Gość (37.30.*.*)
Prawo nie jest zawieszone w próżni, a zasady, które znamy z polskiego podwórka, często mają swoje korzenie w znacznie starszych systemach lub wynikają z uniwersalnych potrzeb społecznych. Pytanie o to, czy kraje azjatyckie lub afrykańskie posiadają odpowiedniki naszych kluczowych artykułów, dotyka samej istoty funkcjonowania państwa prawa. Choć brzmienie przepisów bywa różne, mechanizmy chroniące pracowników oraz zapobiegające nadużyciom prawa są obecne niemal w każdym rozwiniętym systemie prawnym na świecie.
Polski art. 22 Kodeksu pracy to fundament ochrony pracownika. Mówi on wprost: jeśli wykonujesz pracę określonego rodzaju, pod kierownictwem pracodawcy, w wyznaczonym miejscu i czasie, a on ci za to płaci – to jest to stosunek pracy, niezależnie od tego, jak nazwano umowę.
W skali globalnej ten mechanizm jest promowany przez Międzynarodową Organizację Pracy (MOP), a konkretnie przez Rekomendację nr 198 dotyczącą stosunku pracy. Większość krajów Azji, wzorując się na standardach międzynarodowych, wprowadziła podobne rozróżnienia, aby walczyć z tzw. fikcyjnym samozatrudnieniem.
Art. 5 Kodeksu cywilnego to słynny „wentyl bezpieczeństwa”. Mówi on, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. To koncepcja wywodząca się z rzymskiej zasady male enim nostro iure uti non debemus (nie powinniśmy źle korzystać z naszego prawa).
W krajach azjatyckich, gdzie kultura często kładzie większy nacisk na harmonię społeczną niż na indywidualizm, odpowiedniki tej zasady są bardzo silne:
Możesz się zastanawiać, dlaczego kraje tak odległe kulturowo jak Polska i Japonia mają niemal identyczne zapisy w kodeksach. Odpowiedź tkwi w historii. Wiele nowoczesnych systemów prawnych w Azji (szczególnie w Japonii i Korei) zostało ukształtowanych pod koniec XIX i na początku XX wieku na wzór prawa niemieckiego (BGB) i francuskiego. Polska, tworząc swoje prawo po odzyskaniu niepodległości, czerpała z tych samych europejskich źródeł kontynentalnych.
Warto zaznaczyć, że w krajach takich jak Tajlandia, Malezja czy Singapur, gdzie widać silne wpływy brytyjskiego Common Law, rzadziej spotkamy jeden konkretny artykuł w kodeksie o „zasadach współżycia społecznego”. Zamiast tego stosuje się tam doktrynę „Equity” (słuszności) oraz zasadę „Good Faith” (dobrej wiary) wypracowaną przez orzecznictwo sądowe. Efekt końcowy jest jednak ten sam: sąd może uznać, że ktoś, mimo posiadania formalnego prawa, nie może go wyegzekwować, bo działał nieuczciwie.
Nie mogę jednoznacznie zweryfikować treści systemów prawnych absolutnie wszystkich państw świata (np. małych państw wyspiarskich czy krajów pogrążonych w konfliktach zbrojnych, gdzie system prawny de facto nie funkcjonuje). Można jednak przyjąć, że w każdym państwie o ugruntowanej strukturze prawnej istnieją mechanizmy pełniące funkcję polskiego art. 22 KP i art. 5 KC.
Brak takich regulacji oznaczałby, że państwo pozwala na legalne niewolnictwo (brak definicji stosunku pracy) oraz na całkowitą samowolę silniejszych podmiotów (brak zakazu nadużycia prawa). Nawet w krajach o profilu autorytarnym, prawo cywilne zazwyczaj zawiera klauzule dotyczące „porządku publicznego” lub „moralności”, które pełnią rolę podobną do naszych zasad współżycia społecznego.
Podsumowując, choć numery artykułów i dokładne sformułowania różnią się w zależności od szerokości geograficznej, to koncepcja ochrony pracownika i zakaz złośliwego wykorzystywania przepisów są standardem cywilizacyjnym, obecnym od Tokio, przez Pekin i Warszawę, aż po Nowy Jork.