Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie sytuację, w której prezydent otrzymuje ustawę do podpisu, ale zamiast ją podpisać lub oficjalnie odrzucić, po prostu „wkłada ją do kieszeni” i czeka, aż czas minie. To nie jest scena z serialu politycznego typu „House of Cards”, ale realny mechanizm prawny znany jako weto kieszonkowe (pocket veto). Choć termin ten brzmi nieco nieformalnie, ma on ogromne znaczenie w systemie politycznym Stanów Zjednoczonych i stanowi potężne narzędzie w rękach głowy państwa, pozwalające na ostateczne zablokowanie niewygodnych przepisów.
Aby zrozumieć, na czym polega weto kieszonkowe, musimy przyjrzeć się konstytucyjnym terminom, jakie obowiązują prezydenta USA. Kiedy Kongres uchwala ustawę, trafia ona na biurko prezydenta, który ma dokładnie 10 dni (nie licząc niedziel) na podjęcie decyzji. W tym czasie mogą wydarzyć się trzy rzeczy:
Nazwa bierze się stąd, że prezydent metaforycznie chowa ustawę do kieszeni i czeka, aż parlament zakończy pracę, co uniemożliwia mu jakąkolwiek reakcję na brak podpisu.
Kluczową różnicą między tymi dwoma rodzajami weta jest możliwość ich odrzucenia przez parlamentarzystów. W przypadku zwykłego weta, Kongres ma prawo do „dogrywki”. Jeśli senatorowie i kongresmeni są zdeterminowani, mogą przegłosować prezydenta i wprowadzić ustawę w życie mimo jego sprzeciwu.
Weto kieszonkowe jest natomiast ostateczne. Ponieważ Kongres zakończył już swoją sesję (adjournment), nie ma fizycznej możliwości, aby zebrać się i przeprowadzić głosowanie nad odrzuceniem sprzeciwu prezydenta. Projekt ustawy przepada bezpowrotnie, a jeśli zwolennicy tych przepisów chcą do nich wrócić, muszą zacząć cały proces legislacyjny od nowa w kolejnej sesji parlamentu.
Prezydenci sięgają po weto kieszonkowe zazwyczaj w specyficznych okolicznościach politycznych. Najczęściej dzieje się to pod sam koniec kadencji Kongresu, kiedy na biurko prezydenta trafia mnóstwo ustaw „na ostatnią chwilę”.
Stosuje się je zamiast zwykłego weta, gdy:
Choć weto kieszonkowe kojarzy się z unikaniem odpowiedzialności, niektórzy prezydenci korzystali z niego niezwykle chętnie. Rekordzistą w historii USA jest Franklin D. Roosevelt, który w ciągu swoich czterech kadencji użył weta aż 635 razy, z czego 263 stanowiły właśnie weta kieszonkowe. Dla porównania, współcześni prezydenci używają tego narzędzia znacznie rzadziej, co wynika z faktu, że Kongres wypracował procedury (tzw. sesje pro forma), które mają zapobiegać uznaniu parlamentu za „nieobradujący”.
Warto zaznaczyć, że w polskim systemie prawnym mechanizm weta kieszonkowego nie istnieje. Polski prezydent ma 21 dni na podjęcie decyzji (w przypadku budżetu 7 dni), ale jeśli nie podejmie żadnego działania, nie skutkuje to „uśmierceniem” ustawy w sposób analogiczny do systemu amerykańskiego.
W Polsce prezydent ma trzy wyjścia: podpisać ustawę, zawetować ją (odesłać do Sejmu do ponownego rozpatrzenia) lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Brak działania prezydenta w konstytucyjnym terminie jest w polskiej doktrynie traktowany jako naruszenie obowiązków, a nie jako sposób na zablokowanie legislacji. Amerykańskie pocket veto pozostaje więc unikalną cechą tamtejszego systemu „checks and balances” (równowagi władz).