Jakie masz pytanie?

lub

Ile prawdy zdaniem historyków kryje się w stwierdzeniu, że gdyby II wojna światowa potrwała o 6–9 miesięcy dłużej, III Rzesza zdołałaby skonstruować bombę atomową, czy może trafniejsze są opinie badaczy wskazujące na to, że Adolf Hitler lekceważył znaczenie broni jądrowej i prowadzonych nad nią badań?

niemiecki program atomowy badania jądrowe III Rzeszy mity o Wunderwaffe
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Temat nazistowskich badań nad bronią jądrową od dekad rozpala wyobraźnię miłośników historii i teorii spiskowych. Wizja „cudownej broni” (Wunderwaffe), która w ostatniej chwili odmienia losy wojny, stała się stałym elementem popkultury. Jednak kiedy oddzielimy sensacyjne nagłówki od twardych faktów historycznych, obraz staje się znacznie mniej dramatyczny dla losów świata, a bardziej kompromitujący dla nauki III Rzeszy. Większość współczesnych historyków jest zgodna: stwierdzenie, że Niemcom brakowało zaledwie kilku miesięcy do zbudowania bomby, jest mitem.

Dlaczego 6–9 miesięcy to mrzonka?

Przekonanie o tym, że III Rzesza była o krok od sukcesu, często opiera się na powojennych relacjach samych niemieckich naukowców, którzy chcieli wybielić swój brak postępów lub wyolbrzymić swoje znaczenie. W rzeczywistości niemiecki program nuklearny, znany jako Uranprojekt, w 1945 roku znajdował się w powijakach w porównaniu do amerykańskiego Projektu Manhattan.

Kiedy alianci wkroczyli do tajnego laboratorium w Haigerloch w kwietniu 1945 roku, znaleźli tam prymitywny reaktor eksperymentalny (B-VIII), który nawet nie osiągnął stanu krytycznego. Oznacza to, że Niemcy nie potrafili jeszcze nawet podtrzymać kontrolowanej reakcji łańcuchowej, co jest absolutnym fundamentem myślenia o bombie. Historycy tacy jak Mark Walker czy David Irving (w swoich wczesnych, rzetelnych pracach) wskazują, że Niemcom brakowało nie miesięcy, a co najmniej kilku lat intensywnych prac, spokoju na zapleczu przemysłowym i gigantycznych nakładów finansowych.

„Żydowska fizyka” i niechęć Hitlera

Ważnym czynnikiem hamującym badania był stosunek nazistowskiej ideologii do nauki. Mechanika kwantowa i fizyka jądrowa były przez wielu partyjnych dygnitarzy, a także przez naukowców sympatyzujących z reżimem (jak Philipp Lenard), nazywane „żydowską fizyką”. Ponieważ Albert Einstein był twarzą tych teorii, cały obszar badań był traktowany z podejrzliwością.

Adolf Hitler osobiście nie wykazywał wielkiego entuzjazmu dla bomby atomowej. Jako człowiek o mentalności żołnierza z I wojny światowej, preferował broń, którą mógł zrozumieć i zobaczyć na polu bitwy: potężne czołgi, gigantyczne działa czy szybkie samoloty. Choć Albert Speer, minister uzbrojenia, próbował zainteresować go potencjałem energii jądrowej, Hitler uznał, że projekt jest zbyt abstrakcyjny i wymaga zbyt wiele czasu. W 1942 roku, kiedy Niemcy zaczęły przechodzić do defensywy, Führer wydał dyrektywę, by finansować tylko te projekty, które gwarantowały gotowość bojową w ciągu pół roku. To praktycznie wyrokowało o marginalizacji badań jądrowych.

Ciekawostka: Czy wiesz, że Niemcy popełnili prosty błąd matematyczny?

Jednym z powodów, dla których Niemcy porzucili grafit jako moderator w reaktorach (co zrobili Amerykanie), był błąd w obliczeniach profesora Walthera Bothe. Uznał on, że grafit jest nieefektywny, nie biorąc pod uwagę zanieczyszczeń w testowanej próbce. To zmusiło Niemców do polegania na ciężkiej wodzie, która była znacznie trudniejsza do zdobycia, zwłaszcza po słynnych akcjach sabotażowych w norweskim Vemork.

Brak jedności i rozproszenie zasobów

Podczas gdy Projekt Manhattan był gigantycznym, scentralizowanym przedsięwzięciem wojskowym z niemal nieograniczonym budżetem, niemieckie badania były rozproszone pomiędzy różne instytucje. Nad uranem pracowały grupy podległe Ministerstwu Edukacji, Poczcie Rzeszy (tak, poczta miała własne laboratoria!), wojsku oraz SS. Naukowcy zamiast współpracować, rywalizowali o skromne zasoby uranu i ciężkiej wody.

Werner Heisenberg, genialny fizyk i szef jednego z zespołów, mimo swojej inteligencji, nie był sprawnym administratorem. Po wojnie sugerował, że celowo spowalniał prace, by Hitler nie dostał bomby, ale ta wersja wydarzeń jest przez wielu historyków podważana. Bardziej prawdopodobne jest, że po prostu nie docenił skali trudności technicznych związanych z separacją izotopów uranu.

Farm Hall: Moment prawdy

Najlepszym dowodem na to, jak daleko w tyle byli Niemcy, są nagrania z Farm Hall. Po wojnie brytyjski wywiad internował czołowych niemieckich fizyków w posiadłości naszpikowanej mikrofonami. Kiedy 6 sierpnia 1945 roku naukowcy usłyszeli o zrzuceniu bomby na Hiroszimę, ich pierwszą reakcją było niedowierzanie. Heisenberg początkowo sądził, że to blef, ponieważ był przekonany, że zbudowanie tak małego i potężnego ładunku jest technicznie niemożliwe w tak krótkim czasie.

Analiza tych rozmów pokazuje, że niemieccy badacze nie tylko nie byli blisko sukcesu, ale wręcz nie rozumieli w pełni fizyki wybuchu jądrowego, którą Amerykanie opanowali do perfekcji.

Podsumowanie historyczne

Współczesna nauka historyczna odrzuca tezę o „6 miesiącach”. III Rzesza w 1945 roku:

  • Nie posiadała działającego reaktora jądrowego.
  • Nie miała wystarczającej ilości wzbogaconego uranu ani plutonu.
  • Nie dysponowała zapleczem przemysłowym zdolnym do produkcji paliwa jądrowego (fabryki były systematycznie bombardowane).
  • Borykała się z brakiem kadr, gdyż wielu najwybitniejszych fizyków (często pochodzenia żydowskiego) uciekło do USA.

Nawet gdyby wojna potrwała rok dłużej, Niemcy prawdopodobnie nie byliby w stanie stworzyć broni atomowej. Prędzej to Berlin stałby się celem dla amerykańskiej bomby „Little Boy” lub „Fat Man”, gdyby III Rzesza nie skapitulowała w maju 1945 roku. To właśnie Niemcy, a nie Japonia, były pierwotnym celem, dla którego Amerykanie rozpoczęli swój wyścig zbrojeń.

Podziel się z innymi: