Gość (37.30.*.*)
Bitwa pod Legnicą, która rozegrała się 9 kwietnia 1241 roku, to jedno z najważniejszych i najbardziej owianych legendami starć w historii średniowiecznej Polski. Przez stulecia głównym źródłem wiedzy o tym wydarzeniu były kroniki Jana Długosza, pisane jednak z perspektywy ponad dwustu lat po samej bitwie. Wszystko zmieniło się w 1957 roku, kiedy świat nauki obiegła wieść o niezwykłym znalezisku, które rzuciło zupełnie nowe światło na przebieg mongolskiego najazdu. Tym odkryciem była tak zwana „Relacja o Tatarach” (łac. Historia Tartarorum) autorstwa brata C. de Bridia.
Odkrycie to było dziełem przypadku i wiąże się z rynkiem antykwarycznym. W 1957 roku w ręce prywatnego kolekcjonera, a następnie badaczy z Uniwersytetu Yale, trafił średniowieczny kodeks. Zawierał on nie tylko słynną (i kontrowersyjną do dziś) Mapę Winlandii, ale przede wszystkim nieznany wcześniej tekst łaciński zatytułowany Historia Tartarorum.
Autorem dzieła okazał się franciszkanin, brat C. de Bridia (prawdopodobnie Polak, choć jego pochodzenie jest przedmiotem sporów – niektórzy badacze sugerują imię „Czesław”). Tekst powstał około 1247 roku, czyli zaledwie sześć lat po bitwie pod Legnicą! To sprawia, że jest to źródło niemal współczesne opisywanym wydarzeniom, co w świecie mediewistyki ma wartość złota.
Przed 1957 rokiem historycy musieli polegać na barwnych, ale często literacko ubarwionych opisach Długosza. Brat de Bridia spisał swoją relację na podstawie informacji uzyskanych od legata papieskiego Jana di Piano Carpiniego oraz innych zakonników, którzy podróżowali na dwór wielkiego chana. Dzięki temu otrzymaliśmy relację „z pierwszej ręki”, opartą na zeznaniach świadków i samych Mongołów.
W tekście de Bridia znajdziemy szczegóły, których próżno szukać gdzie indziej. Autor opisuje nie tylko samą bitwę, ale też strukturę armii mongolskiej, ich taktykę oraz sposób prowadzenia walki. Co ciekawe, relacja ta potwierdza wiele faktów, które wcześniej uznawano za literacką fikcję Długosza, ale też prostuje pewne nieścisłości dotyczące śmierci księcia Henryka Pobożnego.
Jednym z najbardziej wstrząsających fragmentów odkrytego źródła jest opis śmierci śląskiego księcia. Według relacji de Bridia, Henryk Pobożny został pojmany żywcem podczas ucieczki z pola bitwy. Mongołowie mieli zmusić go do uklęknięcia przed zwłokami jednego z ich poległych wodzów, a następnie ściąć go i obnosić jego głowę na włóczni pod murami Legnicy, by złamać opór obrońców.
Ten brutalny opis różni się od wersji Długosza, która sugerowała bardziej „rycerską” śmierć w walce. Dzięki odkryciu z 1957 roku historycy mogli lepiej zrozumieć psychologiczny aspekt wojny prowadzonej przez Mongołów – ich celem było nie tylko zwycięstwo militarne, ale całkowite upokorzenie i sterroryzowanie przeciwnika.
Choć imię autora zapisano jedynie inicjałem „C.”, wielu historyków (w tym wybitny badacz Marian Plezia) skłaniało się ku teorii, że był on Polakiem. Przemawia za tym doskonała znajomość geografii ziem polskich oraz szczegółowość opisu wydarzeń, które miały miejsce na Śląsku. Jeśli ta teoria jest prawdziwa, oznaczałoby to, że jedno z najważniejszych źródeł do historii Azji Środkowej i najazdów mongolskich wyszło spod pióra naszego rodaka.
Odkrycie Historii Tartarorum w 1957 roku było prawdziwym przełomem. Pozwoliło ono wyjść poza sferę domysłów i legend, dając badaczom solidny, niemal współczesny dokument, który do dziś stanowi fundament studiów nad XIII-wieczną Polską i potęgą imperium Czyngis-chana. Gdyby nie ten szczęśliwy traf w antykwariacie, nasza wiedza o tym, co naprawdę wydarzyło się na Legnickim Polu, byłaby znacznie uboższa.