Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że kładziesz się spać jako siedemnastolatek, a następnego dnia budzisz się z pełnią praw wyborczych, możliwością zaciągnięcia kredytu i legalnego zakupu alkoholu. Choć z perspektywy prawa Twoje życie zmienia się o 180 stopni w ciągu jednej nocy, nasz mózg i psychika nie przechodzą nagłej metamorfozy dokładnie o północy w dniu osiemnastych urodzin.
Rozwój człowieka to płynny proces, który nie przejmuje się kalendarzem ani kodeksami prawnymi. Między 15. a 20. rokiem życia zachodzą jednak gigantyczne zmiany w tym, jak myślimy, jak przeżywamy emocje i jak funkcjonujemy w społeczeństwie. Dlaczego więc to akurat wiek 18 lat stał się uniwersalną granicą dorosłości?
Okres między 15. a 20. rokiem życia to czas intensywnej przebudowy mózgu i redefiniowania swojej tożsamości. Choć te pięć lat może wydawać się krótkim epizodem, z punktu widzenia psychologii rozwojowej to prawdziwy kamień milowy.
W tym wieku młodzież znajduje się w fazie tzw. średniej adolescencji. To czas, w którym rówieśnicy stają się absolutnym centrum wszechświata, a autorytet rodziców drastycznie spada.
To faza późnej adolescencji. Emocjonalny rollercoaster zaczyna powoli zwalniać, a myślenie staje się bardziej pragmatyczne.
Dwudziestolatkowie nie są już nastolatkami, ale często nie czują się jeszcze w pełni dorosłymi. Psycholog Jeffrey Arnett nazwał ten etap "wyłaniającą się dorosłością" (ang. emerging adulthood).
Z biologicznego punktu widzenia osiemnaste urodziny nie różnią się niczym od siedemnastych czy dziewiętnastych. W przyrodzie nie istnieje żaden przełącznik, który w ciągu jednej sekundy zmienia dziecko w dorosłego.
Psychologowie często mówią o tzw. luce dojrzałości (ang. maturity gap). Nasz rozwój intelektualny (zdolność do logicznego myślenia w spokojnych warunkach) osiąga dojrzałość dość wcześnie, bo około 15–16 roku życia. Jednak dojrzałość psychospołeczna (odporność na presję rówieśników, kontrola emocji, długoterminowe planowanie) rozwija się znacznie wolniej i pełną dojrzałość osiąga dopiero w połowie trzeciej dekady życia.
Uznanie osiemnastolatka za w pełni dojrzałego jest więc pewnym uproszczeniem. To kompromis, który musiał zostać zawarty, aby społeczeństwo mogło sprawnie funkcjonować.
Skoro biologia nie wyznacza jasnej granicy dorosłości na 18. rok życia, dlaczego większość państw na świecie uznała właśnie ten wiek za moment przyznania pełni praw obywatelskich? Odpowiedź kryje się w historii, polityce i... wojskowości.
Przez stulecia w kulturze zachodniej wiekiem pełnoletności był wiek 21 lat. Tradycja ta sięga średniowiecza i była bezpośrednio powiązana z wojskowością. Uznawano, że dopiero około 21. roku życia młody mężczyzna jest fizycznie na tyle silny, by udźwignąć ciężką zbroję rycerską, kontrolować konia bojowego i skutecznie walczyć na polu bitwy. Ta granica wieku przetrwała w wielu systemach prawnych (m.in. w Wielkiej Brytanii czy USA) aż do połowy XX wieku.
Wielka zmiana nadeszła wraz z wybuchem masowych konfliktów zbrojnych w XX wieku – II wojny światowej, wojny w Korei, a zwłaszcza wojny w Wietnamie. Państwa potrzebowały rekrutów i masowo powoływały do wojska młodych mężczyzn od 18. roku życia.
Wywołało to ogromny sprzeciw społeczny. Młodzi ludzie zadali rządom proste, ale niezwykle celne pytanie: Dlaczego osiemnastolatek jest na tyle dorosły, by ginąć za ojczyznę z bronią w ręku, ale nie ma prawa decydować o jej losach w wyborach ani podpisać umowy najmu mieszkania?
Slogan "Old enough to fight, old enough to vote" (Dość stary, by walczyć, dość stary, by głosować) stał się motorem napędowym zmian politycznych. W 1969 roku Wielka Brytania jako pierwszy duży kraj demokratyczny obniżyła wiek pełnoletności z 21 do 18 lat. W 1971 roku Stany Zjednoczone poszły w jej ślady, uchwalając 26. poprawkę do Konstytucji. W kolejnych latach większość państw europejskich i światowych dostosowała swoje prawo do tego standardu.
Poza historią militarną, wybór 18. roku życia miał też wymiar czysto praktyczny i edukacyjny. W większości rozwiniętych społeczeństw wiek 18 lat zbiega się z ukończeniem szkoły średniej. To naturalny moment przejścia, w którym młody człowiek opuszcza system obowiązkowej edukacji powszechnej i staje przed wyborem: dalsza nauka na uniwersytecie lub podjęcie pracy zawodowej. Nadanie mu wtedy pełnej zdolności do czynności prawnych (np. możliwości samodzielnego podpisania umowy o pracę czy najmu pokoju) było po prostu koniecznością administracyjną.
Współcześni naukowcy coraz częściej zastanawiają się, czy granica 18 lat nie jest dziś przestarzała. Wpływowy artykuł opublikowany w czasopiśmie medycznym The Lancet w 2018 roku sugerował, że definicja okresu dojrzewania powinna zostać oficjalnie przesunięta do 24. roku życia.
Argumentuje się to tym, że współczesna młodzież znacznie później usamodzielnia się finansowo, dłużej mieszka z rodzicami i później zakłada rodziny niż pokolenia ich rówieśników z lat 70. czy 80. ubiegłego wieku. Z tego powodu niektórzy badacze uważają, że traktowanie osiemnastolatków jako w pełni ukształtowanych dorosłych nie koresponduje z dzisiejszą rzeczywistością społeczną i biologiczną.
Mimo tych dyskusji, wiek 18 lat pozostaje stabilną, uniwersalną i wygodną dla państwa umowną granicą. Choć nasz mózg rozwija się znacznie dłużej, społeczeństwo potrzebowało jednego, jasnego punktu na osi czasu, który w sposób sprawiedliwy i równy dla każdego oddzieli dzieciństwo od dorosłości.