Gość (37.30.*.*)
Słowo „demoralizacja” brzmi niezwykle poważnie i kojarzy się głównie z salą sądową, trudną młodzieżą i skomplikowanymi kodeksami prawnymi. Kiedy jednak zdejmiemy z tego pojęcia urzędowy ton, okaże się, że opisuje ono sytuacje, z którymi wielu z nas zetknęło się na szkolnych korytarzach, podwórkach czy w parkach.
Jak wytłumaczyć te zawiłe terminy komuś, kto nie ma zielonego pojęcia o prawie? Najlepiej zrobić to za pomocą prostego języka, obrazowych porównań i życiowych przykładów. Przekonajmy się, co naprawdę kryje się pod tymi pojęciami.
W języku prawnym i pedagogicznym demoralizator to osoba, która aktywnie i negatywnie wpływa na drugiego człowieka – najczęściej na dziecko lub nastolatka. Nie mówimy tu jednak o kimś, kto po prostu sam zachowuje się źle. Demoralizator to „zły duch”, który aktywnie przeciąga innych na „ciemną stronę mocy”, namawiając ich do łamania zasad, niszczenia mienia czy sięgania po używki.
To pojęcie brzmi jak masło maślane, ale kryje w sobie bardzo ważny mechanizm psychologiczny i społeczny. Można je rozumieć jako błędne koło lub łańcuchową reakcję.
Dzieje się tak wtedy, gdy osoba, która sama uległa demoralizacji (czyli zaczęła zachowywać się źle), zaczyna demoralizować innych. Przez to, że wchodzi w rolę „nauczyciela zła”, jej własne zepsucie jeszcze bardziej się pogłębia. Czuje się silniejsza, ma „uczniów” i wpada w spiralę coraz gorszych zachowań.
Pojęcie to odnosi się również do tzw. demoralizacji wtórnej – sytuacji, w której dziecko wychowane w dobrym, spokojnym domu trafia do środowiska, gdzie panują złe zasady, i przejmuje je, niszcząc swoje dotychczasowe dobre nawyki.
Każdemu z nas zdarzyło się pewnie kiedyś „zaspać” na klasówkę z matematyki lub uciec z ostatniej lekcji, żeby pójść na pizzę. Choć to naganne, nie czyni to z nikogo przestępcy. Jednak demoralizujące wagary to zupełnie inna kategoria.
Mówimy o nich wtedy, gdy nieobecność w szkole staje się systematyczna, a czas wolny zamiast na odpoczynek czy naukę w domu, jest wykorzystywany na działania niebezpieczne, nielegalne lub niszczące charakter. Wagary są tu jedynie „bramą” do innych, znacznie poważniejszych problemów.
To pojęcie opisuje sytuację, w której jedno dziecko (lub nastolatek) próbuje sprowadzić na złą drogę swojego rówieśnika lub młodszego kolegę. Kluczowym elementem jest tutaj aktywne proponowanie złych zachowań lub wręczanie zakazanych, szkodliwych rzeczy (np. e-papierosów, alkoholu, narkotyków) połączone z presją psychiczną.
Warto wiedzieć, że w polskim systemie prawnym sprawy związane z demoralizacją nieletnich są traktowane bardzo poważnie. Od września 2022 roku obowiązuje Ustawa o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, która zastąpiła dotychczasowe, przestarzałe przepisy.
Co ciekawe, celem sądu rodzinnego w takich sprawach nie jest ukaranie dziecka w taki sposób, w jaki karze się dorosłych przestępców. Sąd nie stosuje klasycznych kar więzienia, lecz tzw. środki wychowawcze, poprawcze lub terapeutyczne. Mogą to być:
Granica wieku również ma znaczenie: postępowanie w sprawie o demoralizację można wszcząć wobec młodego człowieka, który ukończył 10 lat, ale nie jest jeszcze pełnoletni. Wszystko po to, by pomóc dziecku wrócić na właściwą drogę, zanim jego złe nawyki utrwalą się na dobre.