Gość (37.30.*.*)
To zrozumienie tej kwestii wymaga spojrzenia na energetykę z szerszej perspektywy ekologicznej, która wykracza poza samą emisję dwutlenku węgla. Chociaż elektrownie jądrowe są niskoemisyjne, a pod względem emisji CO2 na jednostkę energii plasują się na równi z OZE, to jednak budzą sprzeciw części środowisk ekologicznych z powodu innych, fundamentalnych zagrożeń.
Oto szczegółowe wyjaśnienie, kiedy i dlaczego ekolodzy uznają odnawialne źródła energii (OZE) oraz dlaczego jednocześnie krytykują energię jądrową.
Ekolodzy akceptują energię wiatrową, słoneczną i wodną, ponieważ są to źródła, które czerpią z naturalnych i niewyczerpalnych procesów zachodzących w przyrodzie. Kluczowe powody ich poparcia to:
Podczas eksploatacji elektrownie wiatrowe i słoneczne nie emitują do atmosfery dwutlenku węgla (CO2) ani innych szkodliwych substancji, takich jak dwutlenek siarki (SO2), tlenki azotu (NOx) czy pyły. To czyni je kluczowym narzędziem w walce ze zmianami klimatu i smogiem.
Energia pochodzi z ciągle odnawianych zasobów (wiatr, słońce, woda). Oznacza to brak konieczności wydobywania i transportowania paliw, co eliminuje zagrożenia związane z ich wyczerpywaniem się, zanieczyszczeniem środowiska podczas wydobycia oraz niestabilnością polityczną dostaw.
OZE, zwłaszcza fotowoltaika, umożliwiają produkcję energii w rozproszeniu (np. na dachach domów, w małych farmach), co zwiększa bezpieczeństwo energetyczne i zmniejsza potrzebę budowy rozległej, scentralizowanej infrastruktury przesyłowej.
Ciekawostka: W Unii Europejskiej energia ze słońca i wiatru po raz pierwszy w historii wyprzedziła produkcję prądu z paliw kopalnych, co pokazuje ich rosnące znaczenie w transformacji energetycznej.
Krytyka energetyki jądrowej przez część środowisk ekologicznych wynika z obaw, które są dla nich ważniejsze niż sam niski ślad węglowy. Chociaż atom jest niskoemisyjny, to jednak niesie ze sobą ryzyka o potencjalnie katastrofalnych, długoterminowych skutkach.
Najważniejszym argumentem jest ryzyko poważnej awarii. Katastrofy takie jak w Czarnobylu czy Fukushimie pokazały, że błąd ludzki, wady projektowe lub klęski żywiołowe mogą prowadzić do uwolnienia ogromnych ilości promieniowania, co czyni tereny wokół elektrowni niezdatnymi do życia na dziesięciolecia. Dla wielu ekologów, potencjalne, choć małe, ryzyko katastrofy jest nieakceptowalne.
Elektrownie jądrowe produkują odpady promieniotwórcze, które pozostają niebezpieczne dla środowiska i człowieka przez tysiące, a nawet setki tysięcy lat. Choć ich objętość jest niewielka, to problem ich bezpiecznego składowania i monitorowania przez tak długi czas jest wyzwaniem bez precedensu. Ekolodzy obawiają się, że odpowiedzialność za te odpady zostanie przerzucona na przyszłe pokolenia.
Sprzeciw budzi również fakt, że technologia jądrowa, nawet ta cywilna, jest ściśle powiązana z możliwością produkcji materiałów rozszczepialnych, które mogą być wykorzystane do produkcji broni jądrowej (np. pluton, wzbogacony uran). To zwiększa ryzyko proliferacji broni masowej zagłady.
Budowa elektrowni jądrowej to ogromna inwestycja, która wymaga dużej ilości terenu i może wpływać na lokalne ekosystemy (np. pobór i zrzut wody chłodzącej). W Polsce protesty ekologów i społeczności lokalnych towarzyszyły już procesom decyzyjnym dotyczącym nowych lokalizacji.
Niektórzy eksperci i organizacje (w tym część ekologów, np. Stowarzyszenie Ekologów na Rzecz Energii Nuklearnej - SEREN) uznają energię jądrową za niezbędne, stabilne, niskoemisyjne źródło, które powinno współpracować z OZE, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i szybką dekarbonizację.
Jednak tradycyjnie antyatomowe organizacje ekologiczne często argumentują, że:
Podsumowując, ekolodzy akceptują OZE, ponieważ są to źródła czyste, odnawialne i bezpieczne w sensie katastroficznym. Krytykują energię jądrową, ponieważ, pomimo braku emisji CO2, wiąże się ona z nieakceptowalnym dla nich ryzykiem katastrofy, problemem wielopokoleniowego składowania odpadów i ryzykiem proliferacji broni. To dylemat: mniejsze emisje CO2 w zamian za potencjalne, choć małe, ryzyko katastrofy nuklearnej.