Gość (83.4.*.*)
W dobie powszechnej cyfryzacji granica między życiem prywatnym a zawodowym staje się coraz cieńsza. Wielu rekruterów, chcąc dowiedzieć się o kandydacie czegoś więcej niż to, co zostało zapisane w starannie przygotowanym CV, zagląda do mediów społecznościowych. O ile LinkedIn jest naturalnym środowiskiem do budowania wizerunku profesjonalisty, o tyle Facebook budzi spore kontrowersje. Czy pracodawca ma prawo „prześwietlać” Twoje prywatne zdjęcia z wakacji lub posty o ulubionej drużynie piłkarskiej, by zdecydować, czy dasz sobie radę na nowym stanowisku? Odpowiedź, choć osadzona w przepisach, może zaskoczyć niejednego kandydata.
Kwestia sprawdzania kandydatów w mediach społecznościowych nie jest w polskim prawie uregulowana jednym, konkretnym przepisem, ale wynika z interpretacji Kodeksu pracy oraz ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO). Kluczowy jest tutaj artykuł 22(1) Kodeksu pracy, który ściśle określa, jakich danych pracodawca może żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie. Są to m.in. imię, nazwisko, dane kontaktowe, wykształcenie i przebieg dotychczasowego zatrudnienia.
Zgodnie z wytycznymi Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) oraz Europejskiej Rady Ochrony Danych, pracodawca nie powinien przetwarzać danych, które nie są niezbędne do oceny zdolności kandydata do wykonywania konkretnej pracy. Facebook, w przeciwieństwie do LinkedIna, jest uznawany za profil o charakterze prywatnym. Oznacza to, że gromadzenie informacji z tego źródła w celu oceny kandydata jest w większości przypadków uznawane za naruszenie prywatności i zasad RODO.
Różnica między tymi dwoma portalami jest fundamentalna z punktu widzenia celu ich istnienia. LinkedIn to platforma networkingowa, na której użytkownicy sami udostępniają swoje dane w celach zawodowych. Zakładając tam konto, wyrażasz dorozumianą zgodę na to, że potencjalni pracodawcy będą przeglądać Twój profil pod kątem Twoich kompetencji.
Facebook służy zazwyczaj do utrzymywania relacji prywatnych, dzielenia się hobby czy opiniami. Jeśli rekruter wchodzi na Twój profil, by sprawdzić Twoje poglądy polityczne, wyznanie, orientację seksualną czy stan cywilny (co często można wywnioskować ze zdjęć), wkracza na bardzo niebezpieczny grunt. Wykorzystanie takich informacji do podjęcia decyzji o zatrudnieniu może zostać uznane za dyskryminację, co jest surowo zabronione przez Kodeks pracy.
Pracodawca, który ocenia kandydata na podstawie Facebooka, naraża się na poważne zarzuty. Jeśli kandydat dowie się, że odrzucono go, bo na zdjęciach widać, że ma małe dzieci (co sugeruje potencjalne nieobecności) lub wyznaje określoną religię, może wystąpić na drogę sądową.
Warto pamiętać o kilku zasadach, których powinien trzymać się rekruter:
Wielu pracodawców błędnie zakłada, że jeśli profil na Facebooku jest publiczny (czyli posty są widoczne dla osób spoza kręgu znajomych), to mogą z tych informacji korzystać dowolnie. Nic bardziej mylnego. To, że dane są publicznie dostępne, nie oznacza, że pracodawca ma prawo przetwarzać je w procesie rekrutacji. Cel publikacji zdjęcia z imprezy przez użytkownika jest inny niż cel rekrutacyjny pracodawcy, a RODO wymaga zgodności celu przetwarzania danych.
Choć prawo stoi po stronie kandydata, w praktyce udowodnienie, że nie dostało się pracy z powodu „niewłaściwego” zdjęcia na Facebooku, jest niezwykle trudne. Dlatego najlepszą strategią jest profilaktyka.
Istnieją sytuacje, w których sprawdzenie mediów społecznościowych może być uzasadnione, ale są one rzadkie i dotyczą specyficznych stanowisk. Przykładem może być praca, która wiąże się z reprezentowaniem firmy na zewnątrz lub dostępem do informacji ściśle tajnych, gdzie weryfikacja wiarygodności kandydata jest kluczowa. Nawet wtedy jednak rekruter powinien ograniczyć się do informacji mających bezpośredni wpływ na wykonywanie obowiązków, a nie oceniać styl życia kandydata.
Podsumowując, choć technicznie rekruter może wpisać Twoje nazwisko w wyszukiwarkę Facebooka, to wyciąganie wniosków na tej podstawie i podejmowanie decyzji o zatrudnieniu jest działaniem na granicy prawa (a często poza nią). Zgodnie z aktualną wykładnią przepisów o ochronie danych osobowych, Facebook nie jest miejscem do oceny kompetencji zawodowych.