Gość (83.4.*.*)
Temat homofobii w kontekście prawnym budzi wiele emocji, ale warto spojrzeć na niego przez pryzmat konkretnych przepisów Kodeksu karnego. Choć sama „homofobia” jako niechęć czy uprzedzenie nie jest terminem zdefiniowanym w ustawie, to konkretne czyny motywowane taką postawą mogą być surowo karane. W Polsce granica między wolnością słowa a przestępstwem jest wyraźnie zarysowana, choć przepisy w tym zakresie ewoluują, aby lepiej chronić osoby LGBTQ+.
Najbardziej oczywistą sytuacją, w której homofobia staje się przestępstwem, jest użycie siły fizycznej. Jeśli ktoś zostanie zaatakowany, uderzony lub poszarpany ze względu na swoją orientację psychoseksualną, sprawca odpowiada na podstawie artykułów dotyczących naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 kk) lub spowodowania uszczerbku na zdrowiu (art. 156 i 157 kk).
Warto wiedzieć, że motywacja sprawcy – czyli nienawiść do konkretnej grupy osób – jest dla sądu okolicznością obciążającą. Oznacza to, że jeśli sędzia uzna, iż atak miał podłoże homofobiczne, kara może być surowsza niż w przypadku „zwykłej” bójki czy przypadkowego incydentu.
Homofobia często objawia się w formie zastraszania. Jeśli ktoś kieruje pod adresem innej osoby groźby, które wzbudzają w niej uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione (np. groźba pobicia czy zniszczenia mienia), mamy do czynienia z przestępstwem z art. 190 Kodeksu karnego.
Podobnie wygląda kwestia uporczywego nękania, czyli stalkingu (art. 190a kk). Jeśli osoba ze względu na swoją orientację jest śledzona, zasypywana niechcianymi wiadomościami w mediach społecznościowych czy nękana telefonami, co istotnie narusza jej prywatność lub wzbudza poczucie zagrożenia, sprawca podlega karze pozbawienia wolności.
Wiele osób zastanawia się, czy wyzwiska na ulicy lub w internecie są karalne. Odpowiedź brzmi: tak.
Ważne jest jednak to, że te przestępstwa są zazwyczaj ścigane z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że osoba pokrzywdzona musi sama wnieść akt oskarżenia do sądu, chyba że prokurator uzna, iż wymaga tego interes społeczny.
Przez lata polskie prawo chroniło przed mową nienawiści głównie ze względu na narodowość, etnię, rasę czy wyznanie (art. 256 i 257 kk). Przez długi czas orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie były tam wprost wymienione, co utrudniało ściganie publicznego nawoływania do nienawiści wobec osób LGBTQ+.
Obecnie (stan na 2024 rok) trwają intensywne prace legislacyjne oraz wchodzą w życie zmiany mające na celu dopisanie orientacji seksualnej i płci do katalogu cech chronionych w tych artykułach. Dzięki temu publiczne lżenie czy nawoływanie do nienawiści wobec osób nieheteronormatywnych będzie ścigane z urzędu, tak samo jak rasizm czy antysemityzm. To milowy krok w ochronie praw człowieka w Polsce.
Choć Kodeks karny to ostateczność, warto pamiętać o Kodeksie pracy. Dyskryminacja ze względu na orientację seksualną jest w Polsce surowo zabroniona w relacjach pracodawca-pracownik. Jeśli ktoś nie dostanie awansu, zostanie zwolniony lub jest mobbingowany z powodu swojej orientacji, może ubiegać się o odszkodowanie przed sądem pracy.
Pamiętaj, że nikt nie ma prawa naruszać Twojej godności ani bezpieczeństwa ze względu na to, kim jesteś lub kogo kochasz. Prawo, choć bywa skomplikowane, coraz skuteczniej staje po stronie osób doświadczających wykluczenia.