Gość (37.30.*.*)
Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że mimo dorosłego wieku, ktoś potraktował Cię jak dziecko, ignorując Twoje kompetencje i doświadczenie? W języku polskim mamy na to dwa bardzo ciekawe określenia: literackie „upupienie” oraz psychologiczno-socjologiczną „infantylizację”. Choć często używamy ich zamiennie, w rzeczywistości niosą ze sobą nieco inne ładunki znaczeniowe i pochodzą z zupełnie innych światów. Zrozumienie różnic między nimi pozwala lepiej dostrzec mechanizmy, jakimi posługuje się społeczeństwo, by wtłoczyć nas w określone ramy.
Termin „upupienie” to autorski koncept Witolda Gombrowicza, który na stałe wpisał się w kanon polskiej literatury dzięki powieści „Ferdydurke”. To proces narzucania komuś „gęby” niewinności, niedojrzałości i naiwności. W świecie Gombrowicza upupienie nie jest przypadkowe – to celowe działanie osób trzecich (rodziny, nauczycieli, społeczeństwa), które chcą odebrać jednostce jej powagę i autonomię.
Najsłynniejszym przykładem jest profesor Pimko, który swoim zachowaniem i sposobem mówienia sprawia, że trzydziestoletni Józio nagle zaczyna czuć się i zachowywać jak uczeń. Upupienie to walka z „Formą” – mechanizmem, który sprawia, że nie możemy być w pełni sobą, bo inni zawsze narzucają nam jakąś rolę.
Infantylizacja to pojęcie znacznie szersze i bardziej naukowe. W psychologii oznacza traktowanie osoby dorosłej tak, jakby była dzieckiem, lub proces, w którym osoba dorosła zaczyna przejawiać cechy dziecięce (regresja). W socjologii natomiast mówi się o infantylizacji kultury – zjawisku, w którym produkty dla dorosłych (filmy, reklamy, rozrywka) są upraszczane do poziomu zrozumiałego dla dziecka.
Infantylizacja może mieć różne oblicza:
Zarówno upupienie, jak i infantylizacja, mają jeden wspólny mianownik: odebranie podmiotowości. W obu przypadkach osoba dorosła jest sprowadzana do niższego szczebla w hierarchii społecznej.
Mimo punktów wspólnych, warto dostrzec subtelne różnice, które decydują o unikalności tych pojęć.
Upupienie jest terminem stricte literackim i filozoficznym. Odnosi się do egzystencjalnej walki człowieka z formą. Infantylizacja to termin diagnostyczny i opisowy, używany w medycynie, psychologii i socjologii do opisu konkretnych zachowań lub trendów rynkowych.
Upupienie u Gombrowicza jest często złośliwe lub systemowe – ma na celu stłamszenie indywidualizmu. Infantylizacja bywa nieświadoma. Na przykład pielęgniarka mówiąca do starszego pacjenta „pijemy herbatkę”, może robić to z troski, nie zdając sobie sprawy, że narusza jego godność.
Upupienie dotyczy relacji jednostki z grupą lub drugą osobą w kontekście „gęby”. Infantylizacja może dotyczyć całych społeczeństw (np. kultura masowa promująca wieczną młodość i brak odpowiedzialności).
Gombrowiczowskie upupienie jest nierozerwalnie związane z metaforą ciała i fizyczności (tytułowa „pupa”). To symboliczne uderzenie w godność, które ma ośmieszyć. Infantylizacja nie musi być ośmieszająca – może być „słodka”, opiekuńcza, a przez to jeszcze bardziej podstępna.
W kontekście „Ferdydurke” pupa symbolizuje sferę niską, dziecięcą, ale też pewien rodzaj niewinności, którą dorośli próbują na siłę przypisać młodzieży. Gombrowicz uważał, że dorośli „upupiają” młodych, bo sami boją się własnej niedojrzałości i próbują ją w ten sposób okiełznać.
Rozpoznanie, czy mamy do czynienia z upupieniem, czy infantylizacją, pomaga nam stawiać granice. Jeśli szef w pracy traktuje Cię protekcjonalnie, używając zdrobnień – to infantylizacja. Jeśli natomiast całe Twoje środowisko narzuca Ci rolę „tego niedoświadczonego”, mimo Twoich sukcesów – padasz ofiarą gombrowiczowskiego upupienia.
W obu przypadkach lekarstwem jest świadomość. Nazwanie mechanizmu, który nas dotyka, to pierwszy krok do zrzucenia narzuconej „gęby” i odzyskania własnej, dorosłej twarzy. W dzisiejszym świecie, który promuje „bycie młodym duchem”, granica między zdrowym entuzjazmem a szkodliwą infantylizacją coraz bardziej się zaciera, dlatego warto trzymać rękę na pulsie.