Gość (37.30.*.*)
To pytanie, które od stuleci rozpala historyków i pasjonatów dziejów Polski. Czy porozumienie sukcesyjne między Kazimierzem Wielkim a Ludwikiem Węgierskim, a następnie słynny przywilej koszycki, były rzeczywiście tymi "pierwszymi gwoździami do trumny" państwa polskiego? Odpowiedź, jak to często bywa w historii, nie jest prosta i wymaga spojrzenia na szerszy kontekst.
Aby zrozumieć znaczenie przywileju koszyckiego, musimy cofnąć się do 1339 roku, a zwłaszcza do 1355 roku.
Kazimierz Wielki, ostatni król z dynastii Piastów, nie miał męskiego potomka. Chcąc zapewnić ciągłość tronu i uniknąć chaosu po swojej śmierci, zawarł układ ze swoim siostrzeńcem, Ludwikiem Węgierskim z dynastii Andegawenów, synem Elżbiety Łokietkówny. Na mocy tego porozumienia, w zamian za uznanie Ludwika za następcę tronu polskiego, król węgierski zobowiązał się do utrzymania jedności Królestwa Polskiego, nienakładania nowych podatków i pokrycia kosztów odzyskania utraconych ziem.
To był pierwszy, kluczowy krok. Kazimierz Wielki poświęcił zasadę dziedziczenia tronu w linii Piastów na rzecz stabilności państwa i jego terytorialnej integralności.
Po śmierci Kazimierza Wielkiego w 1370 roku, Ludwik Andegaweński został królem Polski. Jednakże, nie miał on syna, a jedynie córki. Aby zapewnić sukcesję jednej z nich (ostatecznie Jadwidze), musiał uzyskać zgodę polskiej szlachty. W 1374 roku, w Koszycach, Ludwik wydał tzw. przywilej generalny dla szlachty.
Był to polityczny targ: tron dla córki w zamian za ustępstwa dla stanu rycerskiego.
Najważniejsze postanowienia przywileju koszyckiego:
W tradycyjnej polskiej historiografii, zwłaszcza tej z okresu Oświecenia, poszukującej przyczyn upadku I Rzeczypospolitej, przywilej koszycki jest często przedstawiany jako moment przełomowy i rzeczywiście "pierwszy gwóźdź".
Część współczesnych historyków podchodzi do tej oceny z większą ostrożnością:
Umowa sukcesyjna i przywilej koszycki były bez wątpienia pierwszym, fundamentalnym krokiem na drodze do ukształtowania się specyficznego ustroju Rzeczypospolitej, w którym dominującą rolę odgrywała szlachta, a władza monarsza była systematycznie ograniczana.
Nie były one jednak bezpośrednią przyczyną upadku Polski. Były raczej zasiewem, z którego wyrosło drzewo demokracji szlacheckiej. To, czy to drzewo wydało owoce potęgi (Jagiellonowie), czy zgnilizny (XVII-XVIII wiek), zależało od późniejszych decyzji, okoliczności historycznych i postawy kolejnych pokoleń szlachty. Przywilej koszycki stworzył ramy, ale to późniejsze przywileje i, co ważniejsze, niezdolność szlachty do reform w obliczu zagrożenia zewnętrznego, ostatecznie doprowadziły do rozbiorów.