Gość (37.30.*.*)
Coraz więcej placówek opiekuńczych decyduje się na nowoczesne rozwiązania technologiczne, które mają zwiększyć poczucie bezpieczeństwa rodziców. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów jest transmisja online „na żywo” z sali zabaw. Choć intencje są zazwyczaj dobre, prawo stawia przed właścicielami żłobków i przedszkoli szereg barier, których przeskoczenie jest niezwykle trudne, a czasem wręcz niemożliwe.
Zanim przejdziemy do kwestii transmisji internetowych, warto przypomnieć, że monitoring wizyjny w miejscach pracy i placówkach publicznych podlega ścisłym restrykcjom wynikającym z Kodeksu pracy oraz przepisów o ochronie danych osobowych. Istnieją miejsca, w których instalacja kamer jest kategorycznie zabroniona, chyba że stosowanie monitoringu jest niezbędne ze względu na bardzo szczególne okoliczności (np. bezpieczeństwo narodowe), co w przypadku żłobka nie ma miejsca.
Zgodnie z polskim prawem, monitoringu nie wolno montować w:
Warto wiedzieć, że nawet jeśli monitoring jest zainstalowany w dozwolonym miejscu (np. na korytarzu czy w sali zabaw), musi on realizować konkretny cel, taki jak zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i pracownikom lub ochrona mienia. Nie może on służyć do kontrolowania wydajności pracy opiekunów.
Wprowadzenie podglądu online dla rodziców to zupełnie inna kategoria prawna niż standardowy monitoring zapisywany na dysku rejestratora. W świetle RODO (Ogólnego Rozporządzenia o Ochronie Danych), wizerunek dziecka oraz opiekuna jest daną osobową.
Głównym problemem jest tutaj zasada minimalizacji danych. Zgodnie z nią, należy przetwarzać tylko tyle danych, ile jest niezbędne do osiągnięcia celu. Jeśli celem jest bezpieczeństwo, zazwyczaj wystarczy zwykły monitoring z dostępem dla dyrekcji, a nie transmisja dostępna dla kilkunastu czy kilkudziesięciu osób na ich prywatnych telefonach.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) wielokrotnie podkreślał, że udostępnianie obrazu z kamer w czasie rzeczywistym rodzicom jest działaniem o wysokim ryzyku naruszenia praw i wolności osób, których dane dotyczą. Dlaczego? Ponieważ placówka traci kontrolę nad tym, co dzieje się z tym obrazem. Rodzic może nagrać ekran telefonu, zrobić zrzut ekranu i udostępnić wizerunek cudzego dziecka lub opiekuna w mediach społecznościowych.
Kwestia transmisji online zazębia się z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a konkretnie z art. 81, który dotyczy ochrony wizerunku. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.
W przypadku dzieci, zgodę muszą wyrazić oboje rodzice (lub opiekunowie prawni). Wystarczy jednak, że jeden rodzic w całej grupie nie wyrazi zgody, a transmisja z danej sali staje się prawnie niemożliwa do zrealizowania w formie ogólnodostępnego streamu. Nie można zmusić rodzica do podpisania takiej zgody, a brak zgody nie może być powodem odmowy przyjęcia dziecka do placówki.
Co więcej, należy pamiętać o opiekunach. Pracownik żłobka nie jest osobą publiczną. Transmisja jego pracy „na żywo” przez 8 godzin dziennie może zostać uznana za naruszenie dóbr osobistych i nadmierną ingerencję w prywatność. Pracownik musiałby wyrazić dobrowolną zgodę na taką formę nadzoru, co w relacji pracodawca-pracownik jest zawsze kwestionowane przez sądy (ze względu na brak równowagi stron).
Warto pamiętać, że w Polsce monitoring wizyjny w miejscach publicznych i zakładach pracy co do zasady nie może rejestrować dźwięku. Nagrywanie rozmów jest uznawane za podsłuch i może wyczerpywać znamiona przestępstwa z Kodeksu karnego. Transmisja online z dźwiękiem ze żłobka jest więc niemal zawsze nielegalna.
Teoretycznie tak, ale w praktyce jest to proces niezwykle skomplikowany i obarczony ryzykiem prawnym. Aby transmisja była zgodna z przepisami, placówka musiałaby:
Większość prawników i ekspertów ds. bezpieczeństwa odradza takie rozwiązanie. Zamiast stałego podglądu, lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jest regularne przesyłanie rodzicom zdjęć lub krótkich filmów z wybranych aktywności za pośrednictwem dedykowanych, zamkniętych aplikacji dla przedszkoli, gdzie kontrola nad materiałem jest znacznie większa.
Podsumowując, choć technologia pozwala nam na „podglądanie” dzieci w żłobku w czasie rzeczywistym, polskie i europejskie prawo stawia prywatność i ochronę danych ponad ciekawość czy nawet spokój ducha rodziców. Ryzyko wycieku wizerunku dzieci do sieci jest zbyt wysokie, by sądy i urzędy patrzyły na takie praktyki przychylnym okiem.