Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego Rumunia w 1939 roku internowała polskie władze, zamiast pozwolić im na wyjazd do Francji, wydać ich Niemcom, odesłać do kraju lub ich rozstrzelać?

wrzesień 1939 roku internowanie polskich władz polityka zagraniczna Rumunii
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wrzesień 1939 roku to jeden z najbardziej dramatycznych momentów w polskiej historii, a losy polskich władz po przekroczeniu granicy z Rumunią do dziś budzą emocje. Często pojawia się pytanie: dlaczego Rumuni, nasi ówcześni sojusznicy, zdecydowali się na internowanie prezydenta Ignacego Mościckiego, premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego oraz ministra Józefa Becka? Odpowiedź na to pytanie nie jest czarno-biała i kryje się w skomplikowanej grze dyplomatycznej, naciskach mocarstw oraz literze prawa międzynarodowego.

Pułapka neutralności i sojusz, który nie zadziałał

Polska i Rumunia były związane sojuszem obronnym od 1921 roku. Problem polegał jednak na tym, że układ ten był skierowany przeciwko Związkowi Radzieckiemu, a nie przeciwko Niemcom. Kiedy 1 września 1939 roku III Rzesza zaatakowała Polskę, Rumunia ogłosiła neutralność. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej 17 września, gdy od wschodu uderzyła Armia Czerwona.

Polskie władze, przekraczając granicę w Kutach w nocy z 17 na 18 września, liczyły na tzw. prawo przejazdu (droit de passage). Plan zakładał szybki tranzyt przez Rumunię do Konstancy, a stamtąd drogą morską do Francji, by kontynuować walkę u boku zachodnich sojuszników. Początkowo władze w Bukareszcie wyraziły na to nieformalną zgodę, ale sytuacja zmieniła się w ciągu zaledwie kilku godzin pod wpływem brutalnej dyplomacji Berlina i Moskwy.

Dlaczego nie pozwolono im wyjechać do Francji?

Głównym powodem, dla którego polski rząd nie mógł swobodnie udać się do Francji, był ogromny nacisk ze strony Niemiec. Ambasador III Rzeszy w Bukareszcie, Wilhelm Fabricius, postawił sprawę jasno: jeśli Rumunia pozwoli polskim władzom na wyjazd i kontynuowanie działalności politycznej na uchodźstwie, zostanie to uznane za złamanie neutralności. Niemcy grozili Rumunii inwazją, a kraj ten – otoczony przez wrogie lub niepewne państwa – nie mógł sobie pozwolić na otwarcie kolejnego frontu.

Z kolei Francja i Wielka Brytania, choć były sojusznikami Polski, w tamtym momencie nie naciskały wystarczająco mocno na Rumunów, by ci zaryzykowali wojnę z Hitlerem dla ratowania polskiego gabinetu. Internowanie było więc dla Rumunii „bezpiecznym” wyjściem – sposobem na uniknięcie niemieckiej agresji przy jednoczesnym zachowaniu pozorów humanitaryzmu wobec Polaków.

Dlaczego nie wydano ich Niemcom ani nie rozstrzelano?

Wydanie polskich władz Niemcom byłoby dla Rumunii samobójstwem wizerunkowym i dyplomatycznym. Mimo ogłoszonej neutralności, Rumuni wciąż czuli więź z Polską, a elity obu krajów łączyły bliskie relacje. Przekazanie prezydenta i ministrów w ręce Gestapo byłoby postrzegane jako akt barbarzyństwa i ostateczne zerwanie z Zachodem, na którego wsparcie Rumunia wciąż po cichu liczyła.

O rozstrzelaniu czy odesłaniu do kraju ogarniętego wojną nie mogło być mowy z punktu widzenia prawa międzynarodowego oraz zwykłej przyzwoitości dyplomatycznej. Rumunia, jako państwo neutralne, miała obowiązek wynikający z konwencji haskich: jeśli żołnierze lub członkowie rządu walczącej strony znajdą się na jej terytorium, muszą zostać internowani, aby nie mogli dalej brać udziału w działaniach wojennych.

Internowanie jako polityczny szach-mat

Internowanie polskich władz miało jeszcze jeden, niezwykle istotny skutek polityczny. Uniemożliwienie Mościckiemu i Beckowi sprawowania funkcji doprowadziło do kryzysu konstytucyjnego, który ostatecznie rozwiązał się poprzez przekazanie władzy nowym osobom przebywającym już we Francji. To właśnie w wyniku internowania „starej gwardii” w Rumunii, prezydentem na uchodźstwie został Władysław Raczkiewicz, a premierem gen. Władysław Sikorski.

Dla wielu historyków internowanie było formą „złotej klatki”. Polscy politycy zostali osadzeni w kurortach i pałacach (np. w Bicaz czy Slanic), gdzie mieli zapewnione wygody, ale byli odcięci od świata i pozbawieni realnego wpływu na politykę.

Ciekawostka: Ewakuacja polskiego złota

Warto pamiętać, że choć polskie władze zostały uwięzione, Rumunia odegrała kluczową i pozytywną rolę w innej operacji – ewakuacji polskiego złota. Mimo wściekłości Niemców, Rumuni pozwolili na tranzyt kilkudziesięciu ton kruszcu z Banku Polskiego przez swoje terytorium do portu w Konstancy, skąd złoto trafiło na pokład brytyjskiego statku. Był to jeden z nielicznych sukcesów polskiej ewakuacji we wrześniu 1939 roku, który udał się właśnie dzięki cichemu przyzwoleniu Bukaresztu.

Podsumowując, Rumunia w 1939 roku wybrała drogę mniejszego zła. Internowanie było wynikiem tragicznego położenia geopolitycznego kraju, który musiał lawirować między agresywnymi mocarstwami a lojalnością wobec upadającego sojusznika. Dla polskich władz był to koniec pewnej epoki, ale dla państwa polskiego – szansa na ciągłość władzy, choć już w zupełnie innym składzie personalnym.

Podziel się z innymi: