Gość (5.172.*.*)
Strefy Czystego Transportu (SCT) to jeden z tych tematów, które budzą w Polsce ogromne emocje. Z jednej strony słyszymy o konieczności walki o czyste powietrze, z drugiej pojawiają się obawy o ograniczenie wolności, wykluczenie komunikacyjne i koszty. Warto więc oddzielić fakty od mitów, aby zrozumieć, czym tak naprawdę są SCT i czy rzeczywiście są skutecznym narzędziem.
Wokół SCT narosło wiele nieporozumień. Oto najpopularniejsze z nich, zestawione z rzeczywistymi założeniami.
Fakt: To najczęściej powtarzany mit. W rzeczywistości, w większości miast europejskich i w polskich planach (np. w Warszawie), do SCT mogą wjeżdżać samochody spalinowe, pod warunkiem, że spełniają określone normy emisji spalin, czyli tzw. normy Euro. Wprowadzane ograniczenia dotyczą przede wszystkim pojazdów, które zanieczyszczają powietrze najbardziej, czyli najstarszych modeli z silnikiem Diesla i benzynowych, które nie spełniają minimalnych wymogów (np. Euro 2 dla benzyny i Euro 4 dla Diesla w pierwszym etapie w Warszawie). Co więcej, to władze lokalne (rada gminy) decydują o szczegółach i mogą wprowadzać wyjątki, np. dla mieszkańców strefy na początkowym etapie.
Fakt: Głównym, nadrzędnym celem Stref Czystego Transportu jest ochrona zdrowia ludzi i poprawa jakości powietrza poprzez redukcję emisji szkodliwych substancji, takich jak tlenki azotu (NOx), cząstki stałe (PM10, PM2.5) oraz tlenek węgla. To te zanieczyszczenia mają bezpośredni, negatywny wpływ na układ oddechowy i krwionośny mieszkańców miast. Redukcja dwutlenku węgla (CO2), który jest gazem cieplarnianym, jest dodatkowym, ale nie głównym celem SCT. Do walki ze zmianami klimatu i redukcji CO2 stosuje się inne, globalne i krajowe regulacje prawne.
Fakt: Strefy Czystego Transportu (lub Strefy Niskiej Emisji, LEZ) to sprawdzone rozwiązanie, które funkcjonuje w Europie od lat. Pierwszą strefę wprowadzono w Sztokholmie już w 1996 roku. Obecnie w Europie działa ponad 320 takich stref, a ich liczba stale rośnie, szczególnie we Włoszech i Niemczech. Polska, wprowadzając SCT (np. w Warszawie od 1 lipca 2024 r.), dołącza do europejskiego trendu, który ma na celu walkę z zanieczyszczeniem powietrza w aglomeracjach.
Fakt: Choć dla części kierowców SCT oznaczają konieczność wymiany pojazdu lub ograniczenie wjazdu do centrum, korzyści są wymierne i wieloaspektowe:
Analizując doświadczenia miast europejskich, odpowiedź brzmi: tak, ale ich skuteczność zależy od rygoru i konsekwencji wdrożenia.
W miastach, które konsekwentnie i etapowo wprowadzały coraz bardziej restrykcyjne normy, odnotowano znaczącą poprawę jakości powietrza.
Te przykłady pokazują, że SCT są skutecznym narzędziem do redukcji zanieczyszczeń pochodzących z transportu drogowego, zwłaszcza tlenków azotu i pyłów, które są ściśle powiązane z ruchem samochodowym.
W Polsce SCT to wciąż nowość, która budzi duże kontrowersje i napotyka na opór społeczny.
W Polsce wyzwaniem jest przede wszystkim wiek floty samochodowej (jednej z najstarszych w Europie) oraz opór społeczny, który wynika często z obawy o koszty i brak wystarczających alternatyw komunikacyjnych. Dodatkowo, pojawiają się głosy krytyczne, nawet ze strony polityków, podważające sensowność SCT w proponowanej formie.
Podsumowując: Strefy Czystego Transportu są globalnie i europejsko sprawdzonym mechanizmem, który skutecznie ogranicza emisję szkodliwych dla zdrowia zanieczyszczeń w miastach. Realizują swój główny cel, jakim jest poprawa jakości powietrza. Ich efektywność w Polsce będzie jednak silnie zależała od:
Bez wątpienia, SCT to jeden z kluczowych elementów nowoczesnej polityki miejskiej, który ma szansę znacząco poprawić komfort życia w polskich aglomeracjach, ale wymaga to czasu i konsekwencji.