Gość (37.30.*.*)
Kiedy spacerujemy po rynkach starych miast lub odwiedzamy zabytkowe klasztory, często towarzyszy nam charakterystyczny, melodyjny dźwięk wybijany przez zegary wieżowe. To właśnie są kuranty – fascynujące mechanizmy, które od wieków odmierzają czas w sposób niezwykle artystyczny. Choć dziś kojarzą nam się głównie z tradycją, ich historia i konstrukcja to prawdziwy majstersztyk inżynierii.
Najprościej mówiąc, kuranty to zespół dzwonów lub metalowych prętów nastrojonych do konkretnych dźwięków skali muzycznej. Są one połączone z mechanizmem zegarowym lub specjalną klawiaturą, co pozwala na wygrywanie określonych melodii. W tradycyjnym ujęciu kuranty działają automatycznie – o pełnych godzinach, kwadransach lub w wyznaczonych porach dnia mechanizm zwalnia blokadę, a młoteczki uderzają w dzwony, tworząc znaną wszystkim sekwencję dźwięków.
Warto wiedzieć, że słowo „kurant” pochodzi z języka francuskiego (courante), co pierwotnie oznaczało szybki, bieganą taniec popularny w renesansie i baroku. Z czasem nazwa ta przylgnęła do samych mechanizmów grających, które te tańce (i inne melodie) odtwarzały.
Sercem tradycyjnych kurantów jest zazwyczaj obracający się walec z wypustkami, przypominający ten, który znamy z małych pozytywek. Każdy „ząbek” na walcu odpowiada za pociągnięcie linki lub dźwigni, która wprawia w ruch młoteczek uderzający w konkretny dzwon. Im większy walec i więcej wypustek, tym bardziej skomplikowaną melodię można zaprogramować.
Współcześnie wiele zabytkowych wież korzysta z systemów elektronicznych. Zamiast ciężkich, mechanicznych bębnów, dzwonami steruje komputer, co pozwala na łatwą zmianę repertuaru – na przykład granie kolęd w okresie Bożego Narodzenia czy pieśni żałobnych w dniach żałoby narodowej.
Wiele osób używa tych nazw zamiennie, ale dla znawców tematu istnieje istotna różnica. Choć oba instrumenty opierają się na dzwonach:
Najbardziej rozpoznawalną melodią kurantową na świecie są bez wątpienia Westminster Quarters, czyli dźwięki wybijane przez Big Bena w Londynie. Ta prosta, czterotaktowa sekwencja stała się wzorcem dla tysięcy zegarów domowych i wieżowych na całym globie.
W Polsce również mamy się czym pochwalić:
Nie musimy iść na rynek miasta, by cieszyć się dźwiękiem kurantów. W XIX i na początku XX wieku niezwykle popularne stały się zegary domowe – ścienne i stojące – wyposażone w mechanizmy bicia. Najpopularniejszymi typami są:
To, czy kurant brzmi czysto i przyjemnie dla ucha, zależy od precyzyjnego odlania dzwonu. Ludwisarze (rzemieślnicy odlewający dzwony) muszą tak dobrać proporcje miedzi i cyny oraz grubość ścianek, aby dzwon po uderzeniu wydawał nie tylko ton podstawowy, ale też odpowiednie alikwoty (składowe dźwięku). Jeśli dzwon jest źle nastrojony, kuranty będą brzmiały fałszywie, co w przypadku dużych instrumentów wieżowych jest niemożliwe do naprawienia bez ponownego przetopienia metalu.
Kuranty to niezwykłe połączenie fizyki, muzyki i rzemiosła. Przypominają nam o upływającym czasie w sposób znacznie bardziej szlachetny niż pikanie cyfrowego budzika, łącząc naszą codzienność z dawnymi wiekami, w których to właśnie dzwon był głównym informatorem lokalnej społeczności.