Gość (37.30.*.*)
Obserwowanie, jak dziecko uczy się mówić, to jedno z najbardziej fascynujących doświadczeń – nie tylko dla rodziców, ale i dla językoznawców. Z perspektywy psycholingwistyki i logopedii rozwój mowy nie jest jedynie mechanicznym naśladowaniem dźwięków otoczenia. To skomplikowany proces neurobiologiczny, w którym dziecko jawi się jako genialny badacz i analityk. Samodzielnie, bez żadnych podręczników, rozszyfrowuje ono niezwykle skomplikowany system gramatyczny, jakim jest język polski.
Granica między drugim a trzecim rokiem życia to moment absolutnego przełomu. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy dziecko przechodzi drogę od prostego komunikowania podstawowych potrzeb za pomocą pojedynczych słów do prowadzenia logicznych (choć czasem uroczo przekręconych) dyskusji o świecie. Jak dokładnie wygląda ten proces i co różni dwulatka od trzylatka?
Wiek dwóch lat (okolice 24. miesiąca życia) to czas, w którym w umyśle dziecka zachodzi rewolucja. Językoznawcy określają ten etap mianem okresu zdania. To wtedy maluch zaczyna rozumieć, że słowa można ze sobą łączyć, tworząc zupełnie nowe znaczenia.
Przeciętny dwulatek dysponuje słownikiem czynnym (czyli słowami, które potrafi sam wypowiedzieć) liczącym od około 50 do 200–300 słów. Co ciekawe, jego słownik bierny (słowa, które rozumie, ale jeszcze ich nie używa) jest wielokrotnie większy. W tym wieku pojawia się zjawisko tak zwanej eksplozji słownikowej. Dziecko potrafi nagle opanować kilkanaście nowych słów w ciągu jednego tygodnia.
Najważniejszym krokiem milowym u dwulatka jest przejście od wypowiedzi jednowyrazowych (tzw. holofraz, gdzie jedno słowo oznacza całą myśl, np. „baba!” oznaczające „babciu, daj mi tę zabawkę”) do zdań dwuwyrazowych.
Językoznawcy nazywają ten sposób mówienia stylem telegraficznym. Dziecko odrzuca wszelkie „zbędne” elementy gramatyczne – spójniki, przyimki, końcówki fleksyjne – i zostawia tylko te wyrazy, które niosą najwięcej treści (zazwyczaj rzeczownik i czasownik).
Aparat artykulacyjny dwulatka wciąż się rozwija. Język i wargi nie są jeszcze na tyle sprytne, by poradzić sobie z trudnymi polskimi głoskami. Z perspektywy badacza mowy dziecka, błędy w wymowie dwulatka są całkowicie naturalne i wynikają z tzw. procesów fonologicznych. Maluch stosuje uproszczenia grup spółgłoskowych oraz substytucje (zastępowanie trudnych głosek łatwiejszymi):
W okolicach trzecich urodzin dziecko wkracza w zupełnie inny wymiar komunikacji. Trzylatek przestaje być jedynie obserwatorem, a staje się aktywnym partnerem w dyskusji. To czas, kiedy mowa zaczyna pełnić funkcję nie tylko sygnalizacyjną (chcę jeść, chcę zabawkę), ale przede wszystkim poznawczą i społeczną.
Słownik czynny trzylatka rośnie w lawinowym tempie i wynosi zazwyczaj od 1000 do nawet 1500 słów. Dziecko zaczyna używać pojęć bardziej abstrakcyjnych, nazywa emocje, kolory, relacje przestrzenne (na, pod, w) oraz czasowe (zaraz, potem).
To jedno z najciekawszych zjawisk badanych przez językoznawców. Trzylatek zaczyna intuicyjnie dostrzegać reguły gramatyczne rządzące językiem polskim. Ponieważ jednak polska gramatyka jest pełna wyjątków, dziecko stosuje nowo odkryte reguły absolutnie do wszystkiego. Zjawisko to nazywamy hipergeneralizacją (lub nadmiernym uogólnieniem).
Dla badacza mowy takie „błędy” są dowodem na wybitną sprawność intelektualną dziecka. Pokazują, że maluch nie powtarza bezmyślnie tego, co usłyszał, ale samodzielnie tworzy formy na podstawie wykrytego schematu.
Trzylatek buduje już zdania złożone, najczęściej współrzędnie (np. z użyciem spójnika i, a) oraz podrzędnie (z użyciem bo, ponieważ, żeby).
W tym wieku rozpoczyna się również słynna faza pytań (faza „dlaczego?”). Dziecko zaczyna rozumieć związki przyczynowo-skutkowe i używa języka jako narzędzia do badania rzeczywistości.
Aby lepiej zobrazować tę ogromną przepaść rozwojową, warto zestawić ze sobą konkretne aspekty językowe obu tych grup wiekowych.
| Cecha językowa | Dwulatek (24. miesiąc życia) | Trzylatek (36. miesiąc życia) |
|---|---|---|
| Wielkość słownika czynnego | Ok. 50 – 300 słów | Ok. 1000 – 1500 słów |
| Struktura wypowiedzi | Styl telegraficzny, zdania 2-wyrazowe („Mama am”, „Tata auto”). | Zdania rozwinięte i złożone („Mamo, patrz, ten piesek szczeka, bo chce jeść”). |
| Gramatyka i odmiana | Brak odmiany lub formy przypadkowe, dominują bezokoliczniki i mianownik. | Intensywna próba odmieniania słów, częste hipergeneralizacje („człowieki”, „idłem”). |
| Zrozumiałość mowy | Mowa zrozumiała głównie dla najbliższego otoczenia (rodziców). | Mowa w większości zrozumiała również dla osób obcych. |
| Główna funkcja mowy | Instrumentalna i regulacyjna (wyrażanie potrzeb, kierowanie uwagą dorosłego). | Poznawcza, społeczna i heurystyczna (zadawanie pytań, opowiadanie prostych historii). |
| Wymowa (artykulacja) | Liczne uproszczenia grup spółgłoskowych, brak głosek syczących, szumiących i r. | Pojawiają się głoski syczące (s, z, c, dz), szumiące mogą być wciąż zastępowane syczącymi, r może brzmieć jak l. |
Wielu rodziców martwi się, gdy ich trzyletnie dziecko zaczyna mówić „gorzej” pod względem gramatycznym niż wcześniej – na przykład zamiast powtarzanego wcześniej poprawnie słowa poszedłem nagle zaczyna mówić „pójgłem” lub „idłem”.
Z perspektywy psycholingwistyki jest to powód do świętowania! Świadczy to o przejściu z etapu reprodukcji (bezmyślnego powtarzania całych fraz jako gotowych klocków) do etapu produkcji (samodzielnego generowania form na podstawie odkrytej reguły gramatycznej). Dziecko odkryło regułę tworzenia czasu przeszłego i zaczęło ją aktywnie testować. To dowód na to, że ludzki mózg jest biologicznie zaprogramowany do poszukiwania i porządkowania struktur językowych.
Choć każde dziecko rozwija się we własnym tempie, istnieją pewne granice rozwoju (tzw. kamienie milowe), których przekroczenie powinno skłonić do konsultacji z logopedą lub neurologopedą.
U dwulatka niepokój powinno wzbudzić:
U trzylatka sygnałem alarmowym jest: