Gość (37.30.*.*)
Systemy wyborcze na całym świecie przypominają skomplikowane mechanizmy zegarka – każdy trybik ma swoje zadanie, a ich wspólnym celem jest jak najwierniejsze oddanie woli obywateli. Szwecja, znana ze swojego pragmatyzmu, wypracowała rozwiązanie, które na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne: zasadę 12%. Pozwala ona partii wejść do parlamentu (Riksdagu), nawet jeśli w skali całego kraju cieszy się minimalnym poparciem, pod warunkiem, że w jednym konkretnym okręgu wyborczym rozbiła bank. To swoisty „bezpiecznik regionalny”, który ma chronić lokalne interesy przed dominacją ogólnokrajowych gigantów.
Większość z nas kojarzy progi wyborcze jako jedną, sztywną barierę – w Polsce jest to zazwyczaj 5% dla partii i 8% dla koalicji w skali całego kraju. W Szwecji sprawa jest nieco bardziej elastyczna. Standardowy próg ogólnokrajowy wynosi tam 4%. Jeśli partia go przekroczy, uczestniczy w podziale wszystkich 349 mandatów.
Jednak szwedzka ordynacja przewiduje „ścieżkę awaryjną”. Jeśli ugrupowanie nie zdobędzie 4% głosów w całym państwie, ale uda mu się przekonać do siebie co najmniej 12% wyborców w jednym z 29 okręgów wyborczych, otrzymuje prawo do udziału w podziale mandatów w tym konkretnym okręgu. Oznacza to, że partia może wprowadzić do parlamentu kilku posłów, mimo że globalnie jej wynik oscyluje np. wokół 1%.
Głównym powodem wprowadzenia tego przepisu jest chęć zachowania reprezentatywności regionalnej. Szwecja jest krajem rozległym, o zróżnicowanych potrzebach – inne problemy mają mieszkańcy tętniącego życiem Sztokholmu, a inne obywatele dalekiej północy w Laponii.
Zasada 12% ma na celu:
Warto jednak zaznaczyć, że w praktyce zasada ta jest wykorzystywana niezwykle rzadko. Od czasu jej wprowadzenia w 1970 roku, partie regionalne zazwyczaj albo nie osiągają tych 12%, albo po prostu nie są w stanie przebić się przez dominację tradycyjnych sił politycznych.
Choć szwedzkie 12% jest dość specyficzną liczbą, sama idea „obejścia” progu ogólnokrajowego poprzez sukces lokalny nie jest unikalna. Kilka innych państw stosuje podobne, choć różniące się szczegółami mechanizmy.
Niemiecki system wyborczy jest jednym z najbardziej zbliżonych pod tym względem do szwedzkiego. Standardowy próg wynosi tam 5%. Istnieje jednak tzw. Grundmandatsklausel. Jeśli partia nie zdobędzie 5% w skali kraju, ale jej kandydaci wygrają w co najmniej trzech jednomandatowych okręgach wyborczych (zdobędą tzw. mandaty bezpośrednie), partia ta uczestniczy w podziale mandatów z listy krajowej proporcjonalnie do uzyskanego wyniku. To właśnie dzięki temu przepisowi partia Die Linke utrzymała się w Bundestagu po wyborach w 2021 roku.
U sąsiadów Szwecji system jest jeszcze bardziej otwarty. W Norwegii próg wyborczy (4%) dotyczy jedynie podziału tzw. mandatów wyrównawczych. Mandaty w okręgach wyborczych są przyznawane bez względu na to, czy partia przekroczyła próg krajowy. Jeśli partia jest bardzo silna w jednym regionie, może zdobyć tam mandat, nawet mając 1% poparcia w skali całego kraju.
W Danii próg krajowy jest bardzo niski (2%), ale nawet jeśli partia go nie osiągnie, może wejść do Folketingu, jeśli zdobędzie przynajmniej jeden mandat w okręgu wyborczym. Jest to jednak trudne ze względu na matematykę wyborczą, ale teoretycznie możliwe.
Liczba 12% nie jest przypadkowa. Została wyliczona tak, aby z jednej strony dać szansę realnie silnym ruchom regionalnym, a z drugiej – zapobiec nadmiernemu rozdrobnieniu parlamentu. Gdyby próg ten był niższy (np. 5% w okręgu), do Riksdagu mogłoby wejść kilkanaście małych komitetów, co utrudniłoby sformowanie stabilnego rządu. Szwedzi uznali, że 12% to wystarczający dowód na to, że partia faktycznie reprezentuje istotną część danej społeczności, a nie jest tylko sezonową ciekawostką.
Podsumowując, szwedzka zasada 12% to fascynujący przykład tego, jak systemy demokratyczne próbują pogodzić ogólnokrajową stabilność z szacunkiem dla lokalnej tożsamości. Choć Szwecja nie jest jedynym krajem stosującym „furtki” dla silnych regionalnie ugrupowań, jej model jest jednym z najbardziej przejrzystych i matematycznie zdefiniowanych w Europie.