Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego książka „Lolita” Vladimira Nabokova została dopuszczona do publikacji, skoro autor usprawiedliwiał w niej swoje działania?

analiza powieści Lolita kontrowersje wokół Lolity interpretacja twórczości Nabokova
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Wokół „Lolity” Vladimira Nabokova narosło mnóstwo mitów, a jeden z nich kryje się bezpośrednio w pytaniu o powody jej publikacji. Aby zrozumieć, dlaczego ta genialna, choć niezwykle kontrowersyjna powieść ostatecznie trafiła na księgarskie półki, musimy zacząć od sprostowania fundamentalnego nieporozumienia: Vladimir Nabokov nigdy nie usprawiedliwiał w tej książce swoich własnych działań, ponieważ „Lolita” to w stu procentach fikcja literacka, a nie autobiografia.

Kim był autor, a kim jego bohater?

Wyjaśnijmy to sobie jasno – Vladimir Nabokov nie był Humbertem Humbertem. Pisarz był szanowanym profesorem literatury na amerykańskim Uniwersytecie Cornella, pasjonatem entomologii (odkrył i opisał nawet kilka gatunków motyli!) oraz człowiekiem od lat żyjącym w szczęśliwym i zgodnym małżeństwie z żoną Véro. Nie ciążyły na nim żadne zarzuty natury obyczajowej, a jego prywatne życie było dalekie od skandali.

Postać Humberta Humberta – dojrzałego mężczyzny ogarniętego obsesją na punkcie dwunastoletniej pasierbicy Dolores Haze (tytułowej Lolity) – to wyłącznie kreacja artystyczna. Nabokov stworzył postać o odpychających skłonnościach, ale ubrał ją w szaty elokwentnego, wrażliwego estety. To właśnie ta dychotomia sprawia, że książka do dziś budzi tak skrajne emocje.

Pułapka nierzetelnego narratora

Dlaczego więc czytelnik ma wrażenie, że w książce dochodzi do „usprawiedliwiania” strasznych czynów? To zasługa genialnego zabiegu literackiego, jakim jest zastosowanie narratora nierzetelnego (ang. unreliable narrator).

Książka jest napisana z perspektywy samego Humberta, który spisuje swoje wspomnienia w celi więziennej, czekając na proces. Jego celem jest przekonanie wyimaginowanej ławy przysięgłych (oraz nas, czytelników), że to, co zrobił, nie było obrzydliwym przestępstwem, lecz „wielką, tragiczną miłością”. Humbert używa olśniewającego, poetyckiego języka, gier słownych i erudycji, aby uśpić naszą czujność i zmanipulować nasz osąd.

Nabokov nie utożsamia się ze swoim bohaterem – on obnaża jego hipokryzję. Pod warstwą pięknych słówek kryje się przerażająca prawda o zniszczonym dzieciństwie bezbronnej dziewczynki. Autor nie usprawiedliwia Humberta; pokazuje, jak drapieżca potrafi posługiwać się pięknem i intelektem, by ukryć swoją potworność.

Droga przez mękę, czyli jak wydano „Lolitę”

Mimo że książka była wybitnym dziełem sztuki, jej droga na rynek wydawniczy była niezwykle wyboista. Nabokov doskonale zdawał sobie sprawę, jak wielki skandal wywoła jego powieść. Początkowo chciał ją wydać pod pseudonimem, obawiając się utraty pracy na uniwersytecie, a nawet więzienia.

Oto jak wyglądała ta historia krok po kroku:

Amerykańskie wydawnictwa mówią „nie”

W pierwszej połowie lat 50. Nabokov wysłał maszynopis do kilku czołowych amerykańskich wydawnictw. Wszystkie odmówiły. Jeden z redaktorów oficyny Viking Press napisał wprost: „Wszyscy pójdziemy do więzienia, jeśli to opublikujemy”. Wydawcy bali się surowego prawa dotyczącego pornografii i obsceniczności, które wówczas bardzo rygorystycznie obowiązywało w USA.

