Gość (83.4.*.*)
Często spotykamy się z przekonaniem, że skoro coś jest fikcją, to automatycznie stoi w opozycji do prawdy, a co za tym idzie – musi być nierzetelne. To jednak spore uproszczenie, które miesza dwa zupełnie różne porządki: świat faktów (naukowych, dziennikarskich, historycznych) oraz świat sztuki i literatury. Dzieło fikcyjne nie jest „nierzetelne” z prostego powodu – jego celem nigdy nie było i nie jest wierne, dokumentalne odtwarzanie rzeczywistości.
Aby dobrze zrozumieć tę różnicę, warto przyjrzeć się temu, jak działa fikcja i kiedy pojęcie „nierzetelności” faktycznie ma rację bytu.
Kiedy bierzemy do ręki powieść, między nami a autorem zawiązuje się tak zwany pakt fikcjonalny. To niepisana umowa, w której jako czytelnicy zgadzamy się na zawieszenie niewiary. Wiemy, że bohaterowie nie istnieją, a przedstawione wydarzenia się nie wydarzyły (lub nie wydarzyły się dokładnie w taki sposób), ale na czas lektury akceptujemy reguły gry stworzone przez autora.
Nierzetelność pojawia się wtedy, gdy ktoś łamie zasady rzetelności tam, gdzie zobowiązał się do mówienia prawdy – na przykład w reportażu, biografii, podręczniku akademickim czy artykule naukowym. Jeśli dziennikarz zmyśla cytaty, dopuszcza się nierzetelności. Jeśli robi to powieściopisarz – uprawia sztukę. Fikcja nie kłamie, ponieważ od samego początku nie obiecuje, że powie prawdę materialną.
Choć fikcja nie opisuje prawdziwych wydarzeń, bardzo często niesie ze sobą głęboką prawdę innego rodzaju – prawdę o ludzkiej naturze, emocjach, mechanizmach społecznych czy dylematach moralnych.
Dobre dzieło fikcyjne może być niezwykle rzetelne pod względem:
Granica między fikcją a nierzetelnością staje się płynna w kilku konkretnych przypadkach. Najczęściej dotyczy to sytuacji, w których autor próbuje oszukać odbiorcę co do gatunku swojego dzieła.
Najlepszym przykładem są skandale literackie, w których autorzy wydają książki reklamowane jako „prawdziwe historie”, „wspomnienia” lub „reportaż”, podczas gdy w rzeczywistości większość wydarzeń została zmyślona. Klasycznym przypadkiem jest książka Milion małych kawałków Jamesa Freya, która miała być autobiograficznym zapisem walki z uzależnieniem, a okazała się w dużej mierze fikcją. W takim przypadku mówimy o rażącej nierzetelności i oszustwie, ponieważ złamany został pakt autobiograficzny.
Choć pisarz ma prawo do licencji poetyckiej (licentia poetica), celowe i złośliwe zniekształcanie faktów historycznych w celu manipulacji opinią publiczną może być uznane za nierzetelność intelektualną. Jeśli autor pisze powieść osadzoną w realiach II wojny światowej i celowo zmienia powszechnie znane fakty, by wybielić zbrodniarzy lub oczernić ofiary, czytelnicy i krytycy mają pełne prawo zarzucić mu brak rzetelności, nawet jeśli na okładce widnieje napis „powieść”.
W teorii literatury istnieje fascynujące pojęcie: narrator nierzetelny (ang. unreliable narrator). Jest to postać opowiadająca historię, której relacji nie możemy w pełni ufać. Może to wynikać z jej choroby psychicznej, młodego wieku, braku wiedzy, uprzedzeń lub celowej próby manipulowania czytelnikiem.
Przykłady takiego zabiegu znajdziemy w klasyce literatury:
W tym przypadku „nierzetelność” narratora jest genialnym, precyzyjnie zaplanowanym narzędziem w rękach autora. Sprawia ona, że dzieło staje się jeszcze ciekawsze, zmuszając czytelnika do aktywnego myślenia i czytania między wierszami.
Dzieło fikcyjne nie oznacza nierzetelności. Fikcja to po prostu inne narzędzie do badania świata i człowieka. Podczas gdy nauka i dziennikarstwo operują na faktach i twardych danych, literatura piękna i sztuka posługują się metaforą, symbolem i wyobraźnią. Rzetelność w fikcji mierzy się spójnością świata przedstawionego, głębią psychologiczną postaci oraz szacunkiem do inteligencji czytelnika. Dopóki autor nie próbuje sprzedać nam zmyślonej historii jako reportażu, fikcja pozostaje w pełni uczciwą i jedną z najpiękniejszych form ludzkiej ekspresji.