Gość (83.4.*.*)
Relacje między Turcją a Izraelem od lat przypominają polityczny rollercoaster, jednak to, co dzieje się na linii Ankara–Tel Awiw od jesieni 2023 roku, wykracza poza standardowe ramy dyplomatycznych sporów. Recep Tayyip Erdoğan wielokrotnie i w niezwykle ostrych słowach potępiał Benjamina Netanjahu, oskarżając go o zbrodnie przeciwko ludzkości, ludobójstwo oraz działania o charakterze islamofobicznym. Choć krytyka ta trwa od dekad, to ostatnia eskalacja przyniosła sformułowania, które odbiły się echem na całym świecie.
Najsilniejsza fala oskarżeń rozpoczęła się krótko po 7 października 2023 roku, kiedy konflikt w Strefie Gazy przybrał na sile. Już 25 października Erdoğan podczas przemówienia do członków swojej partii (AKP) oświadczył, że Hamas nie jest organizacją terrorystyczną, lecz grupą wyzwoleńczą, a Izrael prowadzi działania, które noszą znamiona zbrodni wojennych.
Jednak to 15 listopada 2023 roku padły jedne z najmocniejszych słów. Erdoğan nazwał wtedy Izrael „państwem terrorystycznym”, a Netanjahu oskarżył o realizowanie strategii całkowitego zniszczenia Gazy. To właśnie w tym okresie turecki przywódca zaczął regularnie używać argumentu o „zbrodniach przeciwko ludzkości”, podkreślając, że milczenie Zachodu wobec tych działań jest przejawem współczesnej islamofobii.
W grudniu 2023 roku oraz w marcu 2024 roku retoryka Erdoğana jeszcze bardziej się zaostrzyła. Podczas spotkań publicznych i konferencji międzynarodowych prezydent Turcji zaczął nazywać Benjamina Netanjahu „rzeźnikiem z Gazy”.
Najbardziej kontrowersyjne i szeroko komentowane wystąpienie miało miejsce w marcu 2024 roku, kiedy Erdoğan porównał Netanjahu do Adolfa Hitlera, Benito Mussoliniego i Józefa Stalina. Stwierdził wówczas, że działania rządu Izraela w Gazie nie różnią się od zbrodni nazistowskich, a Netanjahu „zapisał się w historii jako zbrodniarz odpowiedzialny za masakrę niewinnych Palestyńczyków”. Według Erdoğana te działania są wymierzone nie tylko w naród palestyński, ale w cały świat muzułmański, co wpisuje się w narrację o globalnej islamofobii.
Dla prezydenta Turcji kwestia palestyńska jest nierozerwalnie związana z walką z islamofobią. Erdoğan często podkreśla, że brak zdecydowanej reakcji państw zachodnich na cierpienie cywilów w Gazie wynika z uprzedzeń religijnych. W swoich przemówieniach z maja 2024 roku (m.in. po atakach na obozy uchodźców w Rafah) wskazywał, że „duch ONZ umarł w Gazie”, a Netanjahu jest „wampirem żywiącym się krwią”, który korzysta z przyzwolenia świata zachodniego na prześladowanie muzułmanów.
Słowa Erdoğana nie skończyły się tylko na retoryce. Turcja podjęła konkretne kroki, które miały uderzyć w rząd Netanjahu:
Warto zauważyć, że choć Erdoğan jest jednym z najgłośniejszych krytyków Netanjahu, jego postawa jest również elementem polityki wewnętrznej, mającej na celu umocnienie pozycji Turcji jako lidera świata muzułmańskiego.
Relacje turecko-izraelskie nie zawsze były tak złe. Turcja była pierwszym krajem z większością muzułmańską, który uznał państwo Izrael w 1949 roku. Przez dekady oba kraje ściśle współpracowały militarnie i gospodarczo. Gwałtowne pogorszenie nastąpiło dopiero po 2010 roku (incydent z flotyllą Mavi Marmara), a obecny konflikt doprowadził te stosunki do najniższego punktu w historii.