Ratunek w Paryżu

Zdesperowany Nabokov wysłał rękopis do Francji. Tam w 1955 roku książkę zdecydowało się opublikować niszowe wydawnictwo Olympia Press, prowadzone przez Maurice'a Girodiasa. Oficyna ta była znana z wydawania dzieł awangardowych (publikowali m.in. Henry'ego Millera czy Samuela Becketta), ale też literatury stricte erotycznej, o czym Nabokov początkowo nawet nie wiedział. Pierwsze wydanie ukazało się w języku angielskim w nakładzie zaledwie 5000 egzemplarzy.

Graham Greene i wielki przełom

Książka mogła przejść bez echa, gdyby nie wybitny brytyjski pisarz Graham Greene. Pod koniec 1955 roku na łamach „The Sunday Times” uznał on „Lolitę” za jedną z trzech najlepszych książek roku. To wywołało burzę medialną w Wielkiej Brytanii i USA. Rozpoczęła się debata: czy to pornografia, czy arcydzieło?

Oficjalne wydanie w USA i walka z cenzurą

Dzięki ogromnemu rozgłosowi i walce krytyków literackich o wolność słowa, w 1958 roku amerykańskie wydawnictwo G.P. Putnam's Sons odważyło się wydać „Lolitę” w Stanach Zjednoczonych. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem (sprzedano 100 tysięcy egzemplarzy w pierwsze trzy tygodnie). Sprawy sądowe o obsceniczność, które przetoczyły się przez USA i Europę pod koniec lat 50., ostatecznie zakończyły się zwycięstwem wolności artystycznej. Sądy uznały, że dzieło o tak wysokich walorach literackich nie może być traktowane jak zwykła pornografia.

Dlaczego „Lolita” nie została zakazana na zawsze?

Głównym powodem, dla którego „Lolita” została dopuszczona do publikacji i do dziś znajduje się w kanonie literatury światowej, jest jej niezaprzeczalna wartość artystyczna.

Krytycy, literaturoznawcy i sędziowie badający sprawę powieści doszli do wniosku, że:

  • Książka nie ma charakteru pornograficznego. Wbrew powszechnej opinii, w „Lolicie” nie ma dosłownych, wulgarnych opisów aktów seksualnych. Wszystko opiera się na niedopowiedzeniach, metaforach, grze słów i psychologicznym napięciu.
  • Przedstawienie zbrodni to nie jej pochwała. Literatura od zawsze poruszała tematy trudne i mroczne (tak jak morderstwo w „Zbrodni i karze” Dostojewskiego). Pokazanie perspektywy przestępcy nie oznacza, że autor zachęca do naśladowania jego czynów.
  • To głęboka tragedia, a nie lekka powiastka. Czytelnik, który przebrnie przez magnetyczny, uwodzicielski styl Humberta, dostrzega ogromny dramat Dolores Haze. Dziewczynka zostaje całkowicie odarta z dzieciństwa, a jej życie kończy się tragicznie. Książka jest tak naprawdę oskarżeniem egoizmu i niszczycielskiej siły ludzkiej obsesji.

Ciekawostka: O krok od popiołu

Czy wiesz, że „Lolita” mogła nigdy nie ujrzeć światła dziennego i to z winy samego autora? Nabokov podczas pisania książki wielokrotnie wpadał we frustrację i wątpił w sens swojego projektu. Pewnego dnia, zniechęcony trudnościami z okiełznaniem tak trudnego i drażliwego tematu, postanowił spalić rękopis w ogrodowym piecu do niszczenia śmieci. W ostatniej chwili powstrzymała go żona, Véra. To dzięki jej determinacji i wierze w talent męża możemy dziś obcować z tym niezwykłym dziełem.

„Lolita” pozostaje jedną z najbardziej niezrozumianych książek w historii. Sukces jej publikacji nie wynikał z chęci promowania czy usprawiedliwiania patologii, lecz z uznania, że sztuka ma prawo badać najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki. To genialne i ostrzegawcze studium manipulacji, które uczy nas, jak łatwo dać się uwieść pięknym słowom, za którymi kryje się krzywda drugiego człowieka.

Podziel się z innymi: