Gość (37.30.*.*)
Pułapka Tukidydesa to jeden z najgorętszych i najbardziej niepokojących terminów w dzisiejszej geopolityce. Nie jest to jednak nowe zjawisko, a koncepcja, która sięga korzeniami starożytnej Grecji.
W skrócie, Pułapka Tukidydesa opisuje naturalną, ale i niebezpieczną tendencję do wojny, która pojawia się, gdy wschodząca potęga (mocarstwo aspirujące) zagraża pozycji dotychczasowego hegemona (mocarstwa rządzącego).
Termin ten został spopularyzowany przez amerykańskiego politologa Grahama T. Allisona, profesora z Harvardu, w okolicach 2011 roku, a następnie szeroko opisany w jego książce „Skazani na wojnę? Czy Ameryka i Chiny unikną pułapki Tukidydesa?”.
Allison zainspirował się słynnym cytatem starożytnego historyka i dowódcy ateńskiego, Tukidydesa, który w swoim dziele Wojna peloponeska opisał konflikt między Spartą a Atenami. Tukidydes stwierdził, że:
„To wzrost potęgi Aten i strach, jaki to wzbudziło w Sparcie, uczyniły wojnę nieuniknioną.”
W tym historycznym scenariuszu:
Dla Allisona i jego zespołu badawczego z Centrum Nauki i Spraw Międzynarodowych Belfera na Harvardzie, ten mechanizm jest powtarzalnym wzorcem w historii stosunków międzynarodowych.
Zespół Grahama Allisona przeanalizował 16 historycznych przypadków, w których wschodząca potęga rzucała wyzwanie mocarstwu rządzącemu na przestrzeni ostatnich 500 lat. Wnioski są alarmujące:
To oznacza, że w 75% przypadków napięcie strukturalne wynikające z przesunięcia sił na arenie międzynarodowej prowadziło do krwawego konfliktu.
Pułapka Tukidydesa polega na tym, że wojna rzadko wybucha z powodu jednego, wielkiego sporu. Zamiast tego, narastające napięcie strukturalne sprawia, że standardowe kryzysy, które w innych okolicznościach zostałyby zażegnane, inicjują kaskadę reakcji prowadzącą do wojny.
Przykładem może być zamach na arcyksięcia Ferdynanda w 1914 roku. W normalnych warunkach byłby to lokalny kryzys, ale w kontekście rosnącej potęgi Niemiec (mocarstwa wschodzącego) i obaw Wielkiej Brytanii (mocarstwa rządzącego) oraz innych mocarstw europejskich, doprowadziło to do I wojny światowej.
Obecnie koncepcja Pułapki Tukidydesa jest najczęściej stosowana do analizy relacji między dwoma globalnymi gigantami:
Szybki wzrost gospodarczy i militarny Chin, a także ich ambicje do osiągnięcia statusu globalnego hegemona do 2050 roku, budzą w Waszyngtonie głęboki niepokój. Rywalizacja dotyczy nie tylko gospodarki, ale też technologii, wpływów politycznych i strategicznych regionów, takich jak Morze Południowochińskie czy Tajwan.
Graham Allison podkreśla, że wojna nie jest nieunikniona. W jego analizie historycznej, 4 z 16 przypadków udało się rozwiązać pokojowo. Wymagało to jednak „ogromnych, bolesnych dostosowań w postawach i działaniach” zarówno ze strony pretendenta, jak i hegemona.
Wielu ekspertów i strategów podchodzi do Pułapki Tukidydesa z dużą ostrożnością. Wskazują oni na kilka kluczowych różnic, które sprawiają, że obecna sytuacja jest inna niż historyczne przypadki:
Krytycy argumentują, że nadmierne skupianie się na Pułapce Tukidydesa może stać się samospełniającą się przepowiednią, prowadząc do błędnych interpretacji i eskalacji napięć, zamiast skupienia się na dyplomacji i współpracy.
Pułapka Tukidydesa to potężna metafora i model analityczny, który przypomina, że rywalizacja między mocarstwami jest z natury niebezpieczna. Stanowi ona ostrzeżenie, że bez świadomego i intensywnego wysiłku dyplomatycznego, strach i zmieniająca się równowaga sił mogą wciągnąć świat w konflikt, którego nikt tak naprawdę nie chce. Lekcja z historii jest jasna: unikanie pułapki wymaga radykalnych zmian w myśleniu i działaniu po obu stronach.