Gość (83.4.*.*)
Tragedia na Mount Everest z 1996 roku to jedno z najbardziej udokumentowanych i analizowanych wydarzeń w historii himalaizmu. Choć większość relacji skupia się na dramatycznej walce o przetrwanie klientów Roba Halla i Scotta Fischera, w cieniu tych wydarzeń działały inne ekipy, w tym zespół filmowy IMAX. To właśnie z ich perspektywy, a konkretnie z Obozu II, pochodzi jedna z najbardziej charakterystycznych obserwacji tamtego dnia.
10 maja 1996 roku, o godzinie 11:30 rano, David Breashears – lider ekipy IMAX i doświadczony himalaista – skierował potężny teleskop (lub wysokiej klasy lornetkę) w stronę ściany Lhotse. Z Obozu II, położonego na wysokości około 6400 metrów n.p.m., obserwował on ruchy wspinaczy na wyższych partiach góry.
W obiektywie dostrzegł trzy charakterystyczne, jaskrawożółte punkty poruszające się w dół zbocza. Byli to David Sharman, Steve Koch oraz Tim Horvath. Wszyscy trzej byli członkami ekipy wspierającej wyprawę IMAX. Ich żółte kombinezony, zaprojektowane specjalnie dla lepszej widoczności w kadrze filmowym, sprawiały, że byli doskonale widoczni na tle białego śniegu i ciemnych skał, nawet z dużej odległości.
Decyzja o odwrocie, którą podjęli Sharman, Koch i Horvath, była kluczowym momentem tamtego poranka. Podczas gdy inne zespoły parły w stronę wierzchołka, mimo opóźnień i rosnącego tłoku na poręczówkach, ekipa IMAX zachowała dużą dozę ostrożności.
David Breashears oraz jego zespół (w tym legendarny Ed Viesturs) zdecydowali, że warunki tego dnia – ogromna liczba ludzi na drodze oraz logistyczne wyzwania związane z transportem ciężkiej kamery IMAX – stanowią zbyt duże ryzyko. Sharman, Koch i Horvath, którzy znajdowali się wyżej (w okolicach Obozu III), otrzymali polecenie lub sami podjęli decyzję o zejściu do bezpieczniejszego Obozu II, aby przeczekać przewidywany tłok i ewentualne załamanie pogody.
Godzina 11:30, o której widziano wspinaczy w żółtych kombinezonach, była momentem względnego spokoju. Na górze panowała jeszcze dobra widoczność, choć wiatr zaczął przybierać na sile. W tym samym czasie, gdy Sharman i jego koledzy bezpiecznie schodzili w dół, pierwsi wspinacze z ekip komercyjnych dopiero docierali do Wierzchołka Południowego, będąc już wtedy znacznie opóźnionymi względem bezpiecznego harmonogramu.
Obserwacja ta została uwieczniona w wielu relacjach, w tym w bestsellerowej książce Jona Krakauera „Wszystko za Everest” (ang. Into Thin Air), jako dowód na to, że niektóre zespoły potrafiły trzeźwo ocenić sytuację i wycofać się, zanim rozpętało się piekło.
Wybór koloru kombinezonów dla ekipy IMAX nie był przypadkowy. David Breashears, będąc profesjonalnym filmowcem, wiedział, że standardowe kolory wspinaczkowe mogą „ginąć” w specyficznym świetle wysokogórskim. Jaskrawy żółty kolor zapewniał nie tylko bezpieczeństwo (łatwiejsza lokalizacja wspinacza), ale przede wszystkim doskonały kontrast na taśmie filmowej 70 mm, co pozwoliło widzom na całym świecie podziwiać niesamowite ujęcia w filmie „Everest” z 1998 roku.
Jeśli szukasz precyzyjnych danych dotyczących tego konkretnego momentu z 10 maja 1996 roku, oto najważniejsze informacje:
To wydarzenie przypomina, jak ważna w górach wysokich jest intuicja i umiejętność rezygnacji z celu w obliczu narastającego ryzyka – decyzja, która prawdopodobnie uratowała życie członkom ekipy IMAX.