Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas kojarzy taniec murga z radosnym, karnawałowym korowodem, pełnym energii i ekspresyjnych ruchów. Jednak to, co wygląda efektownie na ulicach Buenos Aires czy Montevideo, z perspektywy biomechaniki ciała może stanowić spore wyzwanie dla naszych stawów i kręgosłupa. Chodzenie w stylu murga, charakteryzujące się wysokim unoszeniem kolan, gwałtownymi podskokami i specyficznym rytmem, angażuje ciało w sposób, do którego nie jest ono przyzwyczajone na co dzień. Czy jest to niebezpieczne? Jak w przypadku każdej intensywnej aktywności fizycznej – odpowiedź brzmi: to zależy od przygotowania i techniki.
Murga to nie tylko taniec, to wręcz teatralny przemarsz. Gwałtowne wyrzuty nóg i lądowania na twardym podłożu (często asfalcie podczas parad) generują duże siły nacisku na stawy skokowe oraz kolanowe. Jeśli osoba wykonująca te ruchy nie ma odpowiednio wzmocnionych mięśni stabilizujących (tzw. core) oraz nie dba o amortyzację, ryzykuje wystąpienie mikrourazów.
Specjaliści zwracają uwagę, że największym zagrożeniem w tym przypadku jest powtarzalność i brak odpowiedniego obuwia. Długotrwałe maszerowanie w ten sposób może prowadzić do zapalenia rozcięgna podeszwowego lub problemów z okostną piszczeli. Jednak dla wytrenowanych tancerzy, którzy znają technikę amortyzacji skoków, jest to po prostu forma intensywnego cardio.
O ile murga jest stylem tanecznym, o tyle chodzenie w pełnym przysiadzie (często nazywane "kaczym chodem") to ćwiczenie, które budzi ogromne kontrowersje wśród fizjoterapeutów. Choć kiedyś było standardem na lekcjach WF czy w treningu wojskowym, dziś podchodzi się do niego z dużą rezerwą.
Dlaczego chodzenie w przysiadzie jest uznawane za groźne? Podczas tego ruchu kolana znajdują się w maksymalnym zgięciu pod obciążeniem masy ciała. Powoduje to ogromny nacisk na łąkotki, zwłaszcza na ich tylne rogi. Dla osoby, która ma jakiekolwiek predyspozycje do urazów kolan lub nie posiada idealnej mobilności w stawach skokowych, chodzenie w przysiadzie może skończyć się pęknięciem łąkotki lub uszkodzeniem więzadeł.
Warto rozróżnić dwie rzeczy: statyczny pełny przysiad oraz chodzenie w nim.
Nie tylko egzotyczne tańce czy ekstremalne ćwiczenia mogą nam zaszkodzić. Często to codzienne, niepozorne pozycje niszczą nasz aparat ruchu skuteczniej niż jednorazowy występ w paradzie.
Zapewne zauważyłeś, że małe dzieci potrafią bawić się w pełnym przysiadzie przez kilkanaście minut bez żadnego dyskomfortu, a ich chód w tej pozycji wydaje się naturalny. Wynika to z faktu, że ich stawy są znacznie bardziej elastyczne, a proporcje ciała (krótsze kończyny dolne w stosunku do tułowia) ułatwiają zachowanie równowagi. Z wiekiem tracimy tę naturalną mobilność, głównie przez siedzący tryb życia, dlatego próba naśladowania ruchów dziecka przez dorosłą osobę bez przygotowania często kończy się kontuzją.
Jeśli fascynuje Cię murga lub chcesz poprawić swoją mobilność poprzez głębokie przysiady, kluczem jest progresja. Specjaliści zalecają, aby przed przystąpieniem do dynamicznych marszów czy skoków zadbać o:
Podsumowując, chodzenie w pozycji murga czy w przysiadzie nie musi być wyrokiem dla Twoich stawów, o ile Twoje ciało jest na to gotowe. Jednak dla przeciętnego człowieka, "kaczy chód" czy gwałtowne podskoki na twardym podłożu niosą ze sobą więcej ryzyka niż korzyści. Warto słuchać sygnałów płynących z organizmu – ból w przedniej części kolana lub w okolicy ścięgna Achillesa to jasny komunikat, że dana pozycja nam nie służy.