Gość (185.93.*.*)
Słowo „pipe” to jedno z tych określeń, które w języku angielskim robi zawrotną karierę, pojawiając się w hydraulice, informatyce, muzyce, a nawet w świecie używek. Choć dziś kojarzy nam się głównie z rurą lub fajką, jego historia jest znacznie głębsza i ma fascynujące podłoże dźwiękonaśladowcze. Co ciekawe, polska „pipeta” oraz śląska „pipa” to nie tylko przypadkowe zbieżności brzmieniowe – wszystkie te słowa wyrastają z tego samego etymologicznego pnia.
Etymologia słowa „pipe” (czyt. pajp) prowadzi nas do późnołacińskiego słowa pipa, które oznaczało instrument dęty, czyli piszczałkę. Samo łacińskie określenie nie wzięło się jednak znikąd – wywodzi się ono od czasownika pipare, co oznaczało po prostu „piszczeć” lub „ćwierkać”.
Początkowo słowo to naśladowało dźwięk wydawany przez ptaki. Z czasem zaczęto go używać do opisu przedmiotów, które taki dźwięk wydawały (jak flety czy piszczałki), a ostatecznie nazwa przeszła na sam kształt przedmiotu – długi, pusty w środku cylinder. W ten sposób „pipe” z dźwięku stało się rurą. W języku staroangielskim słowo to zadomowiło się jako pīpe i do dziś służy do określania wszystkiego, co ma formę przewodu.
Zdecydowanie tak! Związek między angielskim „pipe” a polską „pipetą” jest bezpośredni i wynika z zasad tworzenia zdrobnień w języku francuskim. Słowo „pipeta” (fr. pipette) to po prostu zdrobnienie od francuskiego pipe (rura, fajka).
Kiedy naukowcy potrzebowali precyzyjnego narzędzia do odmierzania niewielkich ilości cieczy, stworzyli miniaturową rurkę. Nazwanie jej „małą rurką” (czyli właśnie pipetą) było najbardziej logicznym wyjściem. Tak więc, trzymając w laboratorium pipetę, trzymasz w ręku etymologiczną „fajeczkę” lub „rureczkę”.
Wchodząc na grunt gwary śląskiej, spotykamy słowo „pipa”. Choć w języku ogólnopolskim może ono budzić różne skojarzenia, na Śląsku (i w wielu innych regionach pod wpływem zaboru pruskiego) „pipa” tradycyjnie oznaczała fajkę do palenia tytoniu lub kran/zawór (np. przy beczce piwa).
Skąd się tam wzięła? To prosta droga z języka niemieckiego, w którym słowo Pfeife oznacza zarówno fajkę, jak i gwizdek czy piszczałkę. Niemieckie Pfeife pochodzi dokładnie z tego samego łacińskiego źródła (pipa), co angielskie „pipe”.
Warto jednak zauważyć pewne rozróżnienie:
Zatem tak, śląska „pipa” i angielska „pipe” to językowi kuzyni. Mają wspólnego przodka, który „piszczał” w starożytnym Rzymie.
Współcześnie słowo „pipe” zyskało zupełnie nowe życie w świecie IT. Jeśli kiedykolwiek widziałeś pionową kreskę na klawiaturze (|), to patrzyłeś właśnie na znak „pipe”. W systemach operacyjnych typu Unix czy Linux, „pipe” (potok) to mechanizm, który pozwala przekazać wyjście z jednego programu jako wejście do drugiego.
Metafora rury jest tu idealna – dane „przepływają” z jednego miejsca do drugiego bez konieczności zapisywania ich w międzyczasie na dysku. To pokazuje, jak uniwersalne stało się to określenie: od naśladowania ptasiego świergotu, przez palenie tytoniu, aż po przesyłanie bitów w superkomputerach.
Mówiąc o „pipe”, nie sposób nie wspomnieć o słynnym obrazie René Magritte’a zatytułowanym „Zdradliwość obrazów”. Przedstawia on fajkę, pod którą widnieje napis: Ceci n'est pas une pipe („To nie jest fajka”). Artysta chciał w ten sposób przypomnieć, że obraz przedmiotu nie jest samym przedmiotem. To jeden z najsłynniejszych przykładów wykorzystania motywu fajki w kulturze wysokiej, który do dziś prowokuje do dyskusji nad naturą języka i reprezentacji.
Dla jasności warto zestawić te pokrewieństwa w krótkiej liście:
Jak widać, niezależnie od tego, czy mowa o laboratorium, śląskiej karczmie, czy serwerowni w Dolinie Krzemowej, słowo „pipe” i jego krewniacy zawsze krążą wokół idei czegoś długiego, pustego w środku i zdolnego do transportowania dźwięku, dymu, cieczy lub informacji.