Gość (37.30.*.*)
Często oglądając telewizję lub słuchając radia, możemy odnieść wrażenie, że lektorzy w reklamach przesadnie dbają o dykcję i poprawność językową. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest fraza „100 gramów”, która w codziennych rozmowach przy sklepową ladą często skraca się do prostego „100 gram”. Choć w pośpiechu rzadko zwracamy na to uwagę, dla twórców reklam i językoznawców ta końcówka ma ogromne znaczenie.
Klucz do zagadki tkwi w deklinacji, czyli odmianie rzeczowników przez przypadki. Słowo „gram” jest rzeczownikiem rodzaju męskiego. Zgodnie z ogólnymi zasadami gramatyki języka polskiego, większość rzeczowników męskich w dopełniaczu liczby mnogiej przyjmuje końcówkę -ów.
Dokładnie tak samo, jak mówimy o „stu metrach”, „pięciu litrach” czy „dziesięciu kilogramach”, poprawna forma dla jednostki masy to właśnie „gramów”. Forma „gram” (bez końcówki) w dopełniaczu liczby mnogiej jest uznawana za błąd w oficjalnej, starannej polszczyźnie. Reklamy, jako komunikaty kierowane do szerokiego grona odbiorców, muszą trzymać się standardów języka wzorcowego, aby brzmieć profesjonalnie i wiarygodnie.
Skoro zasada jest tak prosta, to dlaczego niemal każdy z nas mówi „poproszę sto gram szynki”? Język polski ewoluuje i dąży do ekonomii – czyli do tego, by mówić jak najkrócej i jak najszybciej. W języku potocznym, używanym w sytuacjach nieoficjalnych, forma „100 gram” stała się tak powszechna, że wiele słowników uznaje ją za dopuszczalną, ale wyłącznie w mowie.
Warto jednak pamiętać o rozróżnieniu dwóch poziomów normy językowej:
Twórcy reklam nie mogą sobie jednak pozwolić na „potoczność”, ponieważ ich przekaz jest wielokrotnie sprawdzany przez korektorów i copywriterów. Użycie błędnej formy mogłoby narazić markę na śmieszność lub zarzuty o brak dbałości o kulturę języka.
Ciekawostką jest fakt, że nie wszystkie jednostki miar traktujemy tak samo surowo. Na przykład w przypadku słowa „kilogram” sytuacja jest niemal identyczna – poprawnie powinniśmy mówić „pięć kilogramów”, choć „pięć kilo” całkowicie zdominowało nasz język codzienny. Z kolei jednostki takie jak „volt” czy „wat” w dopełniaczu liczby mnogiej również powinny przyjmować końcówkę -ów (np. „220 woltów”), choć w żargonie technicznym często słyszy się formy skrócone.
Przyczyna, dla której forma „100 gramów” wydaje nam się czasem nienaturalna w reklamie, wynika z kontrastu. Na co dzień jesteśmy otoczeni językiem uproszczonym. Kiedy nagle słyszymy pełną, poprawną formę z wyraźnie zaakcentowaną końcówką „-ów”, nasz mózg rejestruje to jako coś nietypowego.
Dla copywriterów to jednak bezpieczne rozwiązanie. Reklama ma budować zaufanie, a posługiwanie się poprawną polszczyzną jest jednym z elementów budowania profesjonalnego wizerunku firmy. Co więcej, niektóre firmy farmaceutyczne czy spożywcze muszą trzymać się rygorystycznych wytycznych dotyczących opisów produktów, gdzie precyzja językowa jest wymagana przez prawo.
Istnieje grupa rzeczowników męskich, które w dopełniaczu liczby mnogiej mają tzw. końcówkę zerową (czyli nie dodajemy -ów). Dotyczy to głównie niektórych nazw narodowości (np. „pięciu Rosjan”, „kilku Amerykanów”) oraz niektórych rzeczowników zbiorowych. Gram jednak do tej grupy nie należy i prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie wierny końcówce „-ów” w oficjalnych słownikach.
Podsumowując, jeśli chcesz brzmieć profesjonalnie, pisać oficjalne pismo lub tworzyć treści publiczne, zawsze wybieraj formę 100 gramów. Jeśli jednak jesteś na zakupach i prosisz o „100 gram sałatki”, nie musisz się obawiać – w tym kontekście język potoczny wybacza to uproszczenie.