Gość (37.30.*.*)
Temat składki zdrowotnej dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą (JDG) to od kilku lat jeden z najgorętszych punktów zapalnych w dyskusjach o polskim systemie podatkowym. Wielu przedsiębiorców czuje, że zasady gry zmieniły się nagle i niekoniecznie na ich korzyść. Argument, że składka zdrowotna stała się de facto ukrytym podatkiem dochodowym, nie jest tylko emocjonalnym narzekaniem, ale znajduje silne oparcie w analizach ekonomistów, doradców podatkowych i prawników.
Przed wprowadzeniem reform znanych jako Polski Ład, składka zdrowotna dla przedsiębiorców była ryczałtowa – każdy płacił taką samą, relatywnie niską kwotę, z której większą część można było odliczyć bezpośrednio od podatku. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dla osób rozliczających się na skali podatkowej lub podatku liniowym, wysokość składki jest bezpośrednio uzależniona od osiągniętego dochodu.
Specjaliści wskazują, że definicja podatku to „publicznoprawne, bezzwrotne, przymusowe i nieodpłatne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa”. Choć składka zdrowotna teoretycznie jest „odpłatna” (bo daje prawo do leczenia), to brak korelacji między wysokością wpłaty a zakresem otrzymywanej usługi sprawia, że nabiera ona cech typowego podatku. Jeśli zarabiasz więcej, płacisz więcej, ale w kolejce do kardiologa stoisz dokładnie tak samo długo, jak osoba płacąca składkę minimalną.
Głównym kontrargumentem, który podnoszą zwolennicy obecnego systemu (w tym przedstawiciele resortów finansów i zdrowia), jest zasada solidaryzmu społecznego. Według tej idei, osoby o wyższych dochodach powinny w większym stopniu partycypować w kosztach utrzymania systemu, z którego korzystają wszyscy obywatele.
Eksperci zauważają jednak pewien zgrzyt logiczny. W przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych czy majątkowych, wyższa składka zazwyczaj wiąże się z szerszym zakresem ochrony lub wyższą sumą ubezpieczenia. W publicznym systemie ochrony zdrowia w Polsce ta zasada nie obowiązuje. Przedsiębiorca płacący 5000 zł składki miesięcznie ma dokładnie taki sam pakiet świadczeń, jak pracownik na płacy minimalnej, którego składka wynosi ułamek tej kwoty. To właśnie ten brak „ekwiwalentności” sprawia, że ekonomiści bez oporów nazywają składkę zdrowotną daniną o charakterze podatkowym.
Często pojawia się argument, że przedsiębiorcy i tak mają „lepiej” niż pracownicy na etatach. Specjaliści od prawa pracy i podatków zwracają jednak uwagę na istotne różnice w ryzyku. Pracownik na umowie o pracę (UoP) ma zagwarantowany płatny urlop, ochronę przed zwolnieniem, płatne chorobowe od pierwszego dnia (płacone przez pracodawcę) oraz brak odpowiedzialności całym majątkiem za błędy zawodowe.
Przedsiębiorca na JDG ponosi pełne ryzyko rynkowe. Składka zdrowotna liczona od dochodu bez możliwości jej pełnego odliczenia (lub z bardzo ograniczonym odliczeniem na ryczałcie i podatku liniowym) jest postrzegana jako dodatkowe obciążenie tego ryzyka. Specjaliści podkreślają, że zrównanie zasad naliczania składki zdrowotnej między JDG a UoP, bez jednoczesnego zrównania przywilejów socjalnych, jest dla wielu osób prowadzących biznes po prostu krzywdzące.
Warto wiedzieć, że systemy finansowania ochrony zdrowia w Europie są bardzo zróżnicowane. Na przykład w Niemczech istnieje system kas chorych, gdzie przedsiębiorcy mogą wybierać między ubezpieczeniem publicznym a prywatnym. W systemie prywatnym wysokość składki zależy często od wieku i stanu zdrowia, a nie od dochodów, co jest bliższe klasycznemu rozumieniu ubezpieczenia. Z kolei w krajach skandynawskich ochrona zdrowia jest finansowana głównie bezpośrednio z podatków, co jest rozwiązaniem bardziej transparentnym niż polska „składka”, która podatkiem oficjalnie nie jest, ale tak samo obciąża portfel.
Obecnie w debacie publicznej coraz głośniej mówi się o konieczności reformy składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Propozycje obejmują m.in. powrót do ryczałtowej kwoty lub wprowadzenie górnego limitu składki (tzw. cap), powyżej którego danina nie byłaby już pobierana.
Eksperci podatkowi są zgodni: obecna konstrukcja składki zdrowotnej skomplikowała system rozliczeń do granic możliwości. Przedsiębiorcy muszą co miesiąc wyliczać podstawę wymiaru, co przy zmiennych dochodach jest uciążliwe i generuje ryzyko błędów. Z punktu widzenia specjalistów, uczciwszym postawieniem sprawy byłoby albo przyznanie, że jest to podatek i włączenie go do ogólnej kwoty podatku dochodowego, albo powrót do modelu ubezpieczeniowego, gdzie wysokość wpłaty ma jakikolwiek związek z oferowanym standardem lub jest stała dla danej grupy zawodowej.
Podsumowując, specjaliści w większości zgadzają się z tezą, że składka zdrowotna dla JDG to obecnie forma opodatkowania dochodu. Choć formalnie zasila ona Narodowy Fundusz Zdrowia, jej konstrukcja (procent od dochodu) i brak dodatkowych korzyści dla płacących więcej sprawiają, że spełnia ona wszystkie ekonomiczne definicje podatku, a nie klasycznego ubezpieczenia.