Gość (83.4.*.*)
MiG-25, znany w kodzie NATO jako Foxbat, to jedna z najbardziej ikonicznych maszyn zimnej wojny. Ten radziecki kolos, wykonany w dużej mierze ze stali nierdzewnej, powstał jako odpowiedź na amerykańskie zagrożenie nuklearne i do dziś budzi respekt swoimi osiągami. Choć jego sylwetka może sugerować zwrotny myśliwiec przewagi powietrznej, rzeczywistość była zupełnie inna. Konstruktorzy z biura Mikojana i Guriewicza postawili na dwa parametry: ekstremalną prędkość i niespotykany pułap.
Głównym zadaniem, do którego zaprojektowano MiG-a-25, było przechwytywanie amerykańskich naddźwiękowych bombowców strategicznych oraz samolotów rozpoznawczych. W latach 60. Związek Radziecki obawiał się maszyn takich jak B-58 Hustler, a przede wszystkim projektowanego wówczas XB-70 Valkyrie, który miał latać z prędkością Mach 3.
MiG-25 miał startować, błyskawicznie wznosić się na wysokość ponad 20 kilometrów i odpalać potężne rakiety R-40 w stronę nadlatującego zagrożenia. Dzięki swoim ogromnym silnikom turboodrzutowym R-15, samolot był w stanie osiągnąć prędkość Mach 2,83 (a w sytuacjach krytycznych nawet ponad Mach 3, choć groziło to zniszczeniem silników). Był to typowy „strażnik nieba”, który nie musiał wygrywać walk kołowych, lecz skutecznie eliminować cele z dużej odległości.
Szybko okazało się, że platforma o tak niesamowitych osiągach idealnie nadaje się do zadań wywiadowczych. Warianty rozpoznawcze, takie jak MiG-25R, stały się jednymi z najtrudniejszych do przechwycenia maszyn tamtego okresu. Wyposażone w zaawansowane kamery i systemy rozpoznania radioelektronicznego (ELINT), mogły bezkarnie przelatywać nad terytorium przeciwnika.
Prędkość była tutaj najlepszą obroną. Nawet najnowocześniejsze systemy przeciwlotnicze tamtych lat miały problem z namierzeniem i trafieniem celu poruszającego się tak szybko na tak dużej wysokości. Słynne są przypadki lotów MiG-ów-25 nad Półwyspem Synaj w latach 70., gdzie izraelskie myśliwce F-4 Phantom II nie były w stanie dogonić radzieckich maszyn, mimo podjęcia prób przechwycenia.
Choć może się to wydawać dziwne w przypadku samolotu latającego niemal trzy razy szybciej niż dźwięk, MiG-25 doczekał się również wersji bombowej (MiG-25RB). Nie był to jednak klasyczny bombowiec nurkujący. Maszyna zrzucała bomby z ogromną prędkością i z bardzo wysokiego pułapu.
Dzięki bezwładności, bomby zrzucone przy prędkości Mach 2 niosły się na dziesiątki kilometrów, co pozwalało na atakowanie celów bez wchodzenia w bezpośrednią strefę rażenia obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Choć celność takiego rozwiązania pozostawiała wiele do życzenia, efekt psychologiczny i trudność w zestrzeleniu nosiciela były ogromnymi atutami.
Większość ludzi zakłada, że tak szybki samolot musiał być zbudowany z tytanu, podobnie jak amerykański SR-71 Blackbird. Jednak radzieccy inżynierowie, chcąc obniżyć koszty i uprościć produkcję, wykonali 80% konstrukcji ze specjalnej stali nierdzewnej. Tytan wykorzystano jedynie w miejscach najbardziej narażonych na nagrzewanie kinetyczne. To sprawiło, że MiG-25 był niezwykle ciężki, co z kolei wymusiło zastosowanie ogromnych skrzydeł, by maszyna mogła utrzymać się w rzadkim powietrzu na wysokim pułapie.
Wersje przechwytujące MiG-a-25 posiadały radar Smerch-A o gigantycznej mocy. Legenda głosi, że jego promieniowanie było tak silne, iż potrafiło zabić królika znajdującego się blisko anteny na ziemi. W rzeczywistości radar oparty na lampach próżniowych (co było rozwiązaniem celowym, by zwiększyć odporność na impuls elektromagnetyczny po wybuchu jądrowym) pozwalał na wykrywanie celów z dużej odległości i był bardzo odporny na zakłócenia elektroniczne stosowane przez przeciwnika.
Pojawienie się MiG-a-25 wywołało prawdziwą panikę w strukturach NATO. Zachodni analitycy, widząc na zdjęciach satelitarnych ogromne powierzchnie nośne skrzydeł, błędnie założyli, że jest to niezwykle zwrotny myśliwiec przewagi powietrznej. Ta pomyłka stała się bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia programu F-15 Eagle. Dopiero ucieczka radzieckiego pilota Wiktora Bielenki do Japonii w 1976 roku pozwoliła Amerykanom zbadać maszynę i zrozumieć, że Foxbat to „tylko” (i aż) superszybki przechwytywacz, a nie król akrobacji.
Dziś MiG-25 jest już w większości wycofany ze służby, zastąpiony przez nowocześniejszego MiG-a-31, który bazuje na jego konstrukcji, ale oferuje znacznie lepszą elektronikę i silniki. Niemniej jednak, Foxbat pozostaje symbolem inżynieryjnej brutalności i rekordów prędkości, które do dziś robią wrażenie na miłośnikach lotnictwa.