą pasją z innymi. W dzisiejszych czasach bycie „geekiem” czy „otaku” to powód do dumy, a nie do wstydu.