Gość (188.146.*.*)
Wyobraźmy sobie scenariusz rodem z najlepszych filmów science-fiction, który jednak opiera się na twardych prawach fizyki i mechaniki nieba. Sytuacja, w której Ziemia posiada nie jeden, a dwa potężne księżyce (z czego jeden z własnym satelitą), to przepis na kosmiczny spektakl o niewyobrażalnej skali. Gdyby jednak ten większy z nich postanowił "odwiedzić" naszą powierzchnię, konsekwencje wykraczałyby poza ramy zwykłej katastrofy. To byłby koniec świata, jaki znamy, i narodziny zupełnie nowego układu planetarnego.
Zanim przejdziemy do samej kolizji, przyjrzyjmy się "nowemu gościowi" w naszym sąsiedztwie. Aby zrozumieć skalę zjawiska, musimy przeliczyć dane podane w scenariuszu.
1. Masa drugiego satelity (Księżyc B):
Nasz obecny Księżyc ma masę około ~$7,34 \times 10^{22}~#$ kg. Księżyc B jest dziesięciokrotnie cięższy:
~| M_B = 10 \times 7,34 \times 10^{22} \text{ kg} = 7,34 \times 10^{23} \text{ kg} ~#|
Dla porównania, masa Marsa to około ~$6,39 \times 10^{23}~#$ kg. Oznacza to, że Księżyc B nie jest tylko "większym księżycem" – to obiekt o masie większej niż planeta Mars!
2. Odległość i prędkość:
Księżyc B znajduje się dwa razy dalej niż nasz Księżyc, czyli około 768 800 km od Ziemi. Porusza się jednak dwa razy wolniej niż nasz naturalny satelita (który pędzi z prędkością ok. 1,02 km/s). Zatem prędkość Księżyca B wynosi:
~| V_B = 0,5 \times 1,02 \text{ km/s} = 0,51 \text{ km/s} ~#|
3. Masa trzeciego satelity (Księżyc C):
Wokół Księżyca B krąży mniejszy obiekt o masie 12,5% (czyli 1/8) masy naszego Księżyca:
~| M_C = 0,125 \times 7,34 \times 10^{22} \text{ kg} \approx 9,17 \times 10^{21} \text{ kg} ~#|
To obiekt wielkością zbliżony do Plutona lub największych asteroid w pasie głównym.
Z punktu widzenia mechaniki orbitalnej, taki układ byłby skrajnie niestabilny jeszcze przed uderzeniem. Prędkość orbitalna wymagana do utrzymania się na kołowej orbicie w odległości 768 800 km od Ziemi wynosi około 0,72 km/s. Skoro nasz Księżyc B porusza się z prędkością zaledwie 0,51 km/s, oznacza to, że nie posiada wystarczającej energii kinetycznej, by oprzeć się grawitacji Ziemi.
Zamiast krążyć po stabilnej orbicie, Księżyc B zacząłby "spadać" w kierunku Ziemi po bardzo wydłużonej elipsie. To właśnie ten brak prędkości orbitalnej sprawia, że scenariusz uderzenia staje się nieunikniony.
Kiedy obiekt o masie Marsa uderza w Ziemię, nie mówimy o "kraterze". Mówimy o całkowitym przetopieniu planety. W historii Ziemi wydarzyło się już coś podobnego – około 4,5 miliarda lat temu hipotetyczna planeta Teja uderzyła w młodą Ziemię, co doprowadziło do powstania naszego obecnego Księżyca.
Energia kinetyczna uderzenia:
Prędkość uderzenia byłaby ogromna, ponieważ grawitacja Ziemi dodatkowo przyspieszyłaby spadający kolos do prędkości ucieczki (ok. 11,2 km/s) lub większej. Energia wyzwolona podczas zderzenia (~$E = \frac{1}{2}mv^2~#$) byłaby rzędu ~$10^{32}~#$ dżuli. To miliardy razy więcej niż cały arsenał nuklearny świata.
Co stałoby się z Ziemią?
W tym chaosie mamy jeszcze dwa inne obiekty: nasz stary Księżyc oraz małego satelitę (Księżyc C), który krążył wokół agresora.
Fizycy sugerują, że po tak gigantycznym zderzeniu wokół Ziemi powstałby potężny pierścień szczątków i pyłu, podobny do tych, które widzimy u Saturna, ale znacznie gęstszy i gorętszy. Z czasem (mówimy o milionach lat) z tego pierścienia mogłyby uformować się nowe księżyce.
W efekcie, za kilka miliardów lat, nowa, odrodzona Ziemia mogłaby mieć zupełnie inny zestaw satelitów, a ślady po dzisiejszej cywilizacji zostałyby na zawsze przetopione w głębi płaszcza planety. To fascynujące, jak dynamiczny i brutalny potrafi być wszechświat, w którym stabilność, jaką znamy na co dzień, jest jedynie chwilową pauzą w kosmicznej przebudowie.