Gość (37.30.*.*)
Pytanie „Czy przestał Pan już bić żonę w środy?” to klasyczny przykład tzw. pytania z tezą lub pytania podchwytliwego, które w logice i retoryce nazywa się błędem wielopytaniowości (plurium interrogationum). Jego konstrukcja jest genialna w swojej prostocie i zarazem zabójcza dla przesłuchiwanego: zawiera ono ukryte założenie, że czynność bicia żony w ogóle miała miejsce. Niezależnie od tego, czy odpowiesz „tak”, czy „nie”, przyznajesz się do winy. W świecie prawa, zarówno tym kontynentalnym, jak i anglosaskim, takie zagrywki nie przechodzą bez echa, choć każdy z tych systemów radzi sobie z nimi nieco inaczej.
Zanim przejdziemy do sal sądowych, warto zrozumieć, na czym polega mechanizm tej manipulacji. Pytanie to wymusza potwierdzenie przesłanki, która nie została wcześniej udowodniona. Jeśli odpowiesz „tak”, przyznajesz, że biłeś, ale przestałeś. Jeśli odpowiesz „nie”, sugerujesz, że nadal to robisz. Jedyną logiczną drogą wyjścia jest zakwestionowanie samego sformułowania pytania, co jednak w stresujących warunkach przesłuchania bywa trudne.
W doktrynie prawniczej takie pytania określa się mianem pytań sugerujących (suggestive questions) lub podchwytliwych (trick questions). Ich celem nie jest uzyskanie informacji, lecz zdeprymowanie świadka lub wymuszenie na nim niekorzystnego oświadczenia.
W krajach takich jak USA czy Wielka Brytania proces ma charakter kontradyktoryjny – przypomina pojedynek dwóch stron przed bezstronnym sędzią-arbitrem. Tutaj zasady dotyczące pytań są bardzo rygorystyczne, zwłaszcza podczas tzw. przesłuchania głównego (direct examination).
W systemie anglosaskim prawnik strony przeciwnej natychmiast wykrzyczałby: „Objection! Assuming facts not in evidence” (Sprzeciw! Zakładanie faktów nieudowodnionych). Jest to jeden z najczęstszych sposobów blokowania pytań typu „czy przestał Pan bić żonę”. Doktryna Common Law stoi na stanowisku, że pytanie nie może zawierać w sobie tezy, która nie została wcześniej wprowadzona do materiału dowodowego.
Co ciekawe, w trakcie przesłuchania krzyżowego (cross-examination), dopuszcza się pytania sugerujące, ale nawet wtedy istnieją granice. Pytanie o bicie żony, jeśli nie ma ono żadnego związku ze sprawą, zostałoby uznane za niedopuszczalną próbę ataku na charakter świadka (impeaching the witness), co sędzia powinien ukrócić, aby chronić godność osoby przesłuchiwanej.
W Polsce, Niemczech czy Francji system prawny opiera się na nieco innych fundamentach. Proces ma charakter mieszany, z silną rolą sędziego, który dąży do ustalenia tzw. prawdy materialnej. Tutaj to nie tylko adwokat, ale przede wszystkim sędzia ma obowiązek dbać o to, by pytania były jasne i rzetelne.
W polskim procesie karnym kluczowy jest art. 171 Kodeksu postępowania karnego. Paragraf 4 tego artykułu wyraźnie mówi: „Nie wolno zadawać pytań sugerujących osobie przesłuchiwanej treść odpowiedzi”. Z kolei paragraf 6 dodaje, że organ przesłuchujący powinien eliminować pytania niedopuszczalne.
W praktyce kontynentalnej pytanie o „bicie żony w środy” zostanie uznane za:
W odróżnieniu od filmów z USA, w Polsce sędzia często sam przerywa taką linię pytań, zanim adwokat zdąży zareagować. Doktryna podkreśla, że swoboda wypowiedzi świadka jest wartością nadrzędną, a manipulacyjne techniki przesłuchań są sprzeczne z zasadą rzetelnego procesu.
Choć oba systemy teoretycznie zakazują takich pytań, diabeł tkwi w szczegółach praktyki sądowej:
Choć anegdota o biciu żony jest uniwersalna, dodanie konkretnego dnia tygodnia (środy) ma na celu jeszcze silniejsze „uwiązanie” świadka w szczególe. Psychologicznie trudniej jest zaprzeczyć złożonemu kłamstwu niż prostemu. Jeśli ktoś zapyta: „Czy biłeś żonę?”, odpowiadasz „Nie”. Jeśli zapyta: „Czy biłeś ją w środy?”, Twój mózg przez ułamek sekundy analizuje: „Dlaczego w środy? Przecież w środy gram w tenisa...”, co może wywołać zawahanie. To zawahanie dla obserwatora (sędziego lub ławy przysięgłych) może wyglądać jak próba ukrycia prawdy.
Zarówno doktryna, jak i podręczniki dla aplikantów radzą jedno: nie wybierać żadnej z narzuconych opcji. Najlepszą odpowiedzią na pytanie „Czy przestał Pan bić żonę w środy?” jest wskazanie na błędne założenie:
W praktyce sądowej, jeśli usłyszysz takie pytanie, Twoim najsilniejszym sojusznikiem jest Twój prawnik, który zgłosi sprzeciw (w systemie anglosaskim) lub wniosek o uchylenie pytania (w systemie kontynentalnym). Sąd ma obowiązek dbać o to, by przesłuchanie nie stało się formą tortury psychicznej lub manipulacji, co jest fundamentem współczesnej kultury prawnej po obu stronach oceanu.