Gość (37.30.*.*)
Wielu młodych ludzi marzy o pierwszej pracy, która pozwoli im na finansową niezależność lub zdobycie cennego doświadczenia. W Unii Europejskiej zasady są jasne i dość rygorystyczne – mają przede wszystkim chronić edukację i zdrowie młodych obywateli. Jednak gdy wyjrzymy poza granice Wspólnoty, obraz ten staje się znacznie bardziej zróżnicowany. Choć większość krajów na świecie ratyfikowała konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), diabeł tkwi w szczegółach, czyli w tym, jak poszczególne państwa definiują „lekką pracę” i jak egzekwują przepisy w praktyce.
Zanim przejdziemy do Azji czy krajów europejskich spoza UE, warto przypomnieć, co jest normą w Europie. Dyrektywa 94/33/WE określa minimalny wiek podjęcia pracy na 15 lat (lub zakończenie obowiązkowej edukacji). Istnieją wyjątki dla dzieci od 13. roku życia, ale dotyczą one wyłącznie prac lekkich, które nie wpływają na szkołę. Praca nocna jest zakazana, a limity godzinowe są bardzo restrykcyjne. To właśnie ten model jest często traktowany jako „złoty standard” ochrony praw dziecka.
W krajach takich jak Serbia, Albania, Czarnogóra czy Macedonia Północna, przepisy są w dużej mierze kalką rozwiązań unijnych. Wynika to z faktu, że państwa te aspirują do członkostwa w UE i muszą dostosować swoje prawo pracy do unijnego acquis communautaire. W praktyce różnice są minimalne i dotyczą głównie biurokracji związanej z pozwoleniami.
Ciekawszym przypadkiem jest Szwajcaria czy Wielka Brytania. Choć oba kraje dbają o dobrostan nieletnich, ich systemy bywają nieco bardziej elastyczne w kwestii prac dorywczych. W Wielkiej Brytanii dzieci powyżej 13. roku życia mogą wykonywać „lekką pracę” (np. roznoszenie gazet, praca w kawiarni), ale przepisy lokalne (by-laws) mogą precyzyjnie określać, co wolno w danym regionie. Nie jest to jednak „łagodność” w sensie przyzwolenia na wyzysk, a raczej długa tradycja łączenia drobnych prac z nauką.
W Azji sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Kraje wysoko rozwinięte, jak Japonia czy Korea Południowa, mają przepisy równie surowe, a czasem nawet surowsze niż w UE. W Japonii co do zasady nie wolno zatrudniać osób poniżej 15. roku życia, a praca osób nieletnich do 18. roku życia wiąże się z zakazem pracy między 22:00 a 5:00 rano.
Różnice zaczynają być widoczne w krajach Azji Południowo-Wschodniej, takich jak Wietnam, Tajlandia czy Filipiny:
Odpowiedź brzmi: tak, i to bardzo intensywnie, choć nie zawsze dzieje się to drogą legislacji państwowej. Głównym motorem zmian jest handel międzynarodowy.
Unia Europejska w swoich umowach handlowych (np. z Wietnamem czy Singapurem) zawiera klauzule dotyczące zrównoważonego rozwoju i przestrzegania standardów pracy. Jeśli kraj chce korzystać z preferencyjnych stawek celnych w handlu z Europą, musi udowodnić, że walczy z pracą dzieci i dostosowuje swoje prawo do norm międzynarodowych.
Dodatkowo działa tu mechanizm tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Wielkie korporacje, mające siedziby w Europie, narzucają swoim azjatyckim dostawcom standardy identyczne z unijnymi. Fabryka w Kambodży, która chce produkować dla europejskiej marki odzieżowej, musi przejść audyty, które są często bardziej rygorystyczne niż lokalne prawo.
Warto wiedzieć, że konwencja MOP nr 138, na której opiera się wiele systemów pozaunijnych, pozwala krajom o „niedostatecznie rozwiniętej gospodarce” na ustalenie minimalnego wieku pracy na 14 lat, a pracy lekkiej na 12-14 lat. Choć wiele krajów azjatyckich już z tego zrezygnowało na rzecz progu 15 lat, to wciąż w niektórych systemach prawnych te niższe granice funkcjonują jako relikt przeszłości lub odpowiedź na specyficzne potrzeby ekonomiczne regionu.
Główna różnica nie polega na samym „wieku na papierze”, bo ten jest globalnie zbliżony (15 lat). Różnica tkwi w:
Choć systemy prawne w Azji i Europie pozaunijnej stają się coraz bardziej spójne z modelem zachodnim, to realia ekonomiczne sprawiają, że w praktyce młodzież w Azji często podejmuje pracę wcześniej i w trudniejszych warunkach niż ich rówieśnicy w Polsce czy Niemczech.