Gość (91.150.*.*)
Wielu z nas, myśląc o zakupach na wielką skalę, wyobraża sobie ogromny skarbiec wypełniony gotówką lub oszczędności gromadzone latami. Jednak w przypadku banku centralnego, takiego jak Narodowy Bank Polski (NBP), zasady gry są zupełnie inne. Kiedy NBP decyduje się na skup obligacji na rynku wtórnym, nie musi wcześniej „odkładać” na ten cel pieniędzy. Mechanizm ten jest fascynującym elementem współczesnej ekonomii, który często budzi emocje i kontrowersje.
Najprostsza, choć dla wielu szokująca odpowiedź brzmi: NBP tworzy te środki „z niczego”. W świecie finansów nazywa się to elektroniczną kreacją pieniądza. Bank centralny posiada unikalny przywilej, którego nie ma żadna inna instytucja ani obywatel – może emitować prawny środek płatniczy.
W praktyce nie polega to na fizycznym drukowaniu banknotów (choć potocznie często tak się o tym mówi), lecz na dopisaniu odpowiednich cyfr w systemie informatycznym. Gdy NBP kupuje obligacje od banków komercyjnych, po prostu zwiększa stan środków na ich rachunkach bieżących prowadzonych w banku centralnym. W zamian za to obligacje trafiają do portfela NBP. Jest to proces bezgotówkowy, który zwiększa ilość pieniądza w obiegu (bazę monetarną).
To kluczowe pytanie, które dotyka fundamentów polskiego prawa. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ustawa o NBP wyraźnie zakazują bankowi centralnemu bezpośredniego finansowania deficytu budżetowego. Oznacza to, że NBP nie może kupować obligacji bezpośrednio od rządu (na rynku pierwotnym).
Aby ominąć ten zakaz i jednocześnie móc wpływać na gospodarkę, banki centralne operują na rynku wtórnym. Kupują tam papiery wartościowe od instytucji finansowych, takich jak banki komercyjne czy fundusze inwestycyjne, które wcześniej nabyły te obligacje od państwa. Dzięki temu zachowana jest litera prawa, a bank centralny zyskuje narzędzie do stabilizacji rynku i wspierania płynności finansowej.
Skup obligacji przez NBP, często nazywany operacjami strukturalnymi (lub w wersji amerykańskiej luzowaniem ilościowym – Quantitative Easing), przebiega według ściśle określonego schematu:
To pytanie, które dzieli ekonomistów. Z jednej strony, skup obligacji pozwala obniżyć koszty obsługi długu publicznego i stymuluje gospodarkę w czasach kryzysu, ułatwiając dostęp do taniego kredytu. Z drugiej strony, nadmierna kreacja pieniądza niesie ze sobą ryzyko inflacji. Jeśli na rynku pojawi się zbyt dużo gotówki, a podaż towarów i usług za nią nie nadąży, wartość pieniądza zacznie spadać.
Choć NBP kojarzy nam się głównie ze złotem (którego Polska posiada już ponad 400 ton), to właśnie obligacje stanowią ogromną część aktywów banku centralnego. Skupowanie obligacji na rynku wtórnym to standardowe narzędzie używane przez największe banki centralne świata, takie jak amerykański Fed czy Europejski Bank Centralny. W Polsce operacje te na dużą skalę zostały uruchomione m.in. w 2020 roku w odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią, co miało na celu ustabilizowanie rynku finansowego i wsparcie gospodarki w trudnym momencie.
Podsumowując, Narodowy Bank Polski nie potrzebuje zewnętrznych źródeł finansowania ani oszczędności budżetowych, aby kupować obligacje. Wykorzystuje swoją pozycję emitenta pieniądza, tworząc środki elektroniczne w momencie zakupu. Jest to potężne narzędzie polityki pieniężnej, które pozwala kontrolować płynność w systemie bankowym i wpływać na rynkowe stopy procentowe, o ile jest stosowane z rozwagą i w granicach prawa.