Gość (37.30.*.*)
Paryż w 1871 roku przypominał beczkę prochu, do której ktoś właśnie przyłożył zapaloną zapałkę. Choć Komuna Paryska trwała zaledwie 72 dni, do dziś budzi ogromne emocje i jest analizowana przez historyków na całym świecie. Aby zrozumieć, dlaczego paryżanie zdecydowali się na tak radykalny krok i przejęcie władzy w mieście, musimy cofnąć się do serii upokorzeń, biedy i politycznych napięć, które narastały przez lata.
Bezpośrednim zapalnikiem był konflikt zbrojny. W 1870 roku cesarz Napoleon III dał się wciągnąć w wojnę z Prusami rządzonymi przez Otto von Bismarcka. Francja, uważana za potęgę militarną, doznała sromotnej klęski. Punktem zwrotnym była bitwa pod Sedanem, gdzie sam cesarz dostał się do niewoli.
Kiedy wiadomość o tej kompromitacji dotarła do Paryża, w mieście wybuchła rewolucja. Ogłoszono powstanie Trzeciej Republiki, ale sytuacja wcale się nie poprawiła. Prusacy ruszyli na stolicę, rozpoczynając wielomiesięczne oblężenie, które doprowadziło mieszkańców do skrajnej rozpaczy.
Zimą 1870/1871 Paryż był odcięty od świata. Ludzie przymierali głodem, a mróz był bezlitosny. Z braku żywności paryżanie zaczęli zjadać konie, a gdy tych zabrakło – psy, koty, a nawet szczury. W menu najdroższych restauracji pojawiły się zwierzęta z paryskiego ogrodu zoologicznego; serwowano m.in. steki ze słonia czy gulasz z antylopy.
W tym czasie w mieście stacjonowała Gwardia Narodowa – formacja złożona głównie z uzbrojonych robotników i rzemieślników. To oni czuli na własnej skórze skutki wojny i to oni byli najbardziej zradykalizowani. Kiedy rząd tymczasowy, rezydujący w Wersalu, podpisał upokarzający rozejm z Prusami, w Paryżu zawrzało. Ludzie czuli się zdradzeni przez własne elity.
Bezpośrednim powodem wybuchu powstania była próba rozbrojenia Paryża przez szefa rządu, Adolphe’a Thiersa. 18 marca 1871 roku wysłał on wojsko, aby odebrało Gwardii Narodowej armaty rozmieszczone na wzgórzu Montmartre. Problem polegał na tym, że armaty te zostały ufundowane ze składek publicznych mieszkańców Paryża – obywatele uważali je za swoją własność, która miała służyć do obrony miasta przed Prusakami.
Kiedy żołnierze armii regularnej dotarli na miejsce, zostali otoczeni przez tłum kobiet i robotników. Zamiast strzelać do cywilów, żołnierze zbratali się z ludem i rozstrzelali swoich dowódców. Thiers, widząc, że traci kontrolę nad miastem, uciekł wraz z rządem i wiernymi mu oddziałami do Wersalu. Paryż został w rękach rewolucjonistów.
Komuna Paryska nie była tylko odruchem buntu przeciwko głodowi. To był pierwszy w historii przypadek, gdy klasa robotnicza próbowała stworzyć własne państwo oparte na zupełnie nowych zasadach. Co chcieli osiągnąć komunardzi?
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów Komuny było obalenie Kolumny Vendôme, wzniesionej przez Napoleona I. Dla komunardów była ona symbolem militaryzmu i imperializmu, który należało zniszczyć, by zrobić miejsce dla nowej ery braterstwa.
Przyczyną klęski był brak jedności wśród samych powstańców oraz ogromna przewaga militarna rządu w Wersalu, który uzyskał pomoc od... niedawnych wrogów, czyli Prusaków. Bismarck wypuścił francuskich jeńców wojennych, aby Thiers mógł stworzyć armię zdolną do stłumienia buntu.
Finał był tragiczny – tzw. „Krwawy Tydzień” (Semaine sanglante) w maju 1871 roku przyniósł śmierć tysięcy paryżan, masowe egzekucje i pożary najważniejszych budynków w mieście, w tym ratusza i pałacu Tuileries. Choć Komuna Paryska upadła, stała się mitem założycielskim dla wielu ruchów socjalistycznych i anarchistycznych na całym świecie, pokazując, że dotychczasowy porządek społeczny może zostać zakwestionowany w sposób radykalny.