Gość (37.30.*.*)
Mapa Bliskiego Wschodu potrafi zaskoczyć każdego, kto patrzy na nią przez pryzmat czystej geografii. Obok potężnych terytorialnie graczy, takich jak Arabia Saudyjska czy Irak, przycupnęły niewielkie, ale bajecznie bogate kraje: Kuwejt, Katar i Bahrajn. Pytanie o to, dlaczego Kuwejt nie jest częścią Iraku oraz jak to się stało, że na mapie przetrwały takie „mikropaństwa”, prowadzi nas przez labirynt kolonialnych układów, plemiennych ambicji i oczywiście zapachu ropy naftowej.
Historia relacji Kuwejtu z Irakiem to opowieść o tym, jak granice rysowane na piasku przez europejskie mocarstwa zderzyły się z lokalnymi ambicjami. Aby zrozumieć, dlaczego Kuwejt jest niepodległy, musimy cofnąć się do czasów Imperium Osmańskiego. Wtedy Kuwejt formalnie podlegał administracji w Basrze (dzisiejszy Irak), ale w praktyce rządzony był przez dynastię Al-Sabah, która cieszyła się dużą autonomią.
Kluczowy moment nastąpił w 1899 roku. Obawiając się bezpośrednich wpływów osmańskich, szejk Kuwejtu podpisał układ z Wielką Brytanią. Brytyjczycy szukali przyczółków na drodze do Indii, a Kuwejt potrzebował ochrony. Od tego momentu Kuwejt stał się brytyjskim protektoratem, co skutecznie „odcięło” go od reszty terytoriów, które po I wojnie światowej utworzyły nowoczesny Irak.
Irakijczycy nigdy w pełni nie pogodzili się z tą separacją. Argumentowali, że Kuwejt to sztuczny twór odcięty od macierzy przez brytyjski imperializm, by pozbawić Irak szerokiego dostępu do morza. Kulminacją tych roszczeń była inwazja Saddama Husajna w 1990 roku, który ogłosił Kuwejt „dziewiętnastą prowincją Iraku”. Interwencja międzynarodowa pod wodzą USA przywróciła jednak suwerenność Kuwejtu, potwierdzając, że granice wyznaczone w XX wieku, choć kontrowersyjne, pozostają w mocy.
Powstanie Bahrajnu i Kataru jako osobnych państw, a nie części większego organizmu (jak np. Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie), to wynik specyficznej polityki brytyjskiej zwanej „Pax Britannica”.
W XIX wieku Brytyjczycy podpisali szereg traktatów z lokalnymi szejkami na Wybrzeżu Traktatowym. Celem nie był podbój, ale zapewnienie bezpieczeństwa szlakom handlowym i ukrócenie piractwa. Dzięki tym układom, poszczególne rody panujące – Al-Khalifa w Bahrajnie i Al-Thani w Katarze – zyskały gwarancję bezpieczeństwa przed swoimi potężniejszymi sąsiadami. Brytyjski parasol ochronny pozwolił tym małym enklawom przetrwać proces jednoczenia się Półwyspu Arabskiego pod sztandarem Saudów.
Mało kto wie, że w 1971 roku, gdy Wielka Brytania wycofywała się z regionu, istniał plan stworzenia jednej, wielkiej federacji dziewięciu emiratów. W jej skład miały wejść dzisiejsze ZEA oraz właśnie Bahrajn i Katar. Dlaczego się nie udało?
Ostatecznie Bahrajn i Katar ogłosiły niepodległość jako osobne byty, a pozostałe siedem emiratów utworzyło Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Warto zauważyć, że te mikropaństwa, mimo niewielkich rozmiarów, odgrywają dziś gigantyczną rolę w globalnej polityce i gospodarce:
Gdyby nie odkrycie ropy naftowej, losy tych państw mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Złoża surowców sprawiły, że każda piędź ziemi stała się niezwykle cenna, a mocarstwa zachodnie miały interes w tym, by wspierać stabilność małych, prozachodnich monarchii. Granice, które kiedyś były płynne i zależały od tego, gdzie aktualnie pasły się wielbłądy danego plemienia, zostały sztywno wytyczone przez kartografów, tworząc dzisiejszą mozaikę państw Zatoki Perskiej.
Zrozumienie tej historii pozwala spojrzeć na Bliski Wschód nie jako na monolit, ale jako na skomplikowaną strukturę, w której małe państwa potrafią być równie wpływowymi graczami, co ich wielcy sąsiedzi.