Gość (37.30.*.*)
Zastanawiając się nad nazwami mieszkańców różnych krajów, szybko można dostrzec pewną językową niekonsekwencję. Skoro mieszkańcy Irlandii to Irlandczycy, Islandii – Islandczycy, a Tajlandii – Tajlandczycy, to dlaczego w przypadku Finlandii sprawa wygląda inaczej? Dlaczego na mapie świata mamy Finlandię, ale mieszkają w niej Finowie, a nie Finlandczycy?
Odpowiedź na to pytanie kryje w sobie fascynującą lekcję z zakresu historii, geografii oraz subtelnych zasad języka polskiego. Co ciekawe, pierwsze zaskoczenie polega na tym, że... słowo „Finlandczyk” wcale nie jest błędem!
Choć dla wielu osób brzmi to nienaturalnie, słowniki języka polskiego (w tym Słownik Języka Polskiego PWN) jak najbardziej uznają słowo Finlandczyk (oraz formę żeńską: Finlandka). Nie są to jednak synonimy słów „Fin” i „Finka”. W języku polskim istnieje między nimi bardzo ważna, choć rzadko używana na co dzień różnica znaczeniowa.
Różnica ta opiera się na rozróżnieniu między narodowością (etnicznością) a obywatelstwem (państwowością):
W Finlandii mieszka spora mniejszość szwedzkojęzyczna (tzw. Finoszwedzi). Osoba należąca do tej grupy, posiadająca obywatelstwo Finlandii, pod względem etnicznym i językowym nie jest Finem (bliżej jej do Szwedów), ale formalnie jest Finlandczykiem.
Podobną zależność możemy zaobserwować w innych językach i krajach:
Skoro oba słowa istnieją, dlaczego „Finlandczycy” niemal całkowicie zniknęli z naszych codziennych rozmów, a „Finowie” przejęli obie te role? Decyduje o tym kilka czynników:
Finlandia jest krajem niezwykle jednolitym pod względem etnicznym – ponad 90% jej mieszkańców to rodowici Finowie. Z tego powodu w codziennej komunikacji bardzo rzadko zachodzi potrzeba precyzyjnego rozróżniania, czy mówimy o obywatelu kraju, czy o osobie pochodzenia fińskiego. Słowo „Fin” stało się wygodnym skrótem myślowym określającym i jednych, i drugich.
Język dąży do uproszczeń. Krótsze słowo „Fin” jest znacznie łatwiejsze w wymowie i naturalniejsze dla Polaków niż długi „Finlandczyk”. Ponadto nazwa ta ma w polszczyźnie bardzo długą tradycję. Zanim powstało nowożytne państwo Finlandia (które ogłosiło niepodległość dopiero w 1917 roku), Polacy od wieków wiedzieli o istnieniu ludu Finów. Krótki rdzeń określający ten naród zakorzenił się w naszej świadomości znacznie wcześniej niż oficjalna, administracyjna nazwa kraju.
To świetne pytanie! Skoro odrzucamy końcówkę „-landczyk” w przypadku Finlandii, dlaczego nie robimy tego samego z Islandią czy Irlandią?
Wszystko sprowadza się do budowy słów i historii ich zapożyczania. W przypadku Finlandii bazą był krótki, historyczny rdzeń Fin (pochodzący z języków germańskich, m.in. od szwedzkiego finne). Dopiero do tego rdzenia dodano germańskie słowo land (kraj), tworząc Finland (ziemię Finów). Polszczyzna przejęła zarówno nazwę ludu (Fin), jak i nazwę kraju (Finlandia).
W przypadku Islandii (Iceland – dosłownie „ziemia lodu”) lub Irlandii (Ireland) sprawa wyglądała inaczej. W języku polskim nigdy nie istniały samodzielne, krótkie rdzenie określające mieszkańców tych wysp (nie było „Isów” ani „Irów”). Polacy najpierw poznali nazwy samych krajów, a następnie – zgodnie z regularnymi zasadami słowotwórstwa – utworzyli od nich nazwy mieszkańców, dodając popularną końcówkę „-czyk”. Stąd naturalnie powstali Islandczycy i Irlandczycy.
Dokładnie ta sama zasada, która dzieli Finów i Finlandczyków, dotyczy przymiotników fiński oraz finlandzki. Choć rzadko zwracamy na to uwagę, według opinii Rady Języka Polskiego oba te słowa są poprawne, ale odnoszą się do innych sfer:
Choć w codziennej polszczyźnie przymiotnik „fiński” niemal całkowicie wyparł swojego „państwowego” kolegę, warto wiedzieć, że używając formy „finlandzki” w kontekście struktur państwowych, wykazujemy się niezwykłą poprawnością i precyzją językową.