Gość (37.30.*.*)
Proces stawania się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa to fascynująca podróż, która zaczyna się w momencie naszych narodzin i trwa właściwie przez całe życie. Socjologowie nazywają ten mechanizm socjalizacją. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że po prostu „uczymy się życia”, w rzeczywistości proces ten dzieli się na wyraźne etapy, z których każdy pełni inną funkcję w budowaniu naszej tożsamości. Zrozumienie różnicy między socjalizacją pierwotną a wtórną, a także rozróżnienie jej głębokiego i płytkiego wymiaru, pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy.
Socjalizacja pierwotna to najważniejszy etap w życiu każdego człowieka. Odbywa się ona w dzieciństwie, zazwyczaj w kręgu najbliższej rodziny. To właśnie wtedy dziecko uczy się podstawowych wzorców zachowań, języka, norm moralnych oraz ról społecznych. Kluczowym elementem tego etapu jest silny ładunek emocjonalny. Dziecko nie wybiera swoich „znaczących innych” (rodziców czy opiekunów) – przyjmuje ich świat jako jedyny istniejący i absolutnie prawdziwy.
W ramach tego etapu możemy wyróżnić dwa poziomy: socjalizację głęboką oraz płytką. Choć terminy te rzadziej pojawiają się w podręcznikach szkolnych, są niezwykle istotne dla zrozumienia trwałości naszych postaw.
Socjalizacja głęboka dotyczy internalizacji, czyli wewnętrznego przyjęcia fundamentalnych wartości, zasad moralnych i poczucia tożsamości. To proces, który kształtuje nasze „sumienie” i podstawowy zrąb osobowości. Jeśli w domu rodzinnym wpajano nam, że uczciwość jest najwyższą wartością, to w dorosłym życiu poczucie winy przy próbie oszustwa będzie wynikiem właśnie głębokiej socjalizacji. Zmiana tych fundamentów w późniejszym wieku jest niezwykle trudna i często wymaga traumatycznych przeżyć lub długotrwałej terapii.
Socjalizacja płytka odnosi się do nauki konkretnych umiejętności, nawyków i konwenansów, które nie są aż tak silnie zakorzenione w emocjach i systemie wartości. Przykładem może być nauka posługiwania się sztućcami, zasady mówienia „dzień dobry” sąsiadom czy dbanie o higienę osobistą. Są to zachowania niezbędne do funkcjonowania w grupie, ale ich zmiana (np. przeprowadzka do kultury, gdzie je się pałeczkami) nie powoduje kryzysu tożsamości.
Kiedy dziecko dorasta i zaczyna wychodzić poza krąg rodziny – idzie do przedszkola, szkoły, a później do pracy – wchodzi w fazę socjalizacji wtórnej. Jest to proces wprowadzania już uspołecznionej jednostki w nowe sektory obiektywnego świata społeczeństwa.
W przeciwieństwie do etapu pierwotnego, socjalizacja wtórna jest zazwyczaj mniej emocjonalna, a bardziej sformalizowana. Tutaj nie uczymy się już „jak być człowiekiem”, ale „jak być uczniem”, „jak być lekarzem” czy „jak być członkiem klubu sportowego”. Role te są często wymienne – nauczyciel w szkole jest dla nas funkcjonariuszem publicznym, a nie jedynym źródłem prawdy o świecie.
Zrozumienie różnic między tymi dwoma procesami pozwala dostrzec, dlaczego niektóre nasze cechy są niemal niezmienne, a inne dostosowujemy do okoliczności jak kameleon.
W socjologii istnieje pojęcie resocjalizacji, która jest próbą zastąpienia efektów socjalizacji pierwotnej lub wtórnej nowymi wzorcami. Dzieje się to np. w zakładach karnych lub w grupach terapeutycznych. Jest to jednak proces niezwykle trudny, ponieważ wymaga „rozbicia” dotychczasowego obrazu świata, który został w nas wdrukowany w najwcześniejszych latach życia.
Podsumowując, socjalizacja pierwotna (zarówno ta głęboka, jak i płytka) to fundament naszego „ja”, podczas gdy socjalizacja wtórna to zestaw narzędzi i masek, które zakładamy, by sprawnie poruszać się w skomplikowanym świecie instytucji i grup społecznych. Jedna bez drugiej nie pozwoliłaby nam na pełne funkcjonowanie w cywilizacji.