Gość (37.30.*.*)
Terminy takie jak internalizacja i internalizm mogą brzmieć jak czysta teoria akademicka, ale w kontekście Rosji Radzieckiej i ZSRR nabierają one bardzo praktycznego, a czasem wręcz drastycznego znaczenia. Choć oba słowa brzmią podobnie, odnoszą się do zupełnie innych sfer życia państwowego: od psychologii społecznej i wychowania nowego obywatela, aż po filozofię nauki i sposób, w jaki radzieccy uczeni postrzegali rozwój technologii.
Internalizacja to proces, w którym wartości, normy i poglądy narzucone z zewnątrz stają się wewnętrznymi przekonaniami jednostki. Dla władz ZSRR było to kluczowe zadanie. Nie wystarczyło, aby obywatel bał się milicji czy NKWD; idealny system zakładał, że obywatel będzie szczerze wierzył w słuszność komunizmu.
W Związku Radzieckim proces ten nazywano kształtowaniem "Nowego Człowieka Radzieckiego" (Homo Sovieticus). Państwo wykorzystywało do tego potężną machinę propagandową i edukacyjną:
Z perspektywy socjologicznej ZSRR odniósł na tym polu pewien sukces, choć często powierzchowny. Internalizacja norm radzieckich doprowadziła do powstania specyficznej mentalności, która u wielu osób przetrwała nawet upadek systemu w 1991 roku.
Internalizm to pojęcie z zakresu historii i filozofii nauki. Zakłada ono, że nauka rozwija się głównie dzięki swojej wewnętrznej logice, rozwiązywaniu teoretycznych problemów i ewolucji idei, niezależnie od czynników zewnętrznych, takich jak polityka czy ekonomia.
Tutaj sprawa w ZSRR wyglądała zupełnie inaczej. Oficjalna doktryna marksistowsko-leninowska była z natury eksternalistyczna. Marksizm zakładał, że to baza (ekonomia i stosunki społeczne) determinuje nadbudowę (naukę, kulturę, religię). W związku z tym radziecka nauka miała służyć potrzebom państwa i proletariatu, a nie "czystej ciekawości".
Ciekawostką jest fakt, że to właśnie radziecki uczony, Borys Hessen, podczas kongresu w Londynie w 1931 roku, wygłosił słynny referat o społeczno-ekonomicznych korzeniach mechaniki Newtona. To wystąpienie uznaje się za narodziny nowoczesnego eksternalizmu. Hessen argumentował, że Newton nie odkrył swoich praw w próżni, ale pod wpływem potrzeb rodzącego się kapitalizmu (nawigacja, górnictwo, balistyka).
W praktyce jednak wielu radzieckich naukowców (szczególnie fizyków teoretycznych i matematyków) po cichu hołdowało internalizmowi. Starali się oni chronić swoje dziedziny przed ingerencją ideologiczną, twierdząc, że prawa fizyki czy matematyki są obiektywne i niezależne od walki klas. Często prowadziło to do konfliktów z władzą, czego przykładem była nagonka na genetykę (łysenkizm) czy cybernetykę, które uznano za "burżuazyjne pseudonauki".
Władze ZSRR rzadko używały słowa "internalizacja" w dzisiejszym, psychologicznym sensie, ale ich działania były podręcznikowym przykładem tego procesu. Chodziło o to, by ideologia stała się częścią biologii człowieka – by odruchowo odrzucał on wszystko, co nie pasuje do radzieckiego wzorca.
Z kolei internalizm był w ZSRR pojęciem niemalże zakazanym w oficjalnym obiegu naukowym. Uznawano go za przejaw "idealizmu burżuazyjnego". Paradoksalnie jednak, to właśnie dzięki temu, że niektórzy radzieccy uczeni potajemnie pozostali internalistami (wierząc w autonomiczną logikę nauki), ZSRR był w stanie odnosić sukcesy w takich dziedzinach jak fizyka jądrowa czy podbój kosmosu. Gdyby nauka była tam całkowicie sterowana przez "zewnętrzne" potrzeby polityczne, prawdopodobnie utknęłaby w martwym punkcie ideologicznych dogmatów.
Wielu wybitnych uczonych w ZSRR żyło w swoistym rozdarciu. Na zewnątrz musieli deklarować eksternalizm – czyli pisać we wstępach do swoich prac, jak bardzo ich odkrycia pomogą w budowie socjalizmu. Wewnątrz swoich laboratoriów i w swoich głowach często pozostawali jednak internalistami, kierując się czystą logiką naukową, która nie zna granic państwowych ani podziałów klasowych. To właśnie ta "wewnętrzna emigracja" pozwoliła przetrwać rzetelnej nauce w systemie totalitarnym.