Gość (37.30.*.*)
Wyobrażenie sobie świata, w którym ludzka ciąża trwa równe 12 miesięcy, otwiera fascynującą puszkę Pandory pełną pytań o biologię, ewolucję i strukturę naszego społeczeństwa. Choć na pierwszy rzut oka dodatkowe trzy miesiące w łonie matki mogą wydawać się jedynie drobną korektą kalendarza, w rzeczywistości mogłoby to wywrócić do góry nogami sposób, w jaki definiujemy dojrzałość. Czy w takim scenariuszu osiemnastka przychodziłaby wcześniej, czy może musielibyśmy czekać na nią jeszcze dłużej?
W obecnym systemie prawnym i społecznym wiek człowieka liczymy od momentu narodzin. Data w dowodzie osobistym to data opuszczenia łona matki, a nie moment poczęcia. Gdyby ciąża trwała 12 miesięcy, noworodek przychodziłby na świat w stanie znacznie bardziej rozwiniętym niż obecnie. Dzisiejszy niemowlak w wieku trzech miesięcy zazwyczaj już pewnie trzyma głowę, zaczyna głużyć i wykazuje dużą aktywność społeczną.
Gdybyśmy rodzili się z takim „pakietem startowym”, teoretycznie moglibyśmy szybciej osiągać kolejne kamienie milowe, takie jak chodzenie czy mówienie. Czy to jednak oznacza, że wiek pełnoletności uległby skróceniu? To zależy od tego, jak zdefiniujemy „dojrzałość”.
Istnieje silny argument biologiczny przemawiający za tym, że wiek pełnoletności mógłby zostać wydłużony. W świecie przyrody obowiązuje pewna prawidłowość: im dłuższy okres ciąży i im bardziej skomplikowany mózg gatunku, tym dłuższy jest zazwyczaj okres dzieciństwa i dorastania.
Obecnie ludzka ciąża trwa 9 miesięcy ze względu na tzw. „dylemat położniczy”. Nasze mózgi są tak duże, a miednice kobiet (przez postawę wyprostowaną) tak wąskie, że poród w 12. miesiącu byłby biologicznie niemożliwy bez drastycznych zmian w budowie anatomicznej człowieka. Gdybyśmy jednak ewoluowali tak, by rodzić w 12. miesiącu, prawdopodobnie bylibyśmy gatunkiem żyjącym znacznie wolniej i dłużej.
Z drugiej strony, niektórzy mogliby argumentować, że skoro dziecko rodzi się „starsze” o trzy miesiące rozwoju, to o te same trzy miesiące szybciej powinno stać się dorosłe. Jednak w skali 18 lat (czyli 216 miesięcy), dodatkowe 3 miesiące spędzone w łonie matki to zaledwie 1,3% całego okresu dorastania.
Z punktu widzenia psychologii rozwojowej, te dodatkowe 90 dni w bezpiecznym środowisku macicy mogłoby przyspieszyć rozwój motoryczny w pierwszym roku życia, ale mało prawdopodobne, by miało to realny wpływ na dojrzałość emocjonalną czy społeczną nastolatka. Społeczeństwo raczej nie uznałoby, że 17-latek jest gotowy do głosowania tylko dlatego, że jako noworodek potrafił szybciej utrzymać główkę.
Pełnoletność jest ściśle powiązana z systemem edukacji. Obecnie kończymy szkołę średnią w wieku 18-19 lat. Gdyby ciąża trwała 12 miesięcy, cały cykl edukacyjny musiałby zostać dostosowany do tempa rozwoju mózgu.
Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy przeanalizować korelację między czasem trwania ciąży a tempem życia gatunku:
Wynik: Wiek osiągnięcia pełnoletności najprawdopodobniej uległby wydłużeniu. Choć noworodek byłby bardziej rozwinięty w momencie startu, cała „krzywa życia” uległaby rozciągnięciu, co jest naturalną konsekwencją inwestowania większych zasobów w rozwój prenatalny.