Gość (37.30.*.*)
Wielu melomanów i pasjonatów historii muzyki zadaje sobie to samo pytanie: czy możemy usłyszeć, jak grał jeden z największych wirtuozów w historii? Choć postać Henryka Wieniawskiego budzi ogromne emocje, a jego technika do dziś jest wzorem dla młodych skrzypków, odpowiedź na pytanie o nagrania jest niestety rozczarowująca. Henryk Wieniawski nie pozostawił po sobie żadnych nagrań dźwiękowych.
Głównym powodem braku jakichkolwiek rejestracji dźwiękowych jest prosta bariera technologiczna. Henryk Wieniawski urodził się w 1835 roku, a zmarł 31 marca 1880 roku w Moskwie. Aby zrozumieć, dlaczego nie mógł on niczego nagrać, musimy spojrzeć na kalendarium wynalazków:
W teorii Wieniawski żył jeszcze przez trzy lata od momentu wynalezienia fonografu. Jednak w tamtym czasie urządzenie to było traktowane raczej jako ciekawostka naukowa niż narzędzie do profesjonalnej rejestracji muzyki. Jakość dźwięku była fatalna, a pasmo przenoszenia nie pozwalało na oddanie subtelności gry na skrzypcach. Co więcej, ostatnie lata życia artysty były naznaczone ciężką chorobą serca i ogromnym wycieńczeniem organizmu. Wieniawski, walcząc o przetrwanie i koncertując resztkami sił, by utrzymać rodzinę, nie miał ani okazji, ani fizycznej możliwości, by eksperymentować z nowinkami technologicznymi w USA czy Europie Zachodniej.
Skoro Wieniawski spóźnił się o kilkanaście lat na rewolucję fonograficzną, to kto był pierwszym wielkim wirtuozem, którego głos instrumentu przetrwał do naszych czasów?
Za najstarsze istotne nagrania skrzypcowe uznaje się rejestracje dokonane przez Josepha Joachima (przyjaciela Brahmsa) oraz Pablo de Sarasate. Obaj artyści dokonali nagrań na początku XX wieku (około 1903–1904 roku). Słuchając ich dzisiaj, możemy poczuć ducha XIX-wiecznej estetyki, ale musimy pamiętać, że w momencie nagrań byli oni już u schyłku swoich karier. Wieniawski, gdyby żył tyle co oni, z pewnością stałby się gwiazdą pierwszych sesji nagraniowych.
Skoro nie mamy nagrań, skąd bierze się legenda o jego niesamowitej technice? Wiedzę o tym, jak brzmiały jego skrzypce, czerpiemy z trzech głównych źródeł:
Recenzenci i inni muzycy tamtej epoki opisywali jego grę jako połączenie niespotykanej brawury z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Mówiono o jego "diabelskim" staccato (technika krótkich, gwałtownych pociągnięć smyczka), które wypracował w specyficzny sposób, używając głównie sztywnego nadgarstka i mięśni przedramienia.
Utwory takie jak II Koncert skrzypcowy d-moll, Scherzo-Tarantelle czy Kaprysy op. 10 są swoistym "zapisem genetycznym" jego umiejętności. Skala trudności tych dzieł, wymagania dotyczące techniki lewej ręki oraz specyficzne prowadzenie smyczka mówią nam o autorze więcej niż niejedno niewyraźne nagranie z fonografu.
Wieniawski był wybitnym pedagogiem. Jego styl przetrwał w grze jego uczniów i kolejnych pokoleń skrzypków, tworząc tzw. rosyjską szkołę skrzypcową (choć sam był Polakiem, uczył w Konserwatorium w Petersburgu). To właśnie tam kładziono nacisk na potężny, śpiewny dźwięk i intensywne wibrato, które stało się znakiem rozpoznawczym Wieniawskiego.
Choć nie możemy usłyszeć jego gry, możemy... zobaczyć i usłyszeć jego instrumenty. Henryk Wieniawski grał na kilku wspaniałych egzemplarzach, w tym na słynnych skrzypcach Guarneri del Gesù z 1742 roku. Instrument ten, znany obecnie jako "Wieniawski", jest wciąż w użyciu i grają na nim najwybitniejsi współcześni wirtuozi. Słuchając nagrań wykonanych na tym konkretnym egzemplarzu, możemy przynajmniej obcować z tą samą barwą dźwięku, która towarzyszyła mistrzowi podczas jego największych triumfów.
Podsumowując, Henryk Wieniawski urodził się nieco za wcześnie, by technologia mogła uwiecznić jego kunszt. Pozostawił nam jednak coś równie cennego — muzykę, która do dziś stanowi największe wyzwanie dla każdego, kto mieni się skrzypkiem.