Gość (83.4.*.*)
Wyobraź sobie taką sytuację: stoisz na poboczu, policjant właśnie sprawdza Twoje dokumenty lub przygotowuje bloczek mandatowy, aż tu nagle z radiostacji dobiega nerwowy komunikat. Funkcjonariusz błyskawicznie chowa notatnik, oddaje Ci prawo jazdy i bez słowa (lub z krótkim wyjaśnieniem) wskakuje do radiowozu, włącza sygnały i odjeżdża z piskiem opon. Choć brzmi to jak scena z filmu sensacyjnego, w rzeczywistości takie sytuacje zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Co wtedy z Twoim mandatem i jak powinieneś się zachować?
Praca funkcjonariuszy policji, zwłaszcza tych z wydziału ruchu drogowego, opiera się na ścisłej hierarchii ważności zdarzeń. W policyjnym żargonie i procedurach istnieją różne kategorie pilności interwencji. Jeśli w trakcie rutynowej kontroli drogowej – na przykład za przekroczenie prędkości o 20 km/h lub brak żarówki – dyżurny przekaże informację o wypadku z ofiarami, napadzie czy innej sytuacji zagrażającej życiu, policjant ma obowiązek nadać priorytet temu ważniejszemu zdarzeniu.
W takim przypadku Twoje wykroczenie schodzi na dalszy plan. Policja musi dysponować siłami tam, gdzie są one w danej chwili najbardziej potrzebne. Ratowanie życia zawsze wygrywa z wypisywaniem mandatu za złe parkowanie czy rozmowę przez telefon komórkowy.
To pytanie, które najbardziej nurtuje kierowców. Odpowiedź zależy od tego, na jakim etapie była kontrola w momencie przerwania jej przez pilne wezwanie:
Absolutnie nie. Nawet w największym pośpiechu policjant ma obowiązek zwrócić Ci prawo jazdy, dowód rejestracyjny (jeśli go fizycznie pobrał) oraz inne dokumenty. Odjechanie z dokumentami kierowcy byłoby poważnym uchybieniem proceduralnym. Jeśli jednak w ferworze walki doszłoby do takiej pomyłki, należy niezwłocznie skontaktować się z najbliższą komendą, podając numer boczny radiowozu lub przybliżony czas i miejsce kontroli.
Kiedy widzisz, że sytuacja staje się dynamiczna, a policjant odbiera pilne wezwanie, zachowaj spokój. Przede wszystkim nie wysiadaj z samochodu, chyba że funkcjonariusz wyda takie polecenie. Czekaj na jasny sygnał, że kontrola została zakończona.
Zazwyczaj usłyszysz krótkie: „Jestem wzywany do wypadku, proszę jechać ostrożnie, kończymy na pouczeniu” lub „Proszę tu zaczekać, zaraz wróci do pana inny patrol” (choć to drugie zdarza się rzadko przy błahych sprawach). Dopóki policjant nie powie, że możesz odjechać lub nie odda Ci dokumentów, formalnie interwencja trwa. Odjechanie bez wyraźnej zgody mogłoby zostać uznane za ucieczkę z miejsca kontroli, co jest przestępstwem.
W polskiej policji (i nie tylko) funkcjonują kody określające, jak szybko patrol musi pojawić się na miejscu. Najwyższy priorytet mają zgłoszenia, gdzie zagrożone jest życie. Wtedy radiowóz porusza się jako pojazd uprzywilejowany (na sygnałach świetlnych i dźwiękowych). Jeśli Twój „kontrolujący” nagle włącza „koguty”, to znak, że właśnie otrzymał zgłoszenie o najwyższej wadze.
Z perspektywy kierowcy, który uniknął mandatu dzięki nagłemu wezwaniu policjanta, można mówić o dużym szczęściu. Warto jednak pamiętać o kontekście – policjant nie odjeżdża dlatego, że mu się znudziło, ale dlatego, że ktoś inny może właśnie potrzebować natychmiastowej pomocy medycznej lub ochrony przed przestępcą.
Podsumowując, jeśli policjant zostanie wezwany do poważniejszego zdarzenia, priorytetem staje się bezpieczeństwo publiczne. Dla Ciebie oznacza to zazwyczaj szybkie zakończenie kontroli, zwrot dokumentów i – w wielu przypadkach – uniknięcie kary finansowej, o ile procedura nie była już na finiszu.