Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie sytuację, w której pożyczasz od kogoś bliskiego pieniądze, a po pewnym czasie – w wyniku spadkobrania – stajesz się jedynym spadkobiercą tej osoby. W tym momencie dochodzi do dość specyficznego zjawiska prawnego: stajesz się jednocześnie dłużnikiem (bo wciąż masz do oddania pieniądze) i wierzycielem (bo jako spadkobierca przejąłeś prawo do żądania zwrotu tej pożyczki). Czy w takiej sytuacji musisz fizycznie przelewać pieniądze z jednego swojego konta na drugie, aby zadowolić urząd skarbowy? Odpowiedź brzmi: nie.
W prawie cywilnym istnieje pojęcie „konfuzji” (z łac. confusio), co oznacza zlanie się w jednej osobie praw wierzyciela i obowiązków dłużnika. Z logicznego i prawnego punktu widzenia nie można być dłużnikiem samego siebie. Trudno przecież pozwać samego siebie o zapłatę lub egzekwować dług od własnej osoby przez komornika.
W momencie nabycia spadku, w skład którego wchodzi wierzytelność wobec spadkobiercy, zobowiązanie to wygasa z mocy prawa. Oznacza to, że dług po prostu przestaje istnieć. Nie jest to jednak równoznaczne z darowizną czy umorzeniem długu w klasycznym sensie, co ma kluczowe znaczenie dla Twojego portfela i rozliczeń z fiskusem.
Z punktu widzenia podatku od spadków i darowizn, sytuacja jest dość przejrzysta. Podstawą opodatkowania w przypadku spadku jest czysta wartość nabytych rzeczy i praw majątkowych po potrąceniu długów i ciężarów.
Jeśli dziedziczysz majątek, w skład którego wchodziła Twoja własna pożyczka do spłacenia, to dla celów podatkowych ta wierzytelność (czyli prawo do odzyskania pieniędzy) jest składnikiem majątku spadkowego. Jednak z drugiej strony, ten sam dług obciąża masę spadkową. W praktyce więc te wartości często się znoszą. Co najważniejsze, wygaśnięcie długu przez konfuzję nie jest traktowane jako dodatkowy przychód, od którego musiałbyś zapłacić podatek.
Wielu podatników obawia się, że urząd skarbowy uzna wygaśnięcie długu za tzw. nieodpłatne świadczenie lub przychód z innych źródeł, podobnie jak ma to miejsce przy umorzeniu kredytu przez bank. Tutaj mamy jednak dobrą wiadomość: sądy administracyjne oraz organy podatkowe w wydawanych interpretacjach zazwyczaj stoją na stanowisku, że konfuzja jest zdarzeniem neutralnym podatkowo na gruncie podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT).
Skoro dług wygasa z mocy prawa, a nie w wyniku dobrej woli wierzyciela (który np. darowałby Ci dług za życia), nie powstaje u Ciebie przysporzenie majątkowe podlegające opodatkowaniu PIT. Twój majątek „czyściej” nie staje się bogatszy o nową kwotę, a jedynie znika z niego obciążenie w sposób naturalny dla procedury spadkowej.
Sytuacja nieco się komplikuje, gdy nie jesteś jedynym spadkobiercą. Jeśli dziedziczysz spadek np. w połowie wraz z bratem lub siostrą, to Twoje zobowiązanie wygasa tylko w takiej części, w jakiej nabyłeś udział w spadku.
Przykład:
Pożyczyłeś od rodzica 100 000 zł. Dziedziczysz spadek po połowie z bratem.
Mimo że dług wygasa automatycznie, warto zadbać o rzetelne udokumentowanie całego procesu w dokumentach składanych do urzędu skarbowego (np. w formularzu SD-Z2 lub SD-3).
Jeśli pożyczka została zawarta niedawno i nie został od niej zapłacony podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC), śmierć wierzyciela nie zwalnia z obowiązku rozliczenia tamtego, pierwotnego podatku (chyba że pożyczka była zwolniona z PCC, np. ze względu na bliskie pokrewieństwo i spełnienie warunków dokumentacyjnych). Konfuzja dotyczy wygaśnięcia długu „na przyszłość”, ale nie unieważnia skutków podatkowych, które powstały w momencie brania pożyczki.
Podsumowując, nie musisz spłacać pożyczki samemu sobie. Prawo uznaje taką sytuację za bezcelową, a fiskus – przy odpowiednim udokumentowaniu spadku – nie powinien żądać od tego zdarzenia dodatkowego podatku dochodowego.