Gość (37.30.*.*)
Teoria szoku, znana szerzej jako „doktryna szoku”, to koncepcja, która zrewolucjonizowała sposób, w jaki patrzymy na współczesną politykę i ekonomię. Jej autorką jest kanadyjska dziennikarka i aktywistka Naomi Klein, która w swojej głośnej książce opisała mechanizm wykorzystywania wielkich kryzysów do wprowadzania radykalnych zmian społecznych i gospodarczych. Idea jest prosta, choć przerażająca: kiedy społeczeństwo znajduje się w stanie głębokiego szoku wywołanego wojną, katastrofą naturalną lub kryzysem finansowym, traci zdolność do oporu. Właśnie wtedy rządy i międzynarodowe korporacje mogą przeforsować reformy, na które obywatele nigdy nie zgodziliby się w normalnych warunkach.
Fundamenty doktryny szoku wywodzą się z teorii ekonomicznych Miltona Friedmana i tzw. szkoły chicagowskiej. Friedman wierzył, że tylko prawdziwy kryzys – rzeczywisty lub postrzegany – może przynieść realną zmianę. Twierdził, że w obliczu katastrofy ludzie szukają szybkich rozwiązań i są skłonni oddać władzę w ręce „ekspertów”, którzy obiecują przywrócenie porządku.
W praktyce oznacza to zazwyczaj szybką prywatyzację majątku państwowego, drastyczne cięcia w wydatkach socjalnych oraz deregulację rynków. Klein nazywa to „kapitalizmem katastroficznym”. Co ciekawe, inspiracją dla tej nazwy były eksperymenty psychiatryczne CIA z lat 50., polegające na stosowaniu elektrowstrząsów w celu „wymazania” osobowości pacjenta i zbudowania jej od nowa na czystej karcie. Teoria szoku zakłada, że to samo można zrobić z całym państwem.
Historia ostatnich kilkudziesięciu lat dostarcza wielu przykładów, w których mechanizm szoku został wykorzystany do całkowitej przebudowy systemów państwowych. Oto najważniejsze z nich:
To klasyczny, wręcz laboratoryjny przykład zastosowania doktryny szoku. Po krwawym zamachu stanu, który obalił demokratycznie wybranego Salvadora Allende, kraj znalazł się w stanie paraliżu i terroru. Wykorzystując ten moment, grupa ekonomistów wykształconych w Chicago (tzw. Chicago Boys) wprowadziła radykalne reformy wolnorynkowe. Podczas gdy obywatele byli zastraszeni brutalnością junty, rząd sprywatyzował niemal wszystko – od banków po system emerytalny i szkolnictwo.
Po upadku Związku Radzieckiego społeczeństwo rosyjskie było zdezorientowane i wyczerpane nagłą zmianą ustrojową. Pod okiem zachodnich doradców rząd Borysa Jelcyna wprowadził pakiet reform znany jako terapia szokowa. Efektem była błyskawiczna prywatyzacja ogromnych przedsiębiorstw państwowych, która doprowadziła do powstania klasy oligarchów i drastycznego zubożenia milionów zwykłych obywateli. Szok związany z upadkiem mocarstwa sprawił, że opór przeciwko wyprzedaży majątku narodowego był początkowo znikomy.
Wojna w Iraku była szokiem militarnym („Shock and Awe”), po którym nastąpił szok ekonomiczny. Podczas gdy kraj pogrążony był w chaosie po obaleniu Saddama Husajna, amerykański administrator Paul Bremer wydał serię dekretów, które niemal całkowicie otworzyły iracką gospodarkę dla zagranicznych korporacji. Sprywatyzowano setki państwowych firm, drastycznie obniżono podatki dla firm i pozwolono na pełny transfer zysków za granicę. Irakijczycy, walczący o przetrwanie w zrujnowanym kraju, nie mieli możliwości zaprotestowania przeciwko tym zmianom.
To przykład szoku wywołanego katastrofą naturalną. Gdy miasto wciąż znajdowało się pod wodą, a tysiące ludzi koczowało w schroniskach, władze podjęły decyzję o niemal całkowitej likwidacji publicznego systemu szkolnictwa. W jego miejsce wprowadzono szkoły społeczne (charter schools) zarządzane przez prywatne podmioty. Nauczyciele zostali zwolnieni, a związki zawodowe rozwiązane. Zmiany te, planowane od lat przez zwolenników prywatyzacji, zostały wprowadzone w kilka tygodni, wykorzystując fakt, że lokalna społeczność była rozproszona i walczyła o podstawowe potrzeby.
Po tragicznej fali tsunami, która spustoszyła wybrzeża Sri Lanki, rząd wykorzystał sytuację do przejęcia terenów przybrzeżnych należących do lokalnych rybaków. Pod pretekstem „bezpieczeństwa” zakazano odbudowy domów blisko wody, a odzyskane w ten sposób grunty przekazano deweloperom pod budowę luksusowych hoteli i kurortów. Rybacy, którzy stracili bliskich i cały dobytek, zostali zepchnięci w głąb lądu, tracąc źródło utrzymania.
Zrozumienie doktryny szoku pozwala nam patrzeć na współczesne wydarzenia z innej perspektywy. Nie każdy kryzys jest celowo wywołany, ale niemal każdy jest wykorzystywany przez grupy interesu do realizacji celów, które w normalnych czasach byłyby nie do przyjęcia.
Warto wiedzieć, że mechanizm ten opiera się na tzw. „oknie możliwości”. Według Miltona Friedmana, kiedy dochodzi do kryzysu, działania, które zostaną podjęte, zależą od idei, które „leżą pod ręką”. Dlatego think-tanki i grupy lobbingowe przygotowują gotowe projekty ustaw i reform na lata przed ich wprowadzeniem, czekając tylko na odpowiedni moment chaosu, by móc je wdrożyć bez zbędnych konsultacji społecznych czy debaty parlamentarnej.
Współcześnie dyskusje o teorii szoku powracają przy okazji kryzysów klimatycznych, pandemii czy wielkich krachów finansowych. Świadomość istnienia tego mechanizmu jest dla społeczeństwa formą „szczepionki” – pozwala zachować czujność nawet wtedy, gdy nagłówki gazet krzyczą o nadchodzącym końcu świata.