Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas, w pośpiechu kończąc sprzątanie czy inne domowe obowiązki, idzie na skróty. Zamiast schylać się do obudowy odkurzacza, po prostu wyciągamy wtyczkę z gniazdka. Choć może się to wydawać błahostką, z punktu widzenia fizyki i trwałości sprzętu, ta drobna różnica w sposobie wyłączania urządzenia ma ogromne znaczenie. Odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie lepiej jest najpierw użyć przycisku „off”.
Głównym powodem, dla którego nie powinno się odłączać pracującego urządzenia bezpośrednio z gniazdka, jest powstawanie tzw. łuku elektrycznego. Gdy urządzenie jest włączone, przez styki wtyczki i gniazdka płynie prąd o dużym natężeniu (szczególnie w przypadku urządzeń o dużej mocy, jak odkurzacze, czajniki czy termowentylatory).
W momencie, gdy fizycznie wyciągasz wtyczkę, odległość między stykami rośnie, ale prąd „chce” płynąć dalej. Przeskakuje on przez powietrze, tworząc miniaturowy wyładowanie elektryczne, które często widzimy jako niebieską iskrę. Ten łuk ma bardzo wysoką temperaturę, która powoduje mikrouszkodzenia:
Odkurzacz to urządzenie wyposażone w silnik elektryczny, który jest tzw. obciążeniem indukcyjnym. Silniki wykorzystują cewki do wytwarzania pola magnetycznego. Kiedy nagle przerywasz obwód, wyciągając wtyczkę, pole magnetyczne w cewkach gwałtownie zanika.
Zgodnie z prawem indukcji elektromagnetycznej Faradaya, taka nagła zmiana powoduje powstanie tzw. siły elektromotorycznej samoindukcji. W praktyce oznacza to krótkotrwały, ale bardzo wysoki skok napięcia (szpilkę napięciową). Nowoczesne odkurzacze często posiadają płytki elektroniczne sterujące obrotami – taki nagły skok napięcia może uszkodzić delikatne komponenty elektroniczne, skracając żywotność urządzenia. Przycisk „off” jest zaprojektowany tak, aby przerwać obwód w sposób kontrolowany, często z wykorzystaniem układów wygaszających takie przepięcia.
Zasada ta jest szczególnie ważna przy urządzeniach o dużym poborze mocy oraz tych z silnikami.
Poza kwestiami elektrycznymi warto wspomnieć o czystej mechanice. Wyciąganie wtyczki pod napięciem często wiąże się z szarpaniem za kabel, co jest najprostszą drogą do przerwania ciągłości przewodów przy samej wtyczce. Użycie przycisku pozwala na spokojne i bezpieczne podejście do gniazdka.
Warto też pamiętać, że gniazdka elektryczne mają określoną wytrzymałość mechaniczną. Częste „iskrzenie” przy wkładaniu i wyjmowaniu wtyczki pod obciążeniem osłabia sprężystość styków wewnątrz gniazdka, co sprawia, że wtyczki zaczynają w nich „latać”, co jest prostą drogą do awarii instalacji.
W Wielkiej Brytanii standardem są wtyczki z wbudowanym bezpiecznikiem oraz gniazdka z osobnymi przełącznikami. Ma to na celu właśnie minimalizację ryzyka powstawania łuku elektrycznego i ochronę przed przepięciami. W Polsce musimy polegać na własnej dyscyplinie i najpierw klikać przycisk na obudowie.
Jeśli chcesz, aby Twój sprzęt służył Ci jak najdłużej, a instalacja elektryczna w domu była bezpieczna, stosuj poniższą procedurę:
Taki nawyk nic nie kosztuje, a może uchronić Cię przed kosztowną naprawą odkurzacza lub koniecznością wymiany osmolonego gniazdka w ścianie.