Gość (37.30.*.*)
Proces wzrastania to jeden z najbardziej fascynujących etapów ludzkiego życia. Choć wydaje nam się, że po prostu „pniemy się w górę”, za tym zjawiskiem stoi skomplikowana machina hormonalna i genetyczna. Większość z nas przestaje rosnąć w okolicach 18–21. roku życia, ale moment, w którym nasze ciało mówi „stop”, jest kwestią bardzo indywidualną i zależy od wielu czynników, w tym – co bardzo istotne – od płci.
Wszystko zaczyna się w głowie, a konkretnie w przysadce mózgowej. To ona produkuje hormon wzrostu, zwany somatotropiną. Hormon ten stymuluje wątrobę do wytwarzania czynników wzrostowych, które z kolei pobudzają nasze kości do wydłużania się.
Kluczowym elementem tej układanki są tzw. płytki wzrostowe (nasadowe), znajdujące się na końcach kości długich (np. udowej czy ramiennej). Są to obszary aktywnej tkanki chrzęstnej, która z czasem ulega kostnieniu. Dopóki te płytki pozostają „otwarte”, nasze ciało ma możliwość zwiększania swoich wymiarów. Gdy pod wpływem hormonów płciowych płytki te całkowicie skostnieją i się zamkną, proces wzrostu na wysokość zostaje bezpowrotnie zakończony.
Przyjmuje się, że proces ten kończy się zazwyczaj między 18. a 21. rokiem życia, choć u niektórych osób może trwać nieco dłużej lub skończyć się wcześniej. Warto jednak wiedzieć, że nie rośniemy w sposób liniowy. Najszybszy wzrost przypada na okres niemowlęcy oraz na czas dojrzewania (tzw. skok pokwitaniowy).
Po zamknięciu płytek wzrostowych nie możemy już stać się wyżsi, ale nasze ciało nadal się zmienia – kości mogą gęstnieć, a sylwetka nabierać ostatecznych kształtów. Co ciekawe, mimo że nie rośniemy już „w górę”, nasze uszy i nos mogą wydawać się większe z wiekiem, co wynika z faktu, że tkanka chrzęstna, z której są zbudowane, traci elastyczność i ulega grawitacji.
Zdecydowanie tak. Płeć jest jednym z najważniejszych czynników determinujących tempo i czas trwania wzrostu. Różnice wynikają głównie z gospodarki hormonalnej i momentu wejścia w okres dojrzewania.
Dziewczęta zazwyczaj zaczynają dojrzewać wcześniej niż chłopcy, co skutkuje wcześniejszym skokiem wzrostu. Najintensywniej rosną tuż przed wystąpieniem pierwszej miesiączki. Po pojawieniu się pierwszej menstruacji tempo wzrostu gwałtownie spada, a proces ten kończy się zazwyczaj około 14–16. roku życia. Jest to spowodowane działaniem estrogenów, które przyspieszają zamykanie się płytek wzrostowych.
Chłopcy wchodzą w okres dojrzewania później, zazwyczaj około 12–14. roku życia. Ich skok wzrostu jest bardziej spektakularny i trwa dłużej. Dzięki temu, że ich płytki wzrostowe pozostają otwarte przez dłuższy czas, mają szansę osiągnąć wyższy wzrost niż kobiety. Proces ten u mężczyzn kończy się zazwyczaj około 18–21. roku życia, choć zdarzają się przypadki, gdy delikatne zmiany wzrostowe zachodzą jeszcze po 20. urodzinach.
Choć genetyka odpowiada za około 60–80% naszego ostatecznego wzrostu (można to w przybliżeniu obliczyć na podstawie wzrostu rodziców), istnieją czynniki zewnętrzne, które mogą ten proces wspomóc lub zahamować:
Może to brzmieć jak mit, ale to czysta fizyka! Rano, tuż po przebudzeniu, jesteśmy o około 1–2 centymetry wyżsi niż wieczorem. Dlaczego tak się dzieje? W ciągu dnia, gdy chodzimy i stoimy, grawitacja powoduje kompresję krążków międzykręgowych w naszym kręgosłupie. Podczas nocy, gdy leżymy, krążki te „odpoczywają” i odzyskują swoją objętość, dzięki czemu rano odzyskujemy nasz pełny wymiar.
Innym fascynującym zjawiskiem jest wzrost astronautów przebywających na stacjach kosmicznych. W warunkach mikrograwitacji ich kręgosłupy nie są poddawane naciskowi, co sprawia, że mogą „urosnąć” nawet o 5 centymetrów w ciągu kilku miesięcy! Niestety, po powrocie na Ziemię grawitacja szybko przywraca ich do pierwotnego wzrostu.
Podsumowując, to, jak wysocy będziemy, jest zapisane w naszych genach, ale to hormony i styl życia decydują o tym, jak ten potencjał wykorzystamy. Choć dziewczęta kończą rosnąć wcześniej, a chłopcy później, najważniejsze jest to, by proces ten przebiegał zdrowo i harmonijnie.