Gość (194.4.*.*)
Historia II wojny światowej pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, a jednym z najbardziej nietypowych momentów w dziejach polskiej dyplomacji był grudzień 1941 roku. To właśnie wtedy Polska, kraj znajdujący się pod okupacją, oficjalnie wypowiedziała wojnę potężnemu Cesarstwu Japonii. Choć może się to wydawać jedynie symbolicznym gestem, miało ono swoje realne tło w strukturach wojskowych, w tym w słynnym Dywizjonie 303.
W momencie, gdy polski rząd na uchodźstwie podjął decyzję o wypowiedzeniu wojny Japonii (co stało się dokładnie 11 grudnia 1941 roku), dowódcą 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego im. Tadeusza Kościuszki był kpt. pil. Wojciech Kołaczkowski.
Kołaczkowski objął to stanowisko zaledwie kilka tygodni wcześniej, 21 listopada 1941 roku, zastępując Jerzego Jankiewicza. Dowodził jednostką aż do maja 1942 roku. Był to czas, kiedy dywizjon nie brał już udziału w wielkiej Bitwie o Anglię, ale intensywnie operował nad kanałem La Manche i okupowaną Francją, latając na nowoczesnych wówczas maszynach Supermarine Spitfire VB.
Rok 1941 był dla Dywizjonu 303 okresem częstych zmian na stanowisku dowódcy, co wynikało niestety z tragicznych strat bojowych. Oto jak prezentowała się lista liderów w tamtym czasie:
Decyzja rządu gen. Władysława Sikorskiego była bezpośrednią odpowiedzią na atak Japonii na Pearl Harbor (7 grudnia 1941) oraz późniejsze wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii przez państwa Osi. Polska, jako lojalny sojusznik Londynu i Waszyngtonu, nie mogła postąpić inaczej.
Był to akt czysto polityczny i solidarnościowy. Co ciekawe, Japonia... nie chciała tej wojny przyjąć. Ówczesny premier Japonii, Hideki Tōjō, miał odpowiedzieć na tę deklarację słowami:
„Wyzwania Polaków nie przyjmujemy. Polacy wypowiedzieli nam wojnę pod presją Wielkiej Brytanii, a biją się o swoją wolność”.
Mimo formalnego stanu wojny, oba kraje nigdy nie starły się ze sobą w bezpośredniej bitwie lądowej czy morskiej, a współpraca wywiadów (polskiego i japońskiego) przeciwko ZSRR trwała po cichu jeszcze przez pewien czas.
Choć Dywizjon 303 jako jednostka walczył w Europie, jeden z jego najsłynniejszych byłych dowódców, Witold Urbanowicz, faktycznie starł się z Japończykami w powietrzu. W 1943 roku Urbanowicz dołączył do amerykańskiej grupy "Latających Tygrysów" (14. Armia Powietrzna USA) w Chinach. Jako jedyny polski pilot odniósł tam potwierdzone zwycięstwa nad japońskimi samolotami, zestrzeliwując co najmniej dwa myśliwce Nakajima Ki-43 "Oscar".
Formalny stan wojny między Polską a Japonią trwał aż do 1957 roku, kiedy to oba państwa podpisały układ o przywróceniu normalnych stosunków dyplomatycznych.