Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie sytuację: jedziesz samochodem pustą drogą w środku nocy. Nie ma żywej duszy, wokół panują ciemności, a mimo to zatrzymujesz się na czerwonym świetle. Albo inny przykład – siedzisz w biurze, szef wyjechał na delegację, nikt nie stoi nad Twoim biurkiem, ale Ty i tak nie wchodzisz na portale plotkarskie, tylko sumiennie wykonujesz swoje zadania. Dlaczego zachowujemy się zgodnie z zasadami nawet wtedy, gdy nikt nas bezpośrednio nie pilnuje?
Odpowiedź na to pytanie kryje się w fascynujących, choć momentami niepokojących teoriach francuskiego filozofa i socjologa Michela Foucaulta. Jego koncepcje kontroli społecznej i panoptyzmu doskonale tłumaczą, jak współczesne społeczeństwo dyscyplinuje dorosłych ludzi, sprawiając, że sami stajemy się swoimi własnymi strażnikami.
Aby zrozumieć panoptyzm, musimy najpierw przyjrzeć się temu, jak Foucault postrzegał władzę. W swojej przełomowej książce Nadzorować i karać (fr. Surveiller et punir) badacz opisał ewolucję systemów kontroli społecznej.
W dawnych wiekach władza miała charakter spektakularny i bezpośredni. Król lub suweren manifestował swoją siłę poprzez publiczne egzekucje i tortury. Władza była widoczna, a poddani – niewidoczni w tłumie. Z czasem jednak, wraz z nadejściem nowoczesności (XVIII i XIX wiek), ten model okazał się mało efektywny i zbyt kosztowny społecznie.
Miejsce brutalnej siły zajęła władza dyscyplinarna. Foucault zauważył, że nowoczesne społeczeństwo zaczęło kontrolować jednostki nie poprzez zadawanie bólu, ale poprzez subtelne kształtowanie ich ciał i zachowań. Władza stała się niewidoczna, rozproszona w instytucjach takich jak szkoły, szpitale, koszary, fabryki i więzienia, podczas gdy to jednostki stały się stale widoczne i poddane obserwacji.
Kluczową metaforą, którą Foucault zapożyczył od angielskiego filozofa Jeremy’ego Benthama, jest Panoptykon. Bentham zaprojektował idealne więzienie: okrągły budynek z celami umieszczonymi na obwodzie i wieżą strażniczą w samym centrum.
Klucz do tego projektu tkwił w grze światła i cieni. Więźniowie w swoich celach byli stale podświetleni, więc strażnik w wieży widział każdy ich ruch. Jednak dzięki specjalnym żaluzjom i systemowi luster w wieży, więźniowie nie widzieli strażnika. Nie mieli pojęcia, czy w danej sekundzie ktoś na nich patrzy, czy też wieża jest pusta.
Efekt? Więzień musiał założyć, że jest obserwowany w każdej chwili. W rezultacie sam zaczął kontrolować swoje zachowanie. Nadzór został zinternalizowany (wdrukowany do umysłu). Więzień stał się swoim własnym strażnikiem.
Foucault uznał Panoptykon za genialny schemat nowoczesnego społeczeństwa. Nie musimy budować fizycznych wież strażniczych, aby ludzie zachowywali się grzecznie. Wystarczy, że stworzymy w nich przekonanie, że mogą być obserwowani.
W relacjach grup osób dorosłych panoptyzm nie wymaga obecności uzbrojonego strażnika ani dyrektora więzienia. Kontrola społeczna przeniosła się w sferę codziennych interakcji, kultury organizacyjnej oraz technologii. Przekształciła się w tzw. nadzór horyzontalny (boczny), w którym to członkowie grupy nawzajem kontrolują swoje zachowania, dopasowując je do panujących norm.
Oto jak teorie Foucaulta realizują się w konkretnych, współczesnych przykładach z życia dorosłych.
Klasycznym przykładem nowoczesnego panoptykonu jest współczesne biuro, zwłaszcza to zaprojektowane w formule open space. Brak ścian sprawia, że każdy pracownik jest widoczny dla innych.
Media społecznościowe (Instagram, Facebook, LinkedIn) to prawdopodobnie najbardziej spektakularna realizacja teorii Foucaulta, choć z jednym zaskakującym zwrotem akcji: zamknęliśmy się w tym panoptykonie całkowicie dobrowolnie.
Współczesne osiedla mieszkaniowe, zwłaszcza te zamknięte (strzeżone), to kolejne mikrokosmosy panoptyczne.
To najbardziej intymny poziom panoptyzmu. Foucault pisał o tym, jak techniki władzy sprawiają, że człowiek zaczyna dokonywać permanentnej wiwisekcji samego siebie.
Warto wiedzieć, że socjologowie rozwinęli myśl Foucaulta, zauważając, że we współczesnym świecie działa również mechanizm odwrotny, zwany synoptykonem (koncepcja Thomasa Mathiesena). O ile w panoptykonie nieliczni obserwowali wielu (strażnik więźniów), o tyle w synoptykonie wielu obserwuje nielicznych.
Dzieje się tak za sprawą telewizji, internetu i kultury celebrytów. My, jako masa, stale obserwujemy życie garstki wpływowych ludzi (polityków, influencerów, gwiazd). Co ciekawe, oba te systemy świetnie się uzupełniają, tworząc spójną sieć kontroli społecznej, w której każdy jest w jakiś sposób obserwowany i sam obserwuje innych.
Michel Foucault zmarł w 1984 roku, na długo przed powstaniem smartfonów, algorytmów społecznościowych czy pracy zdalnej. Mimo to jego analizy okazały się niezwykle profetyczne.
Pokazał nam, że najdoskonalsza forma kontroli społecznej to nie ta, która używa kajdanek i pałek policyjnych. Najpotężniejsza władza to ta, która wnika w nasze codzienne nawyki, gesty i myśli. Sprawia ona, że dobrowolnie i z uśmiechem na ustach dopasowujemy się do oczekiwań grupy, lękając się niewidzialnego, ale stale obecnego spojrzenia innych.