Gość (37.30.*.*)
Wielu rodziców, nauczycieli i samych uczniów zadaje sobie to pytanie. Intuicja podpowiada, że po nocy i przed intensywną nauką dobrze byłoby się "rozruszać". I choć teoria o pozytywnym wpływie ruchu na mózg jest jak najbardziej prawdziwa, to w kontekście wczesnych godzin szkolnych (7:00 czy 8:00) i specyfiki organizmu nastolatka, umieszczenie WF-u jako pierwszej lekcji okazuje się być bardziej mitem niż optymalnym rozwiązaniem.
Oto szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego tak jest, i gdzie leży prawda.
Aktywność fizyczna to naturalny "dopalacz" dla mózgu. To jest fakt, który stoi za popularnością tezy o WF-ie na początku dnia.
Wysiłek fizyczny, zwłaszcza ten o umiarkowanej intensywności, zwiększa przepływ krwi i tlenu do mózgu. Dzięki temu mózg pracuje wydajniej, co bezpośrednio przekłada się na lepszą koncentrację, pamięć roboczą i sprawniejsze funkcje wykonawcze (planowanie, organizowanie). Po porannym WF-ie uczeń jest więc teoretycznie lepiej przygotowany do przyswajania wiedzy na matematyce czy języku polskim.
Podczas ćwiczeń uwalniane są endorfiny, które poprawiają nastrój i zmniejszają poziom stresu. Rozpoczęcie dnia z pozytywnym nastawieniem i zredukowanym napięciem może pomóc w radzeniu sobie z presją szkolną.
Teoria jest piękna, ale rzeczywistość szkolna i biologia nastolatka stawiają opór.
To kluczowy argument. U większości nastolatków (zwłaszcza w okresie dojrzewania) następuje naturalne przesunięcie rytmu dobowego (tzw. chronotyp wieczorny). Oznacza to, że melatonina, hormon snu, jest wydzielana później, co sprawia, że młodzież zasypia później i naturalnie budzi się później.
W efekcie, o godzinie 7:00 lub 8:00 rano, organizm nastolatka często jest jeszcze w fazie snu biologicznego. Wymaganie od niego intensywnego wysiłku fizycznego w tym czasie może być nieefektywne, a nawet stresujące i nieprzyjemne, zamiast pobudzać.
Lekcja wychowania fizycznego wiąże się z wysiłkiem, a co za tym idzie – z potem. Po intensywnych ćwiczeniach uczniowie powinni mieć możliwość odświeżenia się. W wielu polskich szkołach brakuje jednak odpowiedniej infrastruktury (pryszniców) lub czasu na pełną higienę przed kolejną lekcją.
Jeśli uczeń musi iść na lekcję z przedmiotów ścisłych spocony, zmęczony i czując dyskomfort, efekt "dotlenienia mózgu" może zostać zniwelowany przez:
Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) zwraca uwagę na higienę procesu nauczania. Zgodnie z rytmem biologicznym, największa wydolność umysłowa i predyspozycja do przyswajania wiedzy przypada na godziny 10:00–12:00 (a drugi szczyt około 16:00). Zaleca się, aby zajęcia wymagające dużej koncentracji (np. matematyka, fizyka) odbywały się właśnie w tych godzinach.
Ciekawostka: GIS zaleca, aby zajęcia WF planować w środku dnia, by umożliwić uczniom umysłową regenerację, a następnie spokojne powroty do ławek.
Idea, że WF jest najlepszy na początku dnia, opiera się na słusznej przesłance: ruch poprawia pracę mózgu. Jednak w praktyce szkolnej, zwłaszcza przy wczesnym dzwonku (7:00/8:00), jest to rozwiązanie dalekie od ideału.
Zamiast intensywnego WF-u o ósmej rano, lepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie krótkiej, dynamicznej gimnastyki śródlekcyjnej, która dotleni i rozbudzi uczniów, nie wymagając przy tym przebierania się i prysznica.