Gość (37.30.*.*)
Melatonina, nazywana potocznie „hormonem ciemności”, to kluczowy gracz w regulacji naszego zegara biologicznego. W warunkach naturalnych, takich jak noc na polskiej wsi, gdzie zanieczyszczenie światłem jest minimalne, a jedynym źródłem blasku jest księżyc i gwiazdy, jej produkcja przebiega w sposób optymalny dla ludzkiego organizmu. Zrozumienie, jak drastyczne zwiększenie jej stężenia wpływa na nasz sen, wymaga przyjrzenia się zarówno fizjologii, jak i farmakologii tego związku.
W całkowitej ciemności szyszynka zdrowego dorosłego człowieka produkuje melatoninę w taki sposób, że jej stężenie we krwi waha się zazwyczaj od 60 do 200 pg/ml (pikogramów na mililitr). Dla mieszkańca wsi, gdzie noc jest autentycznie ciemna, poziom ten stabilizuje się na górnej granicy tej normy. Warto wiedzieć, że światło księżyca w pełni emituje około 0,1 do 0,3 luksa, a światło gwiazd jeszcze mniej. Jest to wartość zbyt niska, by zahamować wydzielanie melatoniny – próg wrażliwości siatkówki, który zaczyna blokować jej produkcję, zaczyna się zazwyczaj powyżej 5-10 luksów.
Dla mieszkańca polskiej wsi oznacza to idealne warunki do regeneracji. Brak smogu świetlnego sprawia, że skok melatoniny następuje naturalnie około godziny 21:00-22:00, osiągając szczyt między 2:00 a 4:00 nad ranem.
Wprowadzenie do organizmu dawek, które zwiększają stężenie melatoniny o wartości od 1200 do 5400 pg/ml, wykracza daleko poza fizjologię. Są to dawki suprafizjologiczne, które zazwyczaj osiąga się po przyjęciu suplementów diety w dawkach od 1 mg do 5 mg lub więcej.
Oto jak poszczególne poziomy wpłynęłyby na organizm:
Przy wzroście o 1200-2400 pg/ml (odpowiednik ok. 1-2 mg melatoniny doustnie), stężenie we krwi staje się od 10 do 20 razy wyższe niż naturalny szczyt nocny.
To poziomy ekstremalnie wysokie, często spotykane po zażyciu dawek rzędu 3-5 mg.
Jest to dawka „uderzeniowa”, która całkowicie dominuje nad naturalnym rytmem okołodobowym.
Melatonina podana z zewnątrz (suplementacja) działa inaczej niż ta endogenna. Naturalny hormon jest wydzielany pulsacyjnie i stopniowo wygasza swoje działanie wraz z nadejściem świtu. W przypadku hipotetycznych wzrostów o tysiące pg/ml, mamy do czynienia z gwałtownym pikiem, a następnie powolnym spadkiem.
Warto dodać, że na polskiej wsi ekspozycja na światło niebieskie (emitowane przez ekrany) jest statystycznie mniejsza wieczorami niż w dużych miastach. Dodatkowo, obecność drzew i naturalnej roślinności wpływa na wilgotność i temperaturę powietrza. Niższa temperatura w sypialni (ok. 18 stopni Celsjusza) działa synergicznie z melatoniną. Gdyby mieszkaniec wsi przyjął dawkę zwiększającą stężenie o 5400 pg/ml, jego organizm zostałby "zbombardowany" sygnałami do snu, co przy braku bodźców zewnętrznych mogłoby doprowadzić do bardzo długiego, trwającego nawet 10-12 godzin letargu, po którym nastąpiłoby silne uczucie rozbicia.
Jeśli przyjmiemy, że naturalny poziom bazowy mieszkańca wsi to 150 pg/ml, to po dodaniu hipotetycznych dawek otrzymamy następujące całkowite stężenia we krwi:
Dla porównania, u dzieci w okresie najintensywniejszego wzrostu, naturalne szczyty nocne rzadko przekraczają 300-400 pg/ml. Dawki rzędu 5000 pg/ml i więcej są więc stanem całkowicie nienaturalnym dla ludzkiego organizmu, co tłumaczy, dlaczego lekarze zalecają ostrożność w suplementacji i zaczynanie od najniższych możliwych ilości